Santiago Siguero z dziennika MARCA podaje, że w Realu byli zadowoleni z letniego okienka, choć szum wokół niesprowadzenia Rodriego był duży i przyćmiewał wszystko inne. Letnia praca przyniosła owoce jesienią, dokładnie w dniu zmiany czasu, co dowodzi, że krótkoterminowe myślenie nie jest najlepszym sposobem na analizę futbolu.
Oczywiście Los Blancos nadal są za Barceloną w tabeli, ale wygrana w Klasyku pokazała jakość transferów Realu Madryt w ostatnim oknie transferowym. Wszyscy nowi dobrze zaprezentowali się na Camp Nou. Wśród nich był Dumfries, który zastąpił na ostatnie dwa kwadranse kontuzjowanego Valverde. Był piątym nowym piłkarzem Realu Madryt, który tego wieczora zadebiutował w najważniejszym meczu na świecie. Pozostała czwórka dostała szansę w wyjściowym składzie: Konaté i Cucurella w obronie, Bernardo w środku pola, a Diomandé na lewym skrzydle.
MARCA stwierdza, że wszyscy zaprezentowali się bardzo dobrze. Konaté był opanowany i pewny siebie w obronie, Bernardo zapewniał spokój i finezję w pomocy, a Diomandé był nieustającym zmartwieniem dla defensywy Barcelony. Umocnił swoją pozycję na lewej stronie, bo Vinicius wciąż był zawieszony, ale i samą grą wywalczył sobie miejsce w jedenastce.
Najlepiej zaprezentował się chyba Cucurella. Zneutralizowanie Lamine nie jest łatwe, ale jego kolega z reprezentacji schował go do kieszeni. Yamal próbował wszystkiego, ale lewy obrońca Realu wychodził zwycięsko z prawie każdego pojedynku.
Real Madryt, analizując rynek transferowy, wskazywał na przybycie José Mourinho jako klucz do wszystkiego. Klasyk wzmocnił notowania Portugalczyka, który zaskoczył Hansiego Flicka, wystawiając w pierwszym składzie zarówno Bernardo Silvę, jak i Ardę, zaledwie dziesięć dni po tym, jak powiedział, że gdyby wystawił ich obu w pierwszym składzie w Rzymie, straciłby pięć bramek.
MARCA zauważa, że Mourinho nie wahał się zmienić swojego podejścia, wstawiając do składu Bernardo i Gülera, którzy zagrali już w meczu Ligi Mistrzów z Lipskiem. Podczas gdy wielu stawiało na imponującą fizycznie jedenastkę Barcelony, Mou postawił na bardziej utalentowanych technicznie zawodników, dając drużynie możliwość walki o posiadanie piłki.
Ta zmiana w pomocy była możliwa dzięki przesunięciu Fede Valverde na prawą stronę obrony. Ten ruch zbiegł się ze świetną serią zwycięstw drużyny Królewskich. Od remontady w Rzymie do wygranej w Klasyku. Wydaje się, że Mourinho przekonał kapitana, że na pozycji bocznego obrońcy może być o wiele bardziej decydujący niż w środku pola. Niechęć Urugwajczyka do gry na tej pozycji była przecież problemem dla Carlo Ancelottiego i Xabiego Alonso.
Komentarze (4)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj sięSocio RealMadryt.pl
Zanim odpowiesz, sprawdź wcześniejsze komentarze
Jako Socio możesz przeglądać publiczną historię komentarzy użytkowników i lepiej wiedzieć, z kim oraz o czym dyskutujesz.