REKLAMA
REKLAMA

Mourinho: Jeśli La Liga Tebasa chce robić takie żarty, to niech robi je innym, a nam da spokój

José Mourinho pojawił się na konferencji prasowej po meczu La Ligi z Valencią. Przedstawiamy zapis tego spotkania trenera Realu Madryt z dziennikarzami na Estadio Mestalla.

REKLAMA
REKLAMA
Mourinho: Jeśli La Liga Tebasa chce robić takie żarty, to niech robi je innym, a nam da spokój
José Mourinho i Javier Aguirre przed tym meczem. (fot. Getty Images)

[OkDiario] Zaczynaliście ten tydzień meczem w Santander, później były Ateny, nocowanie w Valdebebas, bez odpoczynku. Co powiedziałby pan zawodnikom po zdobyciu kompletu zwycięstw i jakie przesłanie skierowałby pan do La Ligi Tebasa?
Przesłanie do La Ligi Tebasa… Muszę być pokorny, bo to oni mają władzę i poprosić, żeby więcej nie robili nam tego samego. Nie chcę mówić, że to nadludzki wysiłek, bo da się temu podołać, ale jest to bardzo trudne. A jeśli chcą robić takie żarty, niech robią je innym, a nam dadzą spokój po tym maratonie podróży i meczów od niedzieli do soboty. Było tego za dużo. Powiem wam, co martwi mnie teraz. Martwi mnie to, że gdyby piłkarze zostali ze mną i z moim sztabem, poświęcilibyśmy szczególną uwagę ich regeneracji. Ale oni jadą na reprezentacje. Ja nigdy nie prowadziłem reprezentacji, ale mogę sobie wyobrazić, że ich trenerzy chcą pracować. Tymczasem ci zawodnicy nie mogą teraz pracować. Teraz potrzebują odpoczynku, żeby później zagrać w swoich reprezentacjach, gdzieś w czwartek czy piątek. Proces regeneracji tych piłkarzy wymaga jednak naprawdę dużej uwagi.

REKLAMA
REKLAMA

[Onda Cero] Przytoczę statystykę, którą podał podczas transmisji statystyk MisterChip. Wśród trenerów, którzy poprowadzili zespoły w ponad 100 meczach ligi hiszpańskiej, ma pan najwyższy odsetek zwycięstw w historii rozgrywek. Łącząc oba pobyty w Realu Madryt, wygrał pan 97 ze 126 spotkań, czyli 77%. Wyprzedza pan wszystkich trenerów, którzy przychodzą nam do głowy i zaliczyli w historii tych rozgrywek ponad 100 meczów. Co mówi panu ta statystyka?
Mówi mi, że musimy wygrać następny mecz [uśmiech]. Bo w tym życiu ludzie zapominają nawet o pięknych liczbach i o liczbach, które mają jakieś znaczenie. Nie żyjemy ze statystyk z przeszłości, a żyjemy teraźniejszością i trzeba wygrać następny mecz. Ale nie miałem o tym pojęcia i oczywiście jest to powód do dumy, bo liga hiszpańska miała w swojej historii tak wielu topowych trenerów. Bycie w tym gronie z takimi liczbami napawa dumą, ale jak mówię, najważniejszy jest następny mecz.

[COPE] Uważam, że udaje się panu sprawić, by zespół grał z wielką solidarnością i zaangażowaniem w obronie, co w ostatnich sezonach nie było tak częste. Jak pan to osiąga?
To oni... To oni. Zasługa należy do nich, do zawodników. Nie potrafię wskazać w swojej pracy niczego, co byłoby kluczem do tego, że tak grają. Ja wykonuję swoją normalną pracę, a oni odpowiadają na nią w spektakularny sposób indywidualnie i jako zespół. Widać duży rozwój, ale myślę, że pomaga też to, że dziś tak długo utrzymywaliśmy się przy piłce i w efekcie mieliśmy niewiele pracy w obronie. Trzeba jednak również powiedzieć, że po stracie piłki zawsze znakomicie reagowaliśmy. Ale w kontekście tego, o czym mówisz, mam przed oczami sytuację z drugiej połowy, tuż przed moją ławką. Straciliśmy piłkę, Arda był poza swoją pozycją, a Kylian ruszył sprintem, żeby wrócić i domknąć nasz blok po prawej stronie. Myślę, że to dobry przykład, ale tylko jeden z wielu. Oni bardzo sobie pomagają, są bardzo zjednoczeni. Jak powiedziałem w Real Madrid Televisión, moje doświadczenie podpowiada mi, że ta drużyna zapowiada się dobrze.

REKLAMA
REKLAMA

[El Desmarque] Jak przeżywał pan z ławki ten mecz? Było w nim wiele napięcia na boisku, a także przy ławkach. Jak pan to odbierał, również w kontekście czerwonej kartki, tego wejścia w Mbappé i przyśpiewek z trybun?
Posłuchaj, Mestalla to pasja. Stadion Valencii zawsze w historii był trudnym terenem, obiektem wymagającym wobec swoich drużyn i swoich zawodników. Kiedy gra się z Realem Madryt, który jest zdecydowanie lepszy zarówno indywidualnie, jak i zespołowo, to myślę, że frustracja rośnie i popycha zawodników do takiego stylu gry, który pozwoli im powalczyć o wynik. Dobre dla nas jest to, że mieliśmy wielki spokój w temacie, by nie odpowiadać i takie tam. Sytuacja z czerwoną kartką z daleka wydaje mi się bardzo oczywista, a żółta kartka dla Kyliana nie wiem... Nie wiem. Wiem, że potencjalnie mógł z tego paść gol. To potencjalnie akcja bramkowa. Nie wiem, czy mógł pozwolić jej toczyć się dalej, ale też, żeby powiedzieć prawdę, wydawało mi się, że sędzia wykonał znakomitą pracę. Mogę się mylić, nie wiem, ale z ławki tak to wyglądało. Znakomita praca, oczywiście na stadionie, na którym ludzie protestują. Jedno to Bernabéu, gdzie kibice spokojnie przychodzą na mecz, a czym innym Santander czy Valencia. To stadiony, na których publiczność chce rozgrywać mecz. Z frustracji wynikiem pojawia się trochę więcej protestów, robi się trochę goręcej, ale wszystko mieści się w normie.

REKLAMA
REKLAMA

[SER] Widać, że trochę martwi pana nadchodząca przerwa reprezentacyjna i te dwa mecze. Czy zamierza pan porozmawiać z którymś z selekcjonerów, z Ancelottim, Zidane'em czy De la Fuente...
[wtrąca się] Nie, nie, nie...
... albo doradzić któremuś ze swoich zawodników, żeby oszczędzał siły podczas tego zgrupowania?
Nie będę rozmawiał, bo nie wiem, czy pewnego dnia nie zostanę selekcjonerem. Nie wiem, ale mam to poczucie, że jeśli kiedyś nim zostanę, będę bardzo uciążliwy dla klubów. Będę myślał o sobie i o swojej drużynie [śmiech]. Takie mam przeczucie i dlatego nie mam śmiałości do nikogo dzwonić, nawet jeśli chodzi o mojego przyjaciela Carlo. Zresztą w przypadku Carlo spójrzcie dobrze, kto do niego jedzie. Vinícius, który powinien grać i Endrick, za którego występy będę Carlo wdzięczny. To nie sytuacja u Carlo mnie martwi. Myślę jednak, że oni też nie czerpią przyjemności z tego, że zawodnik doznaje kontuzji wskutek nagromadzenia [obciążeń]. Oni również są winni zawodnikom profesjonalne podejście do ich regeneracji. Zobaczymy, czy będziemy mieli szczęście.

[Radio Nacional] Jesteście w najlepszym momencie sezonu, z 8 zwycięstwami w 8 meczach od ostatniej przerwy reprezentacyjnej. Jak bardzo martwi pana i przeszkadza panu to, że po takiej serii znów przychodzi przerwa na reprezentacje?
Jak mówiłem, moim jedynym zmartwieniem jest to nagromadzenie [obciążeń]. Oni są oczywiście skrajnie zmęczeni. To ekstremalne zmęczenie. W poniedziałek muszą stawić się na zgrupowaniach, a w poniedziałek, wtorek i środę nadal będą, w cudzysłowie, pozbywali się tego zmęczenia mięśniowego, jakie mają. Nie mówię o zmęczeniu psychicznym, bo kto wygrywa, ten nie jest zmęczony psychicznie. Ale fizycznie tak. Zawodnicy są zmęczeni. Są. Jednak jak mówiłem, szacunek dla selekcjonerów.

REKLAMA
REKLAMA

[DAZN] Co najbardziej cieszy pana w tej serii 8 kolejnych zwycięstw? Na poprzednią przerwę udaliście się po porażce z Atlético i wydawało się, że panuje chaos, że wszystko jest złe. Teraz można odnieść wrażenie pełni możliwości zarówno pod względem gry, jak i wyników.
Najbardziej cieszy mnie właśnie to, o czym mówisz, używając słowa „chaos” w związku z tamtą porażką. U nas nigdy nie było chaosu. Zawsze zachowywaliśmy spokój. Zrozumieliśmy, z jakiego powodu przegraliśmy ten mecz. Zrozumieliśmy, w jakich elementach możemy się poprawić i cały czas byliśmy bardzo spokojni. Zawsze będę walczył o to, żeby w dobrych momentach wszyscy zachowywali równowagę. Zawsze im powtarzam, że kiedy wygrywasz mecze w takim zespole jak Real Madryt, nie możesz wpadać w szał radości. Wygrywanie meczów w Realu Madryt musi być normalnością. Widzę szczęśliwą szatnię, z okropną muzyką, głośną, ale okropną [śmiech sali], a przy tym spokojnych ludzi, bo przekaz jest taki, że zwycięstwa mają być czymś normalnym. Kiedy przegrywamy, trafiamy w ten wasz chaos, który może później przenieść się na chaos w otoczeniu Realu Madryt, wśród jego kibiców. Ale tutaj, wewnątrz, zachowujemy spokój. Spokój.

REKLAMA
REKLAMA

[Radio MARCA] Czy po zakończeniu pierwszej połowy odczuł pan jakieś napięcie w drodze do szatni? Bo różne media informowały o problemach...
[Mou odwraca się, by kichnąć] Przepraszam.
Problemach między zawodnikami Realu, Valencii i ochroną. I z ciekawości, tak jak kiedyś pytaliśmy pana, czy wybierze się pan na Formułę 1, chciałbym zapytać, czy jutro pójdzie pan na mecz NFL [rozgrywany na Bernabéu]?
Jutro pójdę na NFL, jeśli zejdę z 40 do 39 stopni, bo jestem martwy [pociąga nosem]. Jestem martwy. Jestem zmęczony, mam gorączkę, padam z nóg [śmiech]. Ale jeśli dojdę do siebie, pójdę. A o co pytałeś mnie wcześniej?
W przerwie dało się zauważyć…
A, w przerwie. Nie, nie, nie. Od razu zszedłem. Mój przyjaciel [trener Valencii] Aguirre razem ze mną. Z przyjemnością powiem wam, co powiedziałem Aguirre po meczu: „Nie smuć się, bo moi zawodnicy są znacznie lepsi od twoich”. Taka jest prawda. Problemem nie jest Aguirre, który jest świetnym trenerem z ogromnym doświadczeniem. Prawda jest jednak taka, że piłkarze Realu Madryt są bardzo dobrzy. A trenerzy mający takich zawodników jak moi są bliżej wygrywania.

Czytaj kolejne newsy bez przeklikiwania

Jako Socio korzystasz z widoku Aktualności+, w którym kolejne artykuły wyświetlają się w całości, jeden pod drugim. Wystarczy przewijać.

  • Aktualności+
  • Bez reklam
  • Priorytetowy support
Zobacz Aktualności+ od 12,50 zł /mies.przy płatności rocznej

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (5)

REKLAMA