REKLAMA
REKLAMA

Przekaz Mourinho do drużyny: świętowanie Klasyku dobiegło końca, teraz El Sardinero jest nowym Camp Nou

Według dziennikarza El Debate, José Mourinho nie zamierza stosować w Santander rotacji wyłącznie z myślą o środowym meczu w Atenach, bo uważa, że w walce o mistrzostwo najlepsi powinni grać zawsze, gdy pozwala im na to forma fizyczna. Portugalczyk zakończył już świętowanie zwycięstwa w Klasyku i wymaga od drużyny potwierdzenia postępów w kolejnych spotkaniach.

REKLAMA
REKLAMA
Przekaz Mourinho do drużyny: świętowanie Klasyku dobiegło końca, teraz El Sardinero jest nowym Camp Nou
José Mourinho. (fot. Getty Images)

Zwyczajny trener dokonałby w Santander trzech lub czterech zmian w składzie z myślą o środowym starciu w europejskich pucharach w Atenach. Różnica polega na tym, że José Mourinho nie jest zwyczajny, wskazuje Tomás González-Martín z El Debate. Jego analiza poszczególnych momentów sezonu jest inna, przełamuje schematy. Portugalczyk wyznaje filozofię działania, która nie współgra z nową polityką rozkładania obciążeń, napędzaną możliwością przeprowadzania pięciu zmian. Głosi, że aby wygrać ligę, nie należy stosować rotacji, jeśli nie są konieczne.

REKLAMA
REKLAMA

Jego założenia są jasne: jeśli chcesz zostać mistrzem, najlepsi muszą grać zawsze, gdy są w dobrej dyspozycji. Jego dewiza zakłada wystawianie najlepszych za każdym razem, kiedy mają na to siły. A jeśli wystarcza im ich na 70 minut, niech grają 70. Możliwość rozkładania obciążeń, którą dają nowe przepisy, należy wykorzystywać do zdejmowania najlepszych w końcowej fazie spotkań, a nie do sadzania ich na ławce od pierwszej minuty. Tak właśnie postąpi w Santander. Zagrają najlepsi, jeśli będą w odpowiedniej dyspozycji. Bo Real Madryt gra o mistrzostwo zarówno na Camp Nou, jak i na El Sardinero, nie tylko w Klasyku. Do zdobycia są 3 punkty, tyle samo co w Barcelonie, a u Mourinho nie ma żadnych prezentów.

Przekaz trenera do drużyny na ten tydzień jest stanowczy: świętowanie zwycięstwa w Klasyku dobiegło końca, teraz El Sardinero jest nowym Camp Nou. Trzeba potwierdzić postępy kolejnymi dwoma wyjazdowymi zwycięstwami w Santander i Walencji, przed następną dwutygodniową przerwę na reprezentacje. Piłkarze są szczęśliwi, pewni swoich możliwości, oddani idei portugalskiego szefa i gorąco wierzą w jego decyzje taktyczne. A szef mobilizuje ich w taki sposób: aby wygrać ligę, nie możemy się potykać, a każda ligowa kolejka jest jak starcie w fazie pucharowej Ligi Mistrzów. Nie można pozwalać sobie na taryfę ulgową.

REKLAMA
REKLAMA

Mourinho ma ku temu powody wynikające z ogromnego doświadczenia zdobytego w Portugalii, Hiszpanii, Anglii i Włoszech. Najbardziej niebezpieczną sytuacją dla wielkiego klubu jest spotkanie ze skromnym rywalem po rozegraniu prestiżowego meczu, który przyciąga powszechną uwagę. Zwycięstwo i pochwały rozluźniają, a ten mniejszy jednocześnie zawsze wychodzi na boisko, by wypruć sobie żyły. Dla małego rozluźnienie nie istnieje. Kto walczy o utrzymanie, nie może sobie na nie pozwolić. Portugalczyk powiedział swoim podopiecznym, że pokonanie Barcelony nic nie da, jeśli później przegrają z Racingiem lub Valencią. Dlatego wymaga od swojej ekipy potwierdzenia poczynionych postępów. Trener znalazł już właściwą drogę taktyczną z Bernardo w dwuosobowym środku pomocy i Gülerem w tercecie ofensywnych pomocników. Teraz musi utrwalić ten schemat poprzez kolejne sukcesy, a tymi na tym etapie sezonu są punkty. Potrzebuje zwycięstw w Santander, Atenach i na Mestalli w ciągu sześciu dni. Wszystko dzięki Javierowi Tebasowi, który zmusza Real Madryt do gry z Racingiem w niedzielę, z greckim AEK w środę, przy minimalnym czasie na odpoczynek, a następnie z Valencią w kolejną sobotę. Trzy spotkania w odstępach trzech dni.

REKLAMA
REKLAMA

Dziennikarz podkreśla, że lekceważenie Realu Madryt przez La Ligę jest niezwykle poważne i ewidentne, gdy zauważymy, że Atlético i Barcelona zagrają w Lidze Mistrzów w najbliższy wtorek, a następnie dostaną pięć dni na regenerację przed bezpośrednim ligowym starciem w kolejną niedzielę. Porównania są przykre, bo nienawiść staje się widoczna i znajduje potwierdzenie w faktach. Mimo takiego traktowania Mourinho zastosuje rotacje w środę w Atenach tylko wtedy, gdy po bitwie na El Sardinero będzie za tym przemawiało zmęczenie niektórych podstawowych zawodników.

Obecnie do pełnej dyspozycji wracają Thibaut Courtois, Arda Güler i Federico Valverde, który na Camp Nou przez czterdzieści minut grał z urazem, utrzymując dobry poziom. To wierny gladiator Mou. Z kuluarów Valdebebas płyną informacje, że Urugwajczyk i Turek dobrze dochodzą do siebie po trudach spotkania w Barcelonie i liczą na pełną gotowość do gry z Racingiem. Kolejną dobrą wiadomością jest to, że Courtois wrócił do zdrowia po gorączce, która wykluczyła go z Klasyku i teraz intensywnie odbudowuje siły, by poprawić dyspozycję fizyczną i wrócić do gry w Santander. Dla ich szefa kluczowe jest to, że cała trójka chce wystąpić.

REKLAMA
REKLAMA

Są podstawowymi zawodnikami i nie chcą nikomu oddawać miejsca, chociaż kolejną znakomitą wiadomością dla Realu Madryt jest to, że plan B działa równie dobrze jak zespół A. I to zasługa Mourinho. Piłkarze „stoją za Mou, bo w niego wierzą i widać to na boisku”, słychać w kuluarach Królewskich. Camavinga, Łunin, Dumfries, Trent, Rüdiger, Endrick, Brahim, Espí i Carreras spisują się znakomicie i rozstrzygają trudne spotkania. Jeśli dostają miejsce w wyjściowym składzie, tym lepiej. To kolejny sekret Portugalczyka. Stworzył na swój obraz i podobieństwo idealne zaplecze kadrowe, podsumowuje Tomás González-Martín.

Czytaj kolejne newsy bez przeklikiwania

Jako Socio korzystasz z widoku Aktualności+, w którym kolejne artykuły wyświetlają się w całości, jeden pod drugim. Wystarczy przewijać.

  • Aktualności+
  • Bez reklam
  • Priorytetowy support
Zobacz Aktualności+ od 12,50 zł /mies.przy płatności rocznej

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (3)

REKLAMA