Grecy już po raz drugi podczas tego turnieju stanęli przed okazją zrewanżowania się Hiszpanom za przegrany finał Mistrzostw Świata w Japonii. Tym razem stawką spotkania był udział w finale i walka o tytuł „Najlepszej drużyny w Europie".
Pierwszy z półfinałów rozpoczął się bardzo efektownie, do czego przyzwyczaili nas już Hiszpanie - alley-oop Paua Gasola po podaniu Rudy'ego Fernándeza. Odpowiedź nadeszła momentalnie - za trzy punkty trafił Chatzivrettas. Ale był to dopiero wstęp - rozwinięciem okazały się trzy „trójki" José Manuela Calderóna, dzięki któremu zwycięstwo w pierwszej kwarcie przypadło w udziale gospodarzom (24:18).
Juan Carlos Navarro (na zdjęciu) i José Manuel Calderón kontynuowali nękanie Greków - a to trafili zza linii 6,25m, a to przeprowadzili skuteczną, indywidualną akcję. Presja podziałała na podopiecznych Panagiotisa Yannakisa bardzo budująco - przez cały czas deptali po piętach hiszpańskim zawodnikom, systematycznie podganiając wynik spotkania (41:39).
Po przerwie Kakiouzis doprowadził do remisu (43:43) - w kolejnych minutach , to właśnie stan równowagi był najczęściej oglądanym na tablicy wyników. Mecz był bardzo zacięty i drużyny co rusz wymieniali się prowadzeniem, co pokazywało, jak bardzo obu drużynom zależy na finale. Poziom decybeli wzrósł momentalnie w Palacio De Deportes po „trójce" Navarro. Później sprawy w swoje ręce wziął duet Vasileios Spanoulis - Panagiotis Vasilopoulos, jednak nie zdołali oni uciec Hiszpanom i musieli zadowolić się ledwie jednopunktowym prowadzeniem (59:60).
Juan Carlos Navarro nie dał za wygraną i czwartą kwartę rozpoczął od celnego rzutu za trzy punkty, a dorobek punktowy o dwa punkty powiększył także Jorge Garbajosa. Emocji wprawdzie nie brakowało, lecz pojawiły się problemy ze skutecznością - stąd dwie minuty posuchy, przerwane przez Paua Gasola. Grecy walczyli do końca i znów doprowadzili do remisu (65:65), po tym, jak techniczne przewinienie odgwizdano Rudy'emu, a dwa rzuty osobiste pewnie wykorzystał Diamantidis. Prowadzenie przywrócił Hiszpanom Calderón, koszem zza obwodu. Po punktach Navarro, Gasola i po raz kolejny Calderóna, koszykarze Pepu Hernándeza zyskali przewagę sześciu punktów (74:68) na niecałe dwie minuty przed końcem, ale była to przewaga zbyt mała, aby zniechęciła Greków do walki - po „trójce" Vasilopoulosa było już tylko 76:73. Ostatnie kilkadziesiąt sekund to już faule taktyczne i konkurs rzutów osobistych. Hiszpanie okazali się bezbłędni i po trafieniach Jiméneza, Garbajosy i Navarro, całą halę ogarnęło wielkie świętowanie.
Hiszpania w finale Mistrzostw Europy? „Wszystko zgodnie z planem", chciałoby się powiedzieć. To jednak nie koniec zmagań - przed nami mecz najważniejszy, mecz o złoto. Rywalem Hiszpanów będzie reprezentacja Rosji, którą pokonali w zeszłym tygodniu (81:69). Teraz jednak spotkanie będzie miało dużo większą rangę.
Finał hiszpańskiego turnieju odbędzie się już dziś, o godzinie 21:30. Transmisję spotkania będzie można obejrzeć w Polsacie Sport, do czego wszystkich gorąco zachęcam.
82 - Hiszpania (24+17+18+23): Pau Gasol (23), Rudy Fernández (2), José Manuel Calderón (18), Felipe Reyes (2), Carlos Jiménez (5) - Carlos Cabezas (3), Juan Carlos Navarro (23), Marc Gasol (-), Alex Mumbrú (-), Jorge Garbajosa (6);
77 - Grecja (18+21+21+17): Chatzivrettas (3), Ntikoudis (8), Diamantidis (6), Papadopoulos (2), Kakiouzis (8) - Papaloukas (3), Bourousis (-), Zisis (6), Spanoulis (24), Vasilopoulos (10), Tsartsaris (7).
EuroBasket 2007: Hiszpania w finale!
Hiszpania - Grecja 82:77
REKLAMA
Komentarze (15)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się