[RealMadryt.pl] Jak mecz AEK-u z Realem Madryt jest odbierany w Grecji? Jest to duże wydarzenie dla wszystkich czy tylko dla kibiców AEK-u?
[Panagiotis Voglis]: Spójrz, kibice innych klubów podchodzą do tego meczu raczej neutralnie. Na razie nie jest to dla nich jakieś szczególnie istotne wydarzenie. Być może zmieni się to w środę, jeśli AEK przegra swoje spotkanie, kibice Panathinaikosu mogą być z tego powodu bardzo zadowoleni. W Grecji mamy wielu kibiców Realu Madryt, szczególnie wśród fanów Panathinaikosu, którzy darzą ten klub dużą sympatią. Myślę, że będą bardzo szczęśliwi, jeśli Real Madryt wygra 2:0, 3:0 lub w podobnym stylu. Na ten moment to jednak przede wszystkim kibice AEK-u są podekscytowani tym spotkaniem. Trzeba też pamiętać, że ich drużyna ma za sobą niezbyt udany występ. Przegrali mecz z PAOK-iem 1:3 w Pucharze Grecji i zaprezentowali się bardzo słabo. To spotkanie nie miało aż tak dużego znaczenia. Puchar jest rozgrywany w fazie ligowej, podobnie jak w Lidze Mistrzów czy Lidze Europy, więc oczywiście AEK awansuje do kolejnej rundy. Kibice są jednak nieco zaniepokojeni tym, że ich drużyna prezentuje się bardzo słabo na wyjazdach. Tymczasem w najbliższą niedzielę AEK czeka inne wielkie wydarzenie – derby Aten, które odbędą się na Stadionie Olimpijskim w Atenach. W tym sezonie to właśnie ten obiekt jest domowym stadionem Panathinaikosu. Myślę, że dopiero od poniedziałku uwaga kibiców AEK-u będzie już skupiona na spotkaniu z Realem Madryt.
Jak do tego meczu podchodzą kibice AEK-u?
Zdobycie biletów na ten mecz graniczy z cudem. Nawet jeśli znasz właściciela klubu, bardzo trudno jest dostać więcej niż dwa bilety. To naprawdę wyjątkowe wydarzenie. Kibice często podkreślają, że AEK dwukrotnie mierzył się z Realem Madryt w Atenach i nigdy tam nie przegrał. Przywołują lata 1985 (1:0, a trenerem AEK-u był Jacek Gmoch) i 2002 (3:3), są bardzo dumni z tej tradycji i powtarzają, że Real Madryt nie wygra w Atenach, bo i tym razem historia będzie po ich stronie. Oczywiście są przy tym bardzo optymistyczni i niektóre z tych deklaracji można traktować z przymrużeniem oka. Jest jednak coś, na co chciałbym szczególnie zwrócić uwagę. Jeśli Real Madryt poważnie myśli o zwycięstwie, musi wziąć pod uwagę to, jak AEK prezentuje się na własnym stadionie. U siebie ta drużyna jest niezwykle skuteczna. Wygrywa wysoko – 3:0, 4:0, a nawet 5:0. W siedmiu domowych meczach rozegranych od początku sezonu, we wszystkich rozgrywkach, europejskich pucharach, Pucharze Grecji i lidze, strzeliła aż 30 goli, tracąc zaledwie jednego. To imponujące statystyki i coś, na co powinien zwrócić uwagę zarówno trener Realu Madryt, jak i sami piłkarze. Nie można tłumaczyć takich wyników wyłącznie szczęściem. AEK ma konkretny pomysł na grę, dobrze przygotowany plan taktyczny i na własnym stadionie potrafi być naprawdę groźnym przeciwnikiem.
Czy AEK ma szansę na awans do kolejnej rundy Ligi Mistrzów? Pokonał już LASK, ale przegrał z Manchesterem City, co niespodzianką nie było, ale też z Szachtarem Donieck.
To jest bardzo dobre pytanie, ale ja myślę, że będzie o to AEK-owi bardzo trudno. Oczywiście mówimy tutaj o miejscach od 9. do 24. Będzie trudno, bo mieli trochę pecha w losowaniu. Z niższego koszyka trafili na Como, które jest fantastyczną drużyną z naszym znakomitym Douvikasem z przodu. Teraz AEK zagra z Realem Madryt i prawdopodobnie przegra. Później mają wyjazdowy mecz z Como, a jeszcze dalej grają z Romą. Jeśli przegrają wszystkie te spotkania, będzie trudno o awans. Uważam AEK za świetną drużynę i wszystkim greckim klubom życzę jak najlepiej w europejskich pucharach, bo też zbierają dla nas punkty, jednak daję AEK-owi 30% szans na awans do dalszej rundy. Kluczowy będzie mecz z Como, a punkty w rankingu UEFA są dla nas ważne, bo od 2028 roku będziemy mieć jedną drużynę w fazie ligowej Ligi Mistrzów.
W jaki sposób AEK, który historycznie jest trzecią siłą w Grecji, był w stanie w ostatnich latach wyprzedzić Panathinaikos i walczyć z Olympiakosem o mistrzostwo?
AEK to klub z bardzo bogatą historią, sięgającą lat 50. i 60. XX wieku, kiedy zdobywał liczne trofea. W tamtym okresie miał znakomitych piłkarzy, prawdziwe legendy, i zgromadził ogromną rzeszę kibiców. Pod względem liczby fanów jest trzecim największym klubem w Grecji. Pod względem zdobytych trofeów również zajmuje trzecie miejsce. To bardzo ważna pozycja w greckim futbolu. Czwartym klubem w tym zestawieniu jest PAOK.
Od 2018 roku AEK zdobył trzy mistrzostwa Grecji: w 2018, 2023 i 2026 roku. AEK rzadziej wydawał duże pieniądze na transfery, podczas gdy Panathinaikos dysponował zazwyczaj większym budżetem. Nie znam dokładnych kwot przeznaczanych przez poszczególne kluby na transfery, ale wydaje mi się, że tegoroczny budżet AEK wynosi około 25–35 milionów euro. Najważniejsze jest jednak coś innego. AEK od zawsze miał swoją filozofię. Nie chodziło o sprowadzanie największych gwiazd, ale o budowanie drużyny z dobrych, odpowiednio dobranych piłkarzy. W klubie występowali znakomici greccy zawodnicy, tacy jak Traianos Dellas, który grał w też w Romie czy Wasilis Tsiartas, który był w Sevilli. Obaj byli ważnymi postaciami reprezentacji Grecji, która triumfowała podczas Euro 2004. W zespole nie brakowało również dobrych zagranicznych piłkarzy.
AEK nie zawsze starał się pozyskiwać największe gwiazdy czy za wszelką cenę sprowadzać najlepszych zawodników dostępnych na greckim rynku. Miał inne podejście. Jeśli porozmawiasz z dziennikarzem związanym z AEK lub kibicem, który ma 45–50 lat, a nie 25, prawdopodobnie usłyszysz, że dla nich najważniejsza jest drużyna, a nie indywidualne nazwiska.
Jak ważna dla AEK-u była przeprowadzka na nowy stadion?
To miało ogromne znaczenie. Kibice są w nim zakochani. Trudno sobie wyobrazić, jak wiele znaczy dla nich ten obiekt, zwłaszcza że przez około 20 lat klub nie miał własnego stadionu z różnych powodów. Dlatego AEK nie próbował konkurować z innymi klubami pod względem wielkości transferów czy prestiżu sprowadzanych zawodników. Koncentrował się na rywalizacji sportowej, walce o mistrzostwo, Puchar Grecji i inne trofea. Myślę, że to przede wszystkim kwestia mentalności i filozofii tego klubu. Nie zawsze przynosiło to sukcesy, ale wystarczy spojrzeć na ostatnie lata. Kiedy analizujesz budżet AEK-u i jakość jego kadry, możesz się zastanawiać, jak to możliwe, że zespół o takich możliwościach potrafił zdobywać trofea, rywalizując z Panathinaikosem, Olympiakosem i PAOK-iem. W tym klubie liczy się nie tylko budżet czy nazwiska piłkarzy, ale przede wszystkim odpowiednia koncepcja i sposób zarządzania zespołem. W ciągu ostatnich dziesięciu lat AEK wielokrotnie potrafił znaleźć sposób, by utrzymywać się w ścisłej czołówce greckiej piłki. W ubiegłym sezonie ponownie zdobył mistrzostwo. To nie był przypadek, lecz efekt określonej strategii i świadomych decyzji podejmowanych przez klub.
Jaki jest obecnie najlepszy piłkarz AEK-u i kto może zaskoczyć Real Madryt? Czy będzie to Luka Jović, bo zazwyczaj jeśli już ktoś strzela Realowi, to jest to jego były zawodnik?
Jović jest naprawdę bardzo dobry i wywarł duży wpływ na grecki futbol. To piłkarz wysokiej klasy i moim zdaniem bez wątpienia największa gwiazda AEK-u. Przemawiają za tym zarówno jego dotychczasowa kariera, doświadczenie zdobyte w poprzednich klubach, jak i umiejętności, które prezentuje w barwach ateńskiego zespołu. Myślę, że najważniejsze dla Jovicia jest to, aby czuł się dobrze w drużynie i miał poczucie, że jest jej istotnym członkiem. Nie chodzi o to, żeby traktowano go jak wielką gwiazdę, wokół której wszystko się kręci, ale żeby od pierwszego dnia wiedział, że klub w niego wierzy i na niego liczy. Tego zabrakło wcześniej w przypadku Lameli i Anthony’ego Martiala. Obaj trafili do klubu dwa lata temu, ale nie odegrali większej roli w greckiej lidze i ostatecznie odeszli. Teraz sytuacja wygląda inaczej. Od stycznia Jović ma obok siebie Vargę, a także Ziniego, zawodnika, który zrobił ogromny postęp w karierze, występując wcześniej w niższych ligach greckich. To bardzo dobry piłkarz, nawet jeśli nie zawsze znajduje się w podstawowym składzie. Uważam, że Jović jest najlepszym zawodnikiem AEK, jego MVP i najważniejszą postacią zespołu.
Myślę, że José Mourinho szczególnie uważnie będzie obserwował również Lovro Majera. To piłkarz, który odpowiada za konstruowanie akcji i rozpoczynanie gry w środku pola, często operując po prawej stronie. Przypomina mi nieco Lukę Modricia, zachowując oczywiście wszelkie proporcje. Potrafi regulować tempo gry, przyspieszać je, zwalniać i odpowiednio rozdzielać piłki. Jest bardzo ważnym ogniwem zespołu i może odegrać kluczową rolę w sezonie 2026/2027. Oczywiście Jović pozostaje największą gwiazdą drużyny.
AEK ma również dwóch bardzo dobrych środkowych obrońców – Moukoudiego i Relvasa. Pierwszy z nich pochodzi z Kamerunu, drugi z Portugalii. Tworzą solidny duet na środku defensywy.
Podsumowując, Jović jest dla mnie największą gwiazdą i najważniejszym piłkarzem AEK. Mam jednak wrażenie, że zespół może mieć problem na pozycji bramkarza. Nie jestem przekonany, czy wystąpi Strakosha, dotychczasowy golkiper drużyny. Wydaje mi się, że nie zagra i między słupkami zobaczymy Alberto Brignoliego. To może być duży problem, bo nie jestem przekonany, czy to jest bramkarz na rywalizację z Realem Madryt. Moim zdaniem nie jest.
Jakie są twoim zdaniem różnice między polską a grecką piłką? Gdybyś miał porównać ligi z tych krajów, to jak to wygląda z twojej perspektywy?
Nie jestem szczególnie dobrze zaznajomiony z rozgrywkami w waszym kraju. Dobrze znam zaledwie trzy lub cztery zespoły, natomiast o pozostałych wiem znacznie mniej. Uważam jednak, że pomiędzy czterema największymi klubami w Grecji a czterema czołowymi zespołami w Polsce istnieją pewne różnice, przede wszystkim pod względem budżetów, jakości kadr, a także zdobytych trofeów i osiągniętych wyników. Natomiast jeśli chodzi o drużyny zajmujące od piątego czy szóstego miejsca w dół w tabeli, myślę, że ich poziom jest dość zbliżony. Podobnie oceniam jakość piłkarską i to, co oglądamy na boisku. Nie znam dokładnych budżetów, ale wydaje mi się, że w przypadku drużyn z niższych miejsc są one porównywalne. W przypadku największych klubów różnice są już jednak wyraźne. Nie widzieliśmy jednak tego podczas ostatniego spotkania Olympiakosu z Jagiellonią. Mecz był bardzo trudny, mimo że ostatecznie jedna z drużyn wygrała. Różnica w jakości kadry, możliwościach finansowych i ogólnym potencjale obu zespołów jest naprawdę duża. Nie powiedziałbym, że jest przepaść, ale dysproporcja jest znacząca. W takim razie był to bardzo dobry sprawdzian, pozwalający ocenić, jak greckie drużyny i greccy piłkarze radzą sobie na tle polskiego zespołu. Moim zdaniem odpowiedź na pytanie o różnice między polską a grecką piłką jest dość prosta. W Grecji mamy czterech bardzo bogatych właścicieli największych klubów. To niezwykle wpływowi przedsiębiorcy, nie tylko w skali Grecji, ale również Europy. Grecki rynek i tamtejsza liga nie należą do największych, jednak ci ludzie dysponują ogromnymi pieniędzmi. Działają w branży żeglugowej, budownictwie i innych sektorach gospodarki. Dzięki temu mogą sprowadzać dobrych piłkarzy, zatrudniać uznanych trenerów i inwestować w rozwój swoich zespołów.
Dla mnie różnica sprowadza się przede wszystkim do pieniędzy, a nie do mentalności. Uważam nawet, że pod względem podejścia do futbolu Polska w ostatnich latach radzi sobie lepiej niż Grecja. Macie bardzo dobre podejście do młodych zawodników, rozwoju talentów i szkolenia piłkarzy. W Grecji natomiast często koncentrujemy się na sprowadzaniu zagranicznych zawodników, zdobyciu mistrzostwa i awansie do Ligi Mistrzów. Potem wszystko zaczyna się od nowa. Poza czterema największymi klubami greckimi pozostałe zespoły nie dysponują już tak dużymi środkami finansowymi. Właśnie dlatego różnice między czołówką a resztą ligi są tak wyraźne. Moim zdaniem to przede wszystkim kwestia pieniędzy i wielkości budżetów.
To na koniec, jaki przewidujesz wynik meczu AEK – Real Madryt?
Jestem niemal pewien, że AEK strzeli gola, ale moim zdaniem będzie to tylko jedno trafienie. Przewiduję, że Real Madryt czeka bardzo trudny wieczór. Byłbym naprawdę zaskoczony, gdyby Królewscy przyjechali do Aten, bez większych problemów wygrali 2:0 i po prostu wrócili do domu. To byłoby dla mnie spore zaskoczenie. AEK na własnym stadionie jest zupełnie inną drużyną. Potrafi całkowicie zmienić oblicze i zaprezentować się na znacznie wyższym poziomie. Gdyby Real Madryt grał u siebie, być może wskazałbym wynik 4:0 dla Królewskich. Dzisiaj jednak sytuacja wygląda inaczej. Daję AEK około 20 procent szans na zdobycie punktu, ale jednego jestem pewien, piłkarzy José Mourinho czeka bardzo ciężka przeprawa. Jeśli Real chce tutaj wygrać, jego zawodnicy będą musieli zostawić na boisku mnóstwo zdrowia i naprawdę mocno na to zapracować.
Komentarze (1)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj sięSocio RealMadryt.pl
Zanim odpowiesz, sprawdź wcześniejsze komentarze
Jako Socio możesz przeglądać publiczną historię komentarzy użytkowników i lepiej wiedzieć, z kim oraz o czym dyskutujesz.