Hiszpanie zapewne z niecierpliwością oczekiwali spotkania z Rosjanami, niepokonaną dotąd drużyną na mistrzostwach. Nadszedł więc czas, aby to zmienić, a któż nadawałby się do tego bardziej, niż podopiecznie Pepu Hernándeza, wspierani przez księcia Asturii, Felipe, ministra sportu, Jaimego Lissavetzky'ego, prezydenta Madrytu, Alberto Ruiza Gallardóna i prezesa Hiszpańskiej Federacji Koszykówki, José Luisa Sáeza.
Spodziewano się przede wszystkim ciekawej rywalizacji na tablicach: Andrej Kirilenko vs Pau Gasol. W pierwszych dwóch minutach aktywniejszy okazał się Rosjanin, który otworzył wynik spotkania celnym rzutem zza linii 6,25m, a następnie popełnił dwa faule i zaliczył stratę. Hiszpanie cierpliwie zmuszali przeciwników do błędów i wykorzystywali okazje na kontrataki (3:7), dopóki trzema „trójkami" pod rząd nie uraczył nas Victor Khryapa. Swój zespół do ataku poderwał także Nikita Morgunow, tworząc całkiem niezłą przewagę (21:15). Wystarczyły tylko punkty Paua Gasola oraz dwa kosze zza obwodu José Calderona (na zdjęciu), aby nieco zniwelować te straty (23:20).
Mecz zrewolucjonizowało wejście Juana Carlosa Navarro. La Bomba był autorem pierwszych pięciu punktów w drugiej kwarcie, w której rozszalał się także Felipe Reyes, swoimi zbiórkami i skutecznymi akcjami doprowadził do serii 10:0 (23:30). Rosjanie przerwali swoją absencję punktową po tym, gdy przewinienie techniczne odgwizdano Alexowi Mumbrú, za dyskusję z arbitrem. Prawdziwą gratką dla kibiców była możliwość obejrzenia fenomenalnie spisującej się obrony, i to nie tylko ze strony Hiszpanów. Ci jednak, po „trójkach" Garbajosy i Navarro, mogli z dużym spokojem udać się na przerwę (35:40).
Siedem punktów José Calderóna, tak na dobry początek kwarty numer trzy, powiększyło przewagę do tego stopnia, iż koszykarze Pepu Hernádeza nie musieli martwić się o końcowy rezultat spotkania. Dwoił się i troił Andrej Kirilenko (z 21 punktami na koncie - najlepiej punktujący meczu), ale to nie wystarczyło, by zatrzymać zachowawczo, ale jakże konsekwentnie grających Hiszpanów (51:63).
Kwarta finałowa to popis gry defensywnej gospodarzy turnieju, przez co długo musieliśmy czekać na pierwsze celne trafienie. Był to także czas popisu rzutów za trzy punkty - trafił Mumbrú, trafił Garbajosa, trafił i Navarro. Rosjanie nie chcieli być gorsi, także trafiali, ale na odrobienie strat było już za późno (69:81).
Rosjanie pokonani. Dobrą passę gości ze wschodu przerwali gospodarze, a za razem faworyci turnieju, Hiszpanie. W drugiej rundzie czeka ich jeszcze jedno spotkanie, z Izraelem, które odbędzie się już we wtorek.
69 - Rosja (23+12+16+18): Holden (7), Kirilenko (21),Samojlenko (-), Khryapa (14), Swvrasenko (-) - Szabalkin (-), Paszutin (12), Monia (2), Morgunow (13);
81 - Hiszpania (20+20+23+18): Pau Gasol (13), Rudy Fernández (2), José Manuel Calderón (17), Carlos Jiménez (3), Jorge Garbajosa (11) - Carlos Cabezas (3), Juan Carlos Navarro (15), Felipe Reyes (11), Marc Gasol (-), Alex Mumbrú (6).
EuroBasket 2007: Rosja - Hiszpania 69:81
Rosjanie wreszcie pokonani!
REKLAMA
Komentarze (18)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się