AKTUALIZACJA #1: Media informują, że Cristiano nie zagra więcej w reprezentacji Portugalii:
Cristiano Ronaldo poinformował wieczorem na swoich socialach:
Po konferencji prasowej selekcjonera reprezentacji i po rozmowie z prezesem Portugalskiej Federacji Piłkarskiej podjąłem decyzję o opuszczeniu zgrupowania reprezentacji.
W odpowiednim czasie powiem wszystkim Portugalczykom prawdę o powodach mojego odejścia z reprezentacji, której zawsze się poświęcałem. Teraz nadszedł czas, by życzyć powodzenia Portugalii i wszystkim moim kolegom z drużyny, bez wyjątku.
Doszło do tego po tym, jak Cristiano rozegrał w ostatni czwartek 67 minut przeciwko Walii, ale następnie nie wszedł ani na minutę w niedzielnym meczu z Norwegią, chociaż rozgrzewał się przez większą część drugiej połowy. Po tym starciu także w ogóle nie trenował z grupą, ale dzisiaj miał wrócić do pracy. Tak przynajmniej na przedmeczowej konferencji zapewnił selekcjoner Jorge Jesus, który między innymi powiedział:
– Czy uzgodniłem z Cristiano, ile zagra i czy on odmówił treningu? Chcę zacząć od wprowadzenia. Najważniejszy jest cel, w jakim przyjechaliśmy do Kopenhagi. Chodzi o szacunek dla rywala, bo zagramy ze świetnym przeciwnikiem. Naszą misją jest wygranie Ligi Narodów. Nie mam jednego piłkarza, mam 23 zawodników. Możecie zadawać dowolne pytania o każdego z nich. Jeśli chodzi o Ronaldo, jedno pytanie to za mało. Trzy to za dużo. Pozwolę tylko na dwa pytania o Ronaldo. Ronaldo nie jest głównym powodem, dla którego tu jestem. Najważniejsza jest Dania i ja jako selekcjoner reprezentacji. Odpowiadając na twoje pytanie, to prawda, że się z nim umówiłem. Ustaliliśmy plan, tak jak z Bruno Fernandesem i powiedziałem Crisowi, że nie zagra w meczu w Norwegii i w meczu z Danią. Pracowałem z Crisem przez rok. Nie jest tak, że przyszedłem do reprezentacji trzy miesiące temu i dopiero wtedy go poznałem. Doskonale znam jego możliwości fizyczne i wiem, bo tak było już w Arabii Saudyjskiej, że gdy mecze odbywały się co trzy dni, Cris rzadko grał. Poza tym Cris nigdy nie trenuje ani pierwszego, ani drugiego dnia po meczu. Nigdy. Uzgodniłem to z nim. Kiedy mieliśmy pierwszą konferencję prasową w Portugalii, mówił o tym: „Jeśli mam grać, gram, jeśli mam siedzieć na ławce, siedzę. Jak trener zechce”. Nigdy niczego nie odmówił. Tak właśnie było. Tyle że nie jestem trenerem, który siada na ławce z myślą, że w 60. minucie zdejmie tego i tego. Nie tak działam na ławce. To mecz podpowie mi, co mam zrobić. Uzgodniłem z nim, że nie zagra w dwóch pierwszych spotkaniach, ale być może potrzebowałbym go w końcowych minutach. Mecz podpowiedział mi jednak coś innego i nie wpuściłem go na boisko. Taka jest prawda. Przy okazji coś powiem. Przez rok pracowałem z Crisem. Nie ma żadnej afery, ludzie. Miałem już konflikty z wieloma piłkarzami. Nie róbcie z tego afery, której nie ma. Miałem plan dotyczący Bruno, wszystko wyglądało tak samo. Mówię wam to, żeby wyjaśnić, że status to jedna sprawa. Zasady są takie same dla wszystkich. Natomiast status zawodnika, ze względu na jego dotychczasowe dokonania, sprawia, że trener podchodzi do decyzji przed meczem ze szczególną uwagą. Gdy przychodzi mecz, wszystkich traktuje się tak samo. Trener musi decydować i zawsze podejmuje decyzje z myślą o celu, czyli o tym, co najlepsze dla drużyny, a ja zawsze szanuję piłkarzy. Bruno Fernandesowi powiedziałem to samo. Po meczu z Walią miał pewne dolegliwości, a ja znam Bruno, bo ze mną pracował. Zapytałem: „Co się dzieje? Nie jesteś tym Bruno, którego znam”. Otworzył się przede mną. Powiedziałem: „W następnym meczu nie zagrasz. Zagrasz w kolejnym spotkaniu w Danii, jeśli dojdziesz do siebie”. Dokładnie tak samo postąpiłem z Ronaldo. Bruno zagra w Danii. Status piłkarza nie daje mu innych praw. Status oznacza szacunek dla jego kariery. Tak postępuję ze wszystkimi, z Crisem i z innymi zawodnikami, których prowadziłem w swojej karierze. Zawsze przedstawiam to, co chcę zrobić, plan, który zamierzam ustalić z zawodnikiem, ale później to ja podejmuję decyzję. Oni to wiedzą. Wiedzą o tym wszyscy, którzy ze mną pracowali. Nawet prezesi to wiedzą. W klubie rządzi prezes. W drużynie rządzę ja. Wszędzie, gdzie pracuję. Z piłkarzami jest tak samo. Nie odmówił udziału w treningu. Nie trenował Francisco Conceição, który był kontuzjowany, ani Félix, ponieważ próbowaliśmy zmniejszyć jego zmęczenie. Jutro zobaczymy, jak będzie. A Cris pracował na siłowni. Wykonał ćwiczenia mobilizacyjne na boisku, a następnie ćwiczenia wzmacniające w hotelu. Nie odmówił. Dzisiaj będzie trenował. To czwarty dzień, więc będzie trenował. Nie odmówił udziału w treningu. To niemożliwe. Naprawdę tak myślicie? Nie chodzi tylko o Crisa. Myślicie, że jakikolwiek piłkarz reprezentacji odmawia udziału w treningu? Nie mówię o Portugalii. O jakiejkolwiek innej reprezentacji. Chyba że chce wyjechać i ma inne plany. Nikt nie odmawia udziału w treningu.
– Jeśli nie ma żadnej afery, dlaczego odbyły się spotkania z Cristiano i prezesem związku Proençą? Nie mam problemu z odpowiedzią, ale skupiamy się na Danii. Wygląda to tak, jakbyśmy przyjechali tutaj rozegrać mecz towarzyski bez żadnego znaczenia. To spotkanie jest najważniejsze zarówno dla mnie, jak i dla moich piłkarzy. Jest ważniejsze niż to, o czym mówisz. Nie było żadnej afery. Już wyjaśniłem, co się wydarzyło. Wyjaśnię jeszcze raz. Nie mam żadnego problemu z konfliktami. W swojej karierze miałem ich tak wiele. Ale nie róbcie z tego afery. Powiedziałem Crisowi, że nie zagra w tych dwóch meczach. W trakcie spotkania pomyślałem, że być może będę go potrzebował, więc pójdzie się rozgrzewać. A później nie wpuściłem go na boisko. Każdy piłkarz, kiedy rozgrzewa się przez 20 czy 30 minut, a później nie wchodzi… Żaden nie jest zadowolony. Tym bardziej Cris. Tym bardziej gdyby to był Pelé czy Maradona. „Ja, Pelé czy Maradona, mam się rozgrzewać przez 30 minut?”. Właśnie na tym polega ten status. Prawa są równe, a ja jako trener zdecydowałem, że nie wejdzie. Zmuszono mnie do rozmowy z Crisem o aferze, której nie było. „Cris, w Portugalii tyle się o tym mówi, że musimy porozmawiać. Nie rozumiem, co się dzieje”. Nie było o czym rozmawiać. Rozmawialiśmy o tym, co powiedział na konferencji. Powiedział: „Jestem tutaj, żebyś to ty podejmował decyzje. Chcesz, żebym grał, to gram. Chcesz, żebym poszedł na trybuny, to pójdę”. Przyjechał prezes, co jest oczywiste, bo musi być tutaj, z drużyną. W związku z tym, co mówiło się w Portugalii, chciał dowiedzieć się, co się wydarzyło. Ale po kolacji mieliśmy już rozwiązany problem, który nie był problemem.
– Nie obiecałem Cristiano, że zagra 30 minut? Mogę obiecywać, co chcę. Jestem trenerem. To zbyt skomplikowane dla twojej głowy. Jestem trenerem, powiedziałem zawodnikowi, że nie ma grać. Zabiorę cię na ławkę. Jeśli będę cię potrzebował przez 30 minut, zagrasz, a jeśli nie, to nie zagrasz. Żaden piłkarz nigdy nie zmieni mojego sposobu myślenia. Ani on, ani nikt inny w futbolu. Ani żaden prezes. Nigdy, zero!.
– Dlaczego obiecałem, że Ronaldo zagra, skoro później mogłem nie mieć możliwości dotrzymania tej obietnicy? Status wynika z kariery. Jedni mają większy, inni mniejszy. Są też zawodnicy, którzy mają status w swoich drużynach, a nigdy nie osiągnęli aż tak wysokiego poziomu. Wobec tych piłkarzy stosuję tę samą zasadę. W zeszłym roku miałem mecz Al-Nassr, półfinał Ligi Mistrzów. Sadio Mané to zawodnik ze statusem. Zawołałem go: „Mané, nie wystawię cię z tego powodu”. Oczywiście nie przyjął tego dobrze. Podaję ten przykład tylko po to, żebyście zrozumieli, co rozumiem przez status. Status nie oznacza innych zasad niż te, które obowiązują pozostałych. Przy moich decyzjach o wystawieniu do gry czy wysłaniu na trybuny wszyscy są równi.
– Więc co obiecałem Cristiano, jeśli interweniował prezes? Jak powiedziałem, nie zamierzałem wpuszczać go na boisko, ale jeszcze przed meczem uznałem: „Cris, jeśli będę cię potrzebował, zagrasz 20 czy 30 minut”. Odpowiedział, że w porządku. Podczas meczu wysłałem go na rozgrzewkę w 45. minucie, nie wiedząc jeszcze, co zrobię. To był mój błąd, powinienem był wysłać go na rozgrzewkę jakieś 15 minut później. Nie wiedziałem, co się wydarzy. Obserwowałem przebieg meczu i nie wpuściłem go na boisko. Prezes Proença rozmawiał ze mną i z Crisem, bo taka jest rola prezesa: porozmawiać z kapitanem i trenerem, kiedy pojawia się szum. Gdyby nie było tej sprawy i tak by przyjechał, ale porozmawialiśmy we trzech. Ja już wcześniej rozmawiałem z Crisem po kolacji. Prezes nie przyjechał niczego rozwiązywać, bo nie było niczego do rozwiązania.
Po tych słowach Cristiano wyjechał ze stadionu przed treningiem drużyny, a następnie poinformował, że opuszcza zgrupowanie.
Od 2003 roku Cristiano rozegrał dla swojej kadry 234 mecze i strzelił 146 goli.
Komentarze (42)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj sięSocio RealMadryt.pl
Zanim odpowiesz, sprawdź wcześniejsze komentarze
Jako Socio możesz przeglądać publiczną historię komentarzy użytkowników i lepiej wiedzieć, z kim oraz o czym dyskutujesz.