REKLAMA
REKLAMA

Fede, Mamma Mia!

Real Madryt wygrał z AEK-iem Ateny 3:2 w meczu 4. kolejki fazy ligowej Champions League. Gole dla Królewskich strzelili Jude Bellingham, Kylian Mbappé i Federico Valverde.

REKLAMA
REKLAMA
Fede, Mamma Mia!
Fede Valverde. (fot. Getty Images)

Real Madryt zapomniał wyjść na mecz w Atenach, więc rozpisywanie się o pierwszej jedenastce czy wskazywanie winnych za to, co działo się w pierwszych 20 minutach nie ma większego sensu. Wszyscy grali słabo, niemal każdy przegrywał pojedynki, a gospodarze po prostu dobrze się bawili. Na tyle dobrze, że trafienie z 12. minuty, w którym asystę zaliczył nasz dawny znajomy, Luka Jović, nikogo specjalnie nie zaskoczył. Koita wkręcił w ziemię Cucurellę i mocno uderzył w krótki róg – na tyle mocno, że Courtois musiał wyjąć piłkę z bramki.

REKLAMA
REKLAMA

Courtois mimo wpuszczonego gola z był jednym z zawodników, którzy zrobili coś dobrze - o tym mówią trzy skuteczne interwencje na początku meczu. AEK wreszcie trochę spuchł, a Real wreszcie był konkretniejszy. Piłka wpadła do bramki gospodarzy po strzale Bellinghama, ale sędzia słusznie wskazał pozycję spaloną. Chwilę później Anglik ponownie umieścił futbolówkę w siatce i tym razem nie było już żadnych wątpliwości. Sędzia musiał uznać to trafienie.

Do przerwy było 1:1, ale Real nie zostawił dobrego wrażenia. Grał ospale, nieskutecznie nawet przy prostszych zagraniach, a pod względem indywidualnym praktycznie nikt na dobrą sprawę się nie wyróżnił.

W drugiej połowie nadal czegoś brakowało. Real źle funkcjonował w rozegraniu, był albo niecierpliwy, albo zbyt cierpliwy. Od nudy do chaosu i z powrotem. Przebudzeniem był za to gol na 2:1 dla AEK-u. Królewscy natychmiast odpowiedzieli i później zaczęli gnieść rywala, co poskutkowało trafieniem w doliczonym czasie gry dzięki Fede Valverde, który huknął zza pola karnego i zgasił gospodarzom światło.

To nie był dobry mecz Realu Madryt. Królewscy oddali sporo strzałów, ale jednocześnie pozwalali rywalom na zdecydowanie zbyt dużo, a sami byli przeciętni w kreacji. W decydującym momencie potrzebowali łutu szczęścia, by ostatecznie wywieźć z Aten komplet punktów – komplet, który może frustrować gospodarzy, którzy zawiesili poprzeczkę zaskakująco wysoko.

REKLAMA
REKLAMA

AEK Ateny – Real Madryt 2:3 (1:1)

1:0 Koïta 12' (asysta: Jović)
1:1 Bellingham 32' (asysta: Cucurella)
2:1 Pilo 75' (asysta: Koïta)
2:2 Mbappé 78' (asysta: Dumfries)
2:3 Valverde 90+2' (asysta: Brahim)

AEK: Brignoli; Rota, Moukoudi, Relvas, Pilios; Majer (53' Zini), Karinen (60' Varga), Arriaga, Koïta; Gaćinović (60' Marin), Jović
Ławka: Strakosha, Balamotis, Vida, Likojanis, Vítális, Mantalos i Zubkow

Real Madryt: Courtois; Dumfries, Militão, Rüdiger, Cucurella (82' Carreras); Camavinga, Bernardo (67' Valverde); Diomandé (67' Endrick), Bellingham (86' Espí), Vinícius (82' Brahim); Mbappé
Ławka: Łunin, Mestre, Huijsen, Trent, Konaté, Pitarch i Sergio Martínez

Czytaj kolejne newsy bez przeklikiwania

Jako Socio korzystasz z widoku Aktualności+, w którym kolejne artykuły wyświetlają się w całości, jeden pod drugim. Wystarczy przewijać.

  • Aktualności+
  • Bez reklam
  • Priorytetowy support
Zobacz Aktualności+ od 12,50 zł /mies.przy płatności rocznej

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (1462)

REKLAMA