Podczas gdy niemal cały Madryt żył starciem między Realem a Atlético, swoje małe derby miasta rozgrywali koszykarze Los Blancos. Ich przeciwnikiem była Alta Gestión Fuenlabrada.
Nieskuteczność - z początku spotkania to ta cecha najlepiej charakteryzowała koszykarzy obu drużyn. Pierwsze punkty (dwa) zdobyli gospodarze, po chwili dodając jeszcze jednego celnego kosza (4:0). Królewscy rozpoczęli mecz bardzo oryginalną piątką - m.in. z Sergio Llullem na rozegraniu i Blagotą Sekuliciem pod koszem. Zestawienie to zaczęło przynosić owoce dopiero po kilku akcjach, ale warto było czekać, bowiem były to owoce bardzo dorodne - Real Madryt zdobył 10 punktów pod rząd i mógł pochwalić się 6-punktowym prowadzeniem (4:10).
Joan Plaza rotowałem składem z duża częstotliwością, większą niż zazwyczaj. Bezpośrednim powodem mógł być czwartkowy pojedynek z Barceloną, który pochłonął siły najlepszych zawodników. Tłumaczyć tym raczej nie można za to wyjątkowo słabej skuteczności Mistrzów Hiszpanii w rzutach z półdystansu. Pomimo to, kwarta zakończona zgodnie z planem - 12:21.
Real Madryt cały czas prowadził, mimo coraz lepszej gry Fuenly, i należy zapisać to na plus. Minusem było za to pozwolenie przeciwnikom na tę lepszą grę i strata siedmiu punktów względem zerowego dorobku w akcjach ofensywnych. Gospodarze byli nawet bliscy przejęcia prowadzenia, po tym jak Radivojević trafił za trzy, lecz szybko, w ten sam sposób, odpowiedział mu Kerem Tunçeri. Druga kwarta zakończona zgodnie z planem - 33:37.
Joan Plaza musiał powiedzieć kilka gorzkich słów, bowiem po przerwie jego podopieczni zaczęli małymi krokami dystansować rywala, a różnica osiągała już 14 punktów (42:56). Był to okres świetnej gry Realu Madryt, a w szczególności Sekulicia (podczas 22 minut spędzonych na parkiecie Czarnogórzec zapisał na koncie 11 punktów i siedem zbiórek) i Louisa Bullocka, najlepszego strzelca (17 punktów, 10/10 w rzutach osobistych). Trzecia kwarta zakończona zgodnie z planem - 47:61.
Przewaga 14 punktów wprowadziła nieco rozluźnienia w szeregi koszykarzy z Vistalegre, a Fuenlabrada, nie mająca nic do stracenia, uparła się i za wszelką cenę chciała sprawdzić (nie)miłą niespodziankę. Na dwie minuty przed końcem, Królewscy prowadzili 71:61, ale zapał gospodarzy i trójka Ivana Tomasa doprowadziła różnicę do stanu trzech punktów (72:75). O piłkę poprosił Bullock, gdyż wiedział, że przeciwnicy będą chcieli faulować. Amerykanin nie pomylił się z linii rzutów osobistych, a chwilę później z tego samego miejsca punkty zdobył Felipe Reyes. Czwarta kwarta, jak i cały mecz, zakończony zgodnie z planem - 76:79.
Real Madryt zachowuje pierwszej miejsce w tabeli Ligi ACB i z czystym sumieniem oczekuje kolejnego meczu w europejskich rozgrywkach, przeciwko Chorale.
76 - Alta Gestión Fuenlabrada (12+21+14+29): Ferrán López (7), Blanco (4), Paraíso (16), Guardia (13), Ramos (2), - Sandes (2), Wideman (7), Ivan Tomas (10), Radivojević (15);
79 - Real Madryt (21+16+24+18): Llull (8), Bullock (17), Mumbrú (6), Sekulić (11), Papadopoulos (4) - Pelekanos (2), Smith (5), Reyes (8), Hervelle (9), Tunçeri (9).
Komentarze (13)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się