Real Madryt mocno włączył się latem do walki o Bernardo Silvę, kiedy wydawało się już, że Portugalczyk trafi do Atlético. Mourinho chciał zawodnika o jego profilu, mogącego występować na kilku pozycjach, umiejącego utrzymać się przy piłce i nadać grze odpowiednie tempo. Dodatkowo po odejściu Daniego Ceballosa w środku pola powstała luka, której ostatecznie nie wypełnił Rodri.
Na razie Królewscy wciąż nie znaleźli jednak rozwiązania swoich problemów z kreowaniem gry. Tchouaméni i Fede Valverde umocnili swoje pozycje w środku pola, a za ofensywną trójką ustawiany jest Arda Güler. Przed nim najczęściej występują Jude Bellingham, Kylian Mbappé i Vinícius, choć w spotkaniu z Villarrealem miejsce Brazylijczyka zajął Yan Diomandé.
Bernardo rozpoczął sezon jako podstawowy zawodnik mimo krytycznych słów Mourinho podczas przygotowań. Portugalczyk zwracał wtedy uwagę, że jego rodak wrócił po wakacjach w słabej dyspozycji fizycznej. „To taki typ chłopaka, któremu dobrze robi, kiedy na wakacjach nic nie robi”, mówił szkoleniowiec.
Pierwszy raz Bernardo rozpoczął ligowe spotkanie na ławce dopiero w trzeciej kolejce z Málagą, kiedy pojawił się na murawie na ostatnie 13 minut. Od meczu z Rayo Vallecano 12 września nie znalazł się jednak ani razu w podstawowej jedenastce. W derbach Madrytu dostał osiem minut, a przeciwko Villarrealowi i Elche nie zagrał w ogóle.
Sytuacji Portugalczyka nie poprawiło również zgrupowanie reprezentacji. W czterech zwycięskich spotkaniach Portugalii podczas przerwy na Ligę Narodów Bernardo spędził na boisku łącznie zaledwie siedem minut. Zaliczył trzy minuty w doliczonym czasie pierwszego meczu z Norwegią i cztery w rewanżu, natomiast przeciwko Walii oraz Danii nie pojawił się na murawie.
Nie sprawdził się w środku pola
Na początku sezonu Mourinho widział Bernardo przede wszystkim w środku pola, obok Valverde w ustawieniu z dwoma pomocnikami. Portugalczyk nie dysponuje dynamiką i intensywnością Urugwajczyka, ale jego jakość techniczna oraz sposób operowania piłką miały pomóc Realowi w uporządkowaniu gry.
Ten pomysł na razie nie zadziałał. Drugą możliwością było ustawienie Bernardo wyżej, jako ofensywnego pomocnika lub bliżej pola karnego. Mourinho korzystał z niego tam jednak sporadycznie, najczęściej wpuszczając go z ławki z zadaniem ożywienia ofensywy. Również w tej roli nie przyniósł dotąd oczekiwanego efektu, choć otrzymał niewiele minut.
Mourinho nadal na niego liczy
MARCA podkreśla, że po rozegraniu około jednej trzeciej sezonu nie można już tłumaczyć obecnej sytuacji Bernardo zaległościami fizycznymi z okresu przygotowawczego. Mourinho nadal jednak wierzy, że uda mu się odzyskać Portugalczyka.
W ofensywie konkurencja jest bardzo duża. Diomandé stał się pierwszym wyborem trenera, gdy tylko pojawia się możliwość zastąpienia Viníciusa, a swoją pozycję wywalczył występami. Bernardo miał natomiast dać drużynie spokój i jakość w rozegraniu, których Mourinho oczekiwał również od niedoszłego transferu Rodriego. Jak dotąd Portugalczyk nie zdołał jednak spełnić tych oczekiwań.
Środowy mecz w Rzymie może być kolejnym ważnym sprawdzianem dla Bernardo. Real po spotkaniu z Interem potrzebuje nie tylko zwycięstwa, ale także poprawy swojej gry, a Portugalczyk należy do najbardziej doświadczonych zawodników obecnej kadry w Lidze Mistrzów. Mourinho wciąż liczy, że w dalszej części sezonu 32-latek będzie w stanie odegrać znacznie większą rolę.
Komentarze (20)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj sięSocio RealMadryt.pl
Zanim odpowiesz, sprawdź wcześniejsze komentarze
Jako Socio możesz przeglądać publiczną historię komentarzy użytkowników i lepiej wiedzieć, z kim oraz o czym dyskutujesz.