Czy myślałeś, grając jeszcze w rodzinnej Sewilli, że rozegrasz ponad sto meczów w Realu Madryt?
To naprawdę niesamowita sprawa, coś, czym jestem bardzo zaskoczony. Zawsze marzyłem o dokonaniu czegoś ważnego i przybyciu do klubu, w jakim aktualnie jestem, lecz nigdy nie myślałem, że pójdzie mi tak dobrze i będę walczył o wyróżnienia z wielkimi piłkarzami, jacy gościli w tej drużynie.
Jakie wspomnienia przywołuje u Ciebie Real Madryt, gdy zaczynałeś grać w piłkę?
Zawsze uwielbiałem oglądać dużo piłki nożnej i niemal zawsze był to Real Madryt. Największą uwagę zwracałem na Fernando Hierro, Sukera, Zamorano... Szczególnie jednak podobał mi się Fernando Redondo.
A era napastnika?
Owszem, byłem nim, byłem w kategoriach juniorskich, lecz gdy zacząłem dorastać, zatrzymałem się w rozwoju na tej pozycji. Gdy dołączyłem do Sevilli Caparrosa, przystosowany byłem już do gry na boku. Lecz pozycja napastnika to miejsce, w którym zawsze byłem szczęśliwy i, szczerze mówiąc, miałem fart do zdobywania goli. W dodatku, napastnicy zdobywający bramki zarabiają najwięcej pieniędzy (śmiech). Teraz jestem zadowolony z pozycji, jaką zajmuję w drużynie i jestem przygotowany na wszystko.
W krótkim czasie stałeś się jednym z najbardziej uwielbianych przez kibiców piłkarzy...
To dla mnie bardzo ważne, dla piłkarza, który przyszedł z innego regionu. Zawszę będę wdzięczny za to, jak obchodzono się ze mną w pierwszych latach mojego pobytu, wdzięczny moim kolegom, ale szczególnie fanom, którzy od mojego pierwszego kontaktu z murawą wspierali mnie i okazywali swoje zadowolenie, a to odzwierciedla się w grze zawodnika.
Jak myślisz, co tak bardzo im się w Tobie podoba?
Nie wiem. Może to, że bronię ich barw i herbu. To najważniejsza rzecz, coś, co najbardziej cenią. Więcej, jestem piłkarzem z zewnątrz. Możesz być z bardzo daleka czy mieć inne zwyczaje, lecz trzeba walczyć na śmierć i życie za swoją drużynę i zostawiać na boisku całe siły.
Ponad sto spotkań w Realu, niemal dwadzieścia strzelonych goli...
W zeszłym roku gole z meczów z Bilbao i Valencią były decydujące, dawały nam zwycięstwo. Albo ta bramka z obecnego sezonu przeciw Getafe, strzelona przy stanie remisowym, dodała nam wiele sił i odwagi, reprezentowała odczucia całej drużyny i także przyniosła nam trzy punkty.
Wyobrażasz sobie przejęcie opaski kapitańskiej w najbliższych latach?
Uważam, że kapitanowie, którzy są obecnie, mają przed sobą jeszcze wiele lat gry. Raúl, Michel Salgado, Guti czy Iker będą z nami jeszcze przez długi czas, dlatego teraz nie myślę o liderowaniu. Jestem jednak na to przygotowany na przyszłość, ponieważ zdaję sobie sprawę, że mogę otrzymać taką szansę. To dla mnie bardzo istotne, więcej niż marzenie: móc poprowadzić Real Madryt do boju wraz ze swoimi kolegami.
Ostatnie. Po meczach z Espanyolem i Olympiakosem czeka was pojedynek z Deportivo...
Prawda jest taka, że musimy szybko zmienić naszą mentalność, ponieważ przed nami wiele meczów i rozgrywek. Oczywiście, będziemy walczyli, by być na szczycie w każdej z nich. W lidze jesteśmy zależni jedynie od siebie, musimy nauczyć się respektowania rywali, zawsze zdawać sobie sprawę, że drużyny takie jak Deportivo la Coruńa będą skomplikowanymi rywalami.
Sergio Ramos: Zawsze o tym marzyłem
Wywiad z okazji małego jubileuszu prawego obrońcy Królewskich
REKLAMA
Komentarze (53)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się