[Real Madrid TV] Po powrocie w czwartek nad ranem i praktycznie bez czasu na przygotowanie meczu, jutro rozegracie trzecie spotkanie w ciągu niecałego tygodnia. W jakim stanie jest zespół?
Myślę, że w dobrym. Przyjechaliśmy tutaj około 3:00, ale zostaliśmy w Valdebebas. Żaden zawodnik nie pojechał do domu. Zostaliśmy tutaj, żeby spróbować zyskać kilka dodatkowych godzin snu. Wczoraj mieliśmy pierwszy dzień regeneracji, dzisiaj drugi. Informacje od zawodników są pozytywne. Oczywiście będzie trudno, ale nie będziemy teraz dramatyzować. Jutro będziemy gotowi.
[laSexta] Cristiano Ronaldo ogłosił, że kończy karierę w reprezentacji Portugalii. Czy uważa pan, że ta decyzja została w jakiś sposób wymuszona przez jego sytuację z nowym selekcjonerem? I czy widzi go pan w przyszłości na ławce trenerskiej?
Nie chcę tego oceniać. Myślę, że zamiast komentować, trzeba to uszanować i oczywiście szanuję jego decyzję. To nie jest zakończenie kariery. On nie przestał być piłkarzem. Kto go zna, wie, że nadal ma cele do osiągnięcia w swojej karierze. Jedyne, czego bym chciał, to żeby jego pożegnanie z futbolem, kiedy kiedyś nadejdzie ten dzień, wyglądało inaczej niż wczoraj. Czy widzę go jako trenera? Nie potrafię powiedzieć. Nie wiem, co może wydarzyć się w jego głowie. Jest jeszcze za wcześnie, żeby w ogóle to komentować, bo jak powiedziałem, Cristiano nadal jest piłkarzem.
[OKdiario] Chciałem zapytać o Fede Valverde. Wszyscy wiemy, co daje na boisku, ale jaki jest jako kapitan? Jakiego kapitana pan zastał? Jak bardzo się zmienił, ile daje szatni i ile jest pańskiej zasługi w tym, że widzimy teraz bardziej dojrzałego Valverde?
Nie mogę porównywać go z Valverde z poprzedniego sezonu, bo wtedy go nie znałem. Odkąd zaczęliśmy razem pracować, widzę świetnego profesjonalistę, pokornego chłopaka, przyjaciela swoich kolegów. Nie jest jedną z tych osób, których głos słychać każdego dnia, w każdej chwili i w każdej sekundzie. On po prostu tam jest i daje wszystkim dobry przykład. Oczywiście myślę też, że fakt, iż oficjalnie został kapitanem Realu Madryt, dał mu poczucie odpowiedzialności, które powinno z tym iść. Bycie kapitanem Realu Madryt nie jest czymś łatwym.
[Cadena COPE] Jutro Real Madryt rozegra swój ostatni ligowy mecz na Estadio Mestalla. To szczególne miejsce. Zakładam, że celem jest zwycięstwo i wyjazd na przerwę reprezentacyjną z ośmioma wygranymi z rzędu. Mestalla musi też przywoływać u pana dobre wspomnienia, zarówno z Chelsea, jak i Realu Madryt, choćby finał Pucharu Króla czy wysokie zwycięstwo.
Nie jestem człowiekiem, który bardzo tęskni za przeszłością. Teraz, kiedy mi pan o tym przypomniał, rzeczywiście mam dobre wspomnienia z Mestalli. Ale bardziej niż na Mestallę patrzę na Valencię. Na Valencię jako klub, jako wielki klub. I dobrze, że dał mi pan możliwość przejścia do tego, co najważniejsze, czyli jutrzejszego spotkania. Uważam je za jedno z najtrudniejszych w całej La Lidze. Mają bardzo trudnego trenera, człowieka z ogromnym doświadczeniem, który doskonale wie, czego chce i jaką filozofię mają mieć jego drużyny. To będzie dla nas niezwykle trudny mecz. Nie możemy myśleć o tym, co zrobiliśmy do tej pory, o tych siedmiu zwycięstwach czy pięciu kolejnych wygranych w lidze. Musimy myśleć tylko o tym, że jutro czeka nas bardzo, bardzo, bardzo trudne spotkanie i żeby je wygrać, musimy być na maksymalnym poziomie.
[MARCA] Dwa sezony temu Ancelotti próbował wprowadzić w zespole specjalny plan odpoczynku, uwzględniający nie tylko rozegrane minuty, ale również podróże czy obciążenia podczas przerw reprezentacyjnych. Patrząc na to, co ostatnio zrobił pan z Ardą i Tchouaménim, czy rozważa pan coś podobnego, nie tylko pod względem rozdzielania minut, ale również odpoczynku psychicznego zawodników?
Nie, teraz o tym nie myślę. Teraz myślę o jutrzejszym meczu. Jak widzieliście, na spotkanie z AEK-iem zmieniłem kilku zawodników. Łatwo zrozumieć, że mimo bardzo dobrego meczu Militão i Rüdigera jutro zagrają Konaté i Dean. Staramy się rozdzielać minuty tam, gdzie możemy to robić. A teraz, dzięki decyzji, że gramy w sobotę, zawodnicy, którzy jadą na reprezentacje, dostaną wolną niedzielę, żeby odpocząć, a w poniedziałek pojechać na zgrupowania. Są szczęśliwi, bo będą mieli jeden dzień z rodziną. Bardzo dziękujemy za tę decyzję.
[El Chiringuito] Skoro mówimy o niedzieli, w Madrycie odbędzie się bardzo ważny mecz na Metropolitano. Będzie pan go oglądał? Co chciałby pan, żeby wydarzyło się w spotkaniu Atlético Madryt z Barceloną z punktu widzenia interesów Realu Madryt?
Chciałbym, żeby obie drużyny przegrały [śmiech]. Ale to niemożliwe. To jeden z tych meczów, które są dla mnie bardzo łatwe, bo ktoś na pewno straci punkty. Na przykład w poprzednim tygodniu my wygraliśmy, Barcelona wygrała i Atlético Madryt wygrało. W ten weekend wiemy, że jeden z nich albo obaj stracą punkty. Mówię całkowicie szczerze, jest mi wszystko jedno.
[Televisión Española] Chciałem zapytać o wszystko, co wydarzyło się w tym tygodniu po śmierci Jesúsa de Miguela. AFE, a także niektórzy pańscy koledzy, między innymi Luis García, mówili, że być może należałoby zawiesić tę kolejkę. Czy pana zdaniem powinno się ją odwołać, czy jednak należy grać, również po spotkaniach w europejskich pucharach?
Z tego, co mi przekazano, przygotowano piękne hołdy, które odbędą się we wszystkich rozgrywkach, i wydaje mi się to znaczące. Gdyby można było porozmawiać z Jesúsem i zadać mu to pytanie, byłaby to sytuacja idealna. Ponieważ jest to niemożliwe, uważam, że tylko jego rodzina, przyjaciele i koledzy mogą odpowiedzieć, czego Jesús by chciał. Czy chciałby, żeby nie było futbolu, czy może chciałby zostać upamiętniony pięknym hołdem we wszystkich ligach i na wszystkich stadionach hiszpańskiego futbolu. Myślę, że to sprawa jego, a w tej sytuacji jego rodziny, przyjaciół i kolegów. Nie wydaje mi się, żeby ktokolwiek z nas mógł powiedzieć, że powinno być tak czy inaczej. Nie wiemy. Hołd jest dla Jesúsa, więc niech wypowiadają się ci, którzy naprawdę dobrze go znali i wiedzą, czego on by chciał.
[Cadena SER] Chciałem zapytać o Viníciusa. Próbuję wyjaśnić słuchaczom jego sytuację poprzez sposób gry pańskiej drużyny. Mam wrażenie, że udało się panu sprawić, iż Real dobrze funkcjonuje z czterema pomocnikami i dwoma zawodnikami z przodu, Mbappé i Diomandé. Kiedy wchodzi Vinícius, mam poczucie, że drużyna nie gra już tak dobrze. To oczywiście moja opinia. Jednocześnie trener Realu Madryt musi odzyskiwać swoich zawodników. Czy czasami musi pan wystawiać Viníciusa, wiedząc, że nie jest na 100%, bo chce go pan odbudować, nawet jeśli oznacza to rezygnację z najlepszego w danym momencie ustawienia? Bardziej podobał mi się pański Real w Santander czy w Barcelonie niż w Atenach, a główną zmianą było pojawienie się Viníciusa. Jak trener łączy konieczność odzyskania bardzo dobrego zawodnika z ryzykiem, że zespół będzie przez to funkcjonował gorzej?
Dla mnie najważniejszy jest zespół. Nigdy z własnej woli nie zrobiłbym czegoś, co szkodzi drużynie, tylko po to, żeby pomóc jednemu zawodnikowi. W tej chwili taka kwestia mogła pojawić się wyłącznie przy tych dwóch meczach Ligi Mistrzów. Kiedy wrócimy do normalnej sytuacji i Vinícius ponownie będzie dostępny we wszystkich rozgrywkach, będę tym zarządzał. Chcę, żeby drużyna myślała mecz po meczu, ale ja jako trener nie mogę myśleć wyłącznie mecz po meczu. Muszę myśleć również o kolejnym spotkaniu i o całej sekwencji meczów, która nas czeka. Oczywiście spotkanie z AEK-iem było meczem dla Viníciusa. Było też spotkaniem, w którym mogliśmy dać odpocząć zawodnikowi takiemu jak Arda, który miał pewne problemy. Odpowiadając bardziej konkretnie na pańskie pytanie, trener musi zrobić wszystko, absolutnie wszystko, żeby doprowadzić swoich zawodników do najwyższego możliwego poziomu. Trzeba próbować różnych strategii, zarówno związanych z grą, jak i zarządzaniem człowiekiem, wierząc cały czas w prawdziwy potencjał zawodnika. Słaby piłkarz zawsze pozostanie słabym piłkarzem, niezależnie od tego, ile będziesz próbował. Bardzo dobry zawodnik, nawet kiedy przechodzi trudny moment, zawsze zostawia ci otwarte drzwi do powrotu na swój normalny poziom. Gdyby mecz Viníciusa w Atenach rozegrał zwyczajny zawodnik, wszyscy powiedzielibyśmy, że zagrał dobrze. Nie niesamowicie, bo drużyna też nie zagrała niesamowicie, ale dobrze, bo zespół zagrał dobrze. Tylko że to Vinícius. A od Viníciusa zawsze oczekuje się Viníciusa, który w poprzednim sezonie wyeliminował mnie z Ligi Mistrzów. Właśnie takiego Viníciusa wszyscy oczekujemy. Trzeba dalej pracować, korzystać ze wszystkich możliwych strategii na każdym poziomie. Jedna z nich jest dla mnie bardzo, bardzo ważna, przyjaźń wszystkich jego kolegów, bez wyjątku. Idziemy z nim na całego i z pełną wiarą. Ale kiedy przychodzi moment prawdy, czyli decyzja o tym, kto gra, zespół zawsze musi być ponad każdym zawodnikiem.
[Onda Cero] W poprzednim sezonie, w najlepszym momencie Realu Madryt, po zwycięstwach z Manchesterem City w Lidze Mistrzów i Atlético Madryt, przyszła przerwa reprezentacyjna. Po niej zawodnicy i trener nie rozumieli się już tak samo, a Real wypadł z walki zarówno w La Lidze, jak i Lidze Mistrzów. Teraz po siedmiu kolejnych zwycięstwach można powiedzieć, że Real jest być może w najlepszym momencie od trzech sezonów. Boi się pan tej przerwy? I tego, w jakim stanie zawodnicy wrócą z reprezentacji, tracąc trochę tę dynamikę gry i dobrych odczuć?
Boję się jutrzejszego meczu. Boję się jutrzejszego meczu, oczywiście „boję się” w cudzysłowie. To trudność tego spotkania jest moim zmartwieniem. Reprezentacje nie są dla mnie problemem, o ile selekcjonerzy szanują zawodników, rozsądnie zarządzają ich minutami i chronią ich przed możliwymi kontuzjami. W ogóle nie martwi mnie to, że zawodnik ma zaszczyt pojechać i grać dla swojego kraju. Problemem jest dla mnie jutrzejszy mecz przeciwko świeżemu zespołowi, który miał cały tydzień na przygotowania, z trenerem, który z tego, co o nim wiem, nie martwi się tym, czy jego drużyna zagra przepięknie, czy trochę gorzej. Jego interesuje wygranie meczu, nieważne jak. Dlatego dla mnie jutrzejsze spotkanie będzie bardzo, bardzo trudne. To właśnie mnie martwi.
[AS] Przed wyjazdem na Camp Nou mówił pan, że Real Madryt nie jest jeszcze gotowym produktem, że znajduje się dopiero w początkowej fazie. Teraz lepiej zna pan kadrę, a zawodnicy lepiej znają pana. Macie siedem kolejnych zwycięstw, cztery zwycięstwa w czterech meczach Ligi Mistrzów, drużyna dobrze gra i wygrywa, również odrabiając straty. Czy uważa pan, że zespół przeszedł już z fazy początkowej do bardziej pośredniego etapu pracy, którą chce pan wykonać?
Lepiej nie musieć odrabiać strat. Lepiej zrobić to tak jak w Santander, prowadzić 3:0 i móc prowadzić czterema czy pięcioma golami już do przerwy. Odrobienie strat oznacza wiele pozytywnych rzeczy, ale również kilka negatywnych. Pozytywne są oczywiście wiara, grupa, przyjaźń, otwartość na podejmowanie ryzyka, bogata ławka, motywacja zespołu i świadomość tego, jaką koszulkę nosisz. Odwracanie wyników ma więc bardzo dużo pozytywnych stron, ale ma również tę negatywną. I właśnie nad nią musimy pracować. Musimy znaleźć większą regularność w dobrym rozpoczynaniu spotkań, tak jak zaczęliśmy w Santander i jak zaczynaliśmy praktycznie wszystkie nasze mecze u siebie. Wciąż jest bardzo dużo do zrobienia.
Komentarze (7)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj sięSocio RealMadryt.pl
Zanim odpowiesz, sprawdź wcześniejsze komentarze
Jako Socio możesz przeglądać publiczną historię komentarzy użytkowników i lepiej wiedzieć, z kim oraz o czym dyskutujesz.