Były zawodnik Realu Madryt, Roberto Carlos, w ostatnim wywiadzie zapewnił, iż gdyby decyzja leżała wyłącznie w rękach Ramóna Calderóna, kontrakt z Brazylijczyka z Królewskimi zostałby przedłużony. Kwestią nowej umowy zajmował się jednak Pedja Mijatović, który zaoferował lewemu obrońcy ledwie rok gry w barwach Los Merengues. "Prezes zrzucił odpowiedzialność na Mijatovicia i więcej nie rozmawialiśmy. Ja chciałem podpisać dwuletni kontrakt, Mijatović przedstawił warunek przynajmniej trzydziestu meczów w sezonie", wyznał na falach Radio Marca defensor.
Zawodnik Fenerbahçe jest przekonany, iż mógł "grać w Realu Madryt jeszcze przez dwa lata", dlatego był podwójnie rozczarowany fiaskiem negocjacji. Utytułowany obrońca przyznał również, że nie interesował się tym, czy Bernd Schuster brał go pod uwagę w swojej wizji zespołu i nigdy nikogo nie pytał, czy niemiecki trener prosił o niego, czy też nie.
Brazylijczyk wypowiedział się też na temat dożywotnich kontraktów, jakie ostatnimi czasy podpisali Raúl i Iker Casillas. Zdaniem Roberto Carlosa, na takie wyróżnienie zasługiwali także inni gracze, którzy większość swojej kariery związali z Królewskimi i walnie przyczynili się do świetności klubu. "Mogli postąpić tak z Sanchísem, Hierro, Redondo… wielkimi piłkarzami, którzy tworzyli historię tego klubu". Defensor nie ukrywał, że taki kontrakt należy się również Gutiemu, który "był mistrzem i znacząco wpłynął na historię, nieważne z jak zaciekłą spotyka się krytyką".
Dziennikarze musieli zapytać Roberto Carlosa o sytuację w La Liga, co zawodnik skwitował słowami: "faworytem nadal jest Real Madryt". Chociaż koniec sezonu będzie bardzo ciężki, Brazylijczyk wierzy w końcowy sukces swoich kolegów, zapewniając, że dysponują oni lepszym zespołem. Obniżkę formy w ostatnich spotkaniach obrońca nazwał czymś "normalnym".
Carlos: Mogłem grać w Realu jeszcze dwa lata
Brazylijczyk tłumaczy okoliczności swojego odejścia
REKLAMA
Komentarze (79)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się