– Klucz do wygranej? Praca zespołowa. Myślę, że to podstawa. Każdy z kolegów dał z siebie wszystko, zarówno ci, którzy grali od początku, jak i my, którzy weszliśmy później. Wszyscy staraliśmy się dołożyć swoją cegiełkę, żeby wynik był dla nas korzystny. Patrząc dzisiaj z boku, widziałem świetnie grający zespół. Myślę, że przez dużą część meczu dominowaliśmy. Szkoda, że nie wykorzystaliśmy tych innych okazji, które mieliśmy. Najważniejsze jednak, że zespół nie przestawał próbować, nadal dawał z siebie tę energię i dzięki temu możemy wywieźć stąd trzy punkty.
– Mój gol? Wcześniej miałem w tym meczu kilka podobnych sytuacji, w których rozgrywałem piłkę na skrzydło albo przenosiłem grę na drugą stronę. Tym razem, kiedy Brahim mi podał, nie zastanawiałem się. Wiem, że kiedy piłka przychodzi od Brahima, niesie też ze sobą bardzo dobrą, pozytywną energię, bo jesteśmy bliskimi przyjaciółmi [uśmiech]. Nie zastanawiałem się i dzięki Bogu wpadło. Dzisiaj wpadło. Innym razem nie wpada, ale teraz jestem bardzo szczęśliwy. Trzeba się tym cieszyć z kolegami, a jutro wrócić do pracy.
– W ostatnich trzech sezonach strzeliłem 11 goli zza pola karnego? Praca, po prostu praca i trening. Do tego zaufanie wszystkich trenerów, których miałem. Wpoili mi, żebym nie wahał się strzelać na bramkę i nie wątpił w swoje umiejętności, bo potrafię dobrze uderzyć. Jestem szczęśliwy, że piłka wpadła. Ale, jak przed chwilą mówiłem innym dziennikarzom, niezapomniane jest dla mnie to, że wszyscy koledzy przybiegają mnie uściskać, cieszą się ze mną i wspólnie przeżywają to, co ja. A potem, po meczu, znów wszyscy podchodzą, żeby mnie przytulić. To dla mnie naprawdę wyjątkowe.
– Gole Bellinghama i Mbappé? Były spektakularne. Pierwszy był niesamowity. Żartowaliśmy na ławce rezerwowych, że gdyby wielu z nas spróbowało zrobić coś takiego, na pewno skończyłoby bez kolan [śmiech]. Jude ma niesamowite umiejętności. Drugi gol jest dla mnie wyjątkowy nie tylko ze względu na akcję wypracowaną przez cały zespół, ale również dlatego, że chwilę wcześniej straciliśmy bramkę. Trzeba było podnieść się mentalnie, odzyskać morale i znów ruszyć po zwycięstwo. Myślę, że zespół bardzo szybko się pozbierał. Właśnie to wszystko zapamiętam.
– DNA Realu to walka do samego końca? To praca. Do tego ta energia i wiara, że się uda, że zawsze będziemy walczyć o zwycięstwo do ostatniej sekundy. Będziemy walczyć za ten herb i tę koszulkę. Oczywiście duża w tym zasługa trenera i sztabu, którzy dbają o to, żebyśmy nigdy się nie załamywali i zawsze próbowali dalej. Niezależnie od tego, czy ktoś gra dużo, mało, czy w ogóle nie występuje, wszyscy staramy się osiągnąć ten sam cel i walczyć o to samo. To jest najważniejsze i właśnie to również sprawia, że zespół jest dobry.
– Było bardzo trudno. Wiedzieliśmy, że to będzie bardzo wymagający rywal. To niesamowity stadion, a kibice wywierają ogromną presję. Dzisiaj przyszło mi przeżywać to z ławki i dla mnie było to coś spektakularnego. Gratulacje także dla naszego zespołu za wykonaną pracę i dwukrotne odrobienie strat. To pokazuje, że mamy dobrą energię i jesteśmy w dobrych nastrojach. Teraz trzeba się tym cieszyć.
– Vini bez gola od sierpnia? Najważniejsze, że próbował. Nawet jeśli coś mu nie wychodzi, musi dalej próbować i nadal dawać zespołowi tę energię. Jest dla nas przykładem i punktem odniesienia. Kiedy biega, to wnosi energię, której wszyscy potrzebujemy i pozytywnie wpływa na cały zespół. Właśnie tego od niego potrzebujemy: żeby dalej pracował i zachował tę swoją radość. Dobre rzeczy w końcu przyjdą.
– Zwycięstwa dodają motywacji do dalszej pracy? Tak, oczywiście. Pracuje się wtedy trochę spokojniej, pod inną presją. Cieszysz się każdym dniem, bo wiesz, że wszystko idzie tak, jak wszyscy tego chcemy. Ale, jak mówię, jutro znów wracamy do pracy i przygotowujemy się do weekendowego spotkania. Później pojedziemy na zgrupowania. Obyśmy udali się na tę przerwę po zwycięstwie i mogli cieszyć się grą w reprezentacjach.
– Większa jest radość z kolejnego odrobienia strat w ostatniej chwili, jak w Rzymie, czy raczej poczucie, że ten mecz tutaj należało wygrać nieco łatwiej? Trzeba przeanalizować spotkanie, obejrzeć materiały, które pokaże nam trener i wspólnie o tym porozmawiać. Moim zdaniem graliśmy bardzo dobrze i dominowaliśmy przez dużą część meczu. Szkoda tych dwóch straconych goli, ale uważam, że mieliśmy spotkanie w miarę pod kontrolą. To prawda, że brakowało nam tworzenia klarownych okazji do zdobycia bramki. Takie mecze też są jednak trudne i wymagające, więc wywiezienie stąd trzech punktów jest bardzo dobrym wynikiem.
– Komu dedykuję tego gola? Przede wszystkim, moim dzieciom, żonie, rodzicom i rodzeństwu. To oni zawsze są przy mnie, kiedy sprawy nie układają się najlepiej. Zawsze z uśmiechem i pełnym wsparciem. Poza tym nie strzeliłem jeszcze gola dla mojej córki, więc ten jest dla niej!
Komentarze (8)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj sięSocio RealMadryt.pl
Zanim odpowiesz, sprawdź wcześniejsze komentarze
Jako Socio możesz przeglądać publiczną historię komentarzy użytkowników i lepiej wiedzieć, z kim oraz o czym dyskutujesz.