Równo pięćdziesiąt lat temu obecny prezes honorowy Realu Madryt, Alfredo di Stéfano, zdobył czwartą bramkę dla swojego zespołu w półfinałowym meczu o Puchar Mistrzów. Sposób celebracji tegoż trafienia był natchnieniem dla Pedro Montesa, który na jego wzór wykonał rzeźbę, odsłoniętą podczas tegorocznych uroczystości na cześć legendarnego zawodnika Los Merengues.
2 kwietnia 1958 roku Real Madryt podejmował węgierski klub Vasas w ramach półfinału Pucharu Mistrzów. Hiszpanie zwyciężyli cztery do zera, dzięki hattrickowi Alfredo di Stéfano i jednemu trafieniu Marsala. Z trzech strzelonych przez Don Alfredo goli, najgłębiej w pamięci kibiców zapisał się ostatni, a właściwie radość po jego zdobyciu. Niezapomniany widok Argentyńczyka wysoko wznoszącego ręce w geście triumfu, z podciągniętymi w górę nogami, został uwieczniony przez młodego fotografa, Agustína Vegę.
Zdjęcie było później wykorzystywane niezliczoną ilość razy, między innymi na plakatach, które drukował madrycki klub, aby zachęcić kibiców do uczęszczania na mecze Pucharu Mistrzów. Z czasem fotografia zaczęła symbolizować madridismo i stała się równie rozpoznawalna co drużyna tamtej epoki.
19 lutego bieżącego roku do Madrytu zjechały się osobistości futbolowego świata, aby uczestniczyć w uroczystościach na cześć Alfredo di Stéfano. Tego dnia w miasteczku sportowym Valdebebas odsłoniono rzeźbę najskuteczniejszego gracza w historii Realu Madryt, ważącą czterysta kilogramów i mierzącą ponad dwa metry, autorstwa Pedro Montesy. Pomnik jest repliką celebracji pamiętnego gola. Celebracji niezapomnianej, tworzącej historię i będącej częścią madridismo.
Pół wieku od "wielkiego skoku"
Radość di Stéfano po zdobyciu gola jest dziś symbolem madridismo
REKLAMA
Komentarze (19)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się