Bohater jednego z najbardziej spektakularnych transferów minionego lata w Europie powraca dziś do drużyny na spotkanie w Pireusie z Olympiakosem. Na lotnisku w Atenach Pepe uśmiechał się od ucha do ucha, w przeciwieństwie do swych kolegów, zmęczonych nieustannymi podróżami ( 7 dni - Walencja, Sewilla, Ateny). Trudno dziwić się entuzjazmowi obrońcy - to jego pierwsza podróż od dwóch miesięcy. Tak wiele czasu zabrała mu kontuzja.
- Wreszcie, jestem podekscytowany, że mogę znów stanąć ramię w ramię ze swoimi partnerami. Ciężko jest pracować samemu, cały czas czujesz się osamotniony. Dlatego z niecierpliwością czekałem na moment powrotu. Teraz wszystko wróciło do normalności, rana zagoiła się, trener mnie wezwał i jestem do usług, do dyspozycji, by móc służyć i pomagać zespołowi. To jest najważniejsze. Mam w sobie straszliwą tęsknotę do gry, ogromne pragnienie wyjścia na boisko - mówi Pepe.
- Nie wiem, czy wybiegnę dziś na murawę stadionu. Wprawdzie czuję się fenomenalnie, a wystąpić nie może Metzelder (zderzenie podczas treningu) to wiem, że po takiej kontuzji, obciążenia powinno się dawkować. Wszystko zależy od decyzji trenera. Mam ogromny dług do spłacenia, wobec niego, kolegów z drużyny, całego klubu i kibiców. Wszyscy wspaniale wspierali mnie w tych minionych, trudnych chwilach, byli bardzo blisko ze słowami otuchy i pomocą. Jestem im coś winny, dlatego chcę grać jak najszybciej - kończy Pepe.
Pepe: Jestem gotów
Powrót na boisko naszego najdroższego obrońcy
REKLAMA
Komentarze (27)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się