– Przyznano nam finał Ligi Mistrzów w 2029 roku, gdy Florentino miał nas pogrzebać w UEFA? Już wcześniej mówiłem: przez te wszystkie lata, które spędziłem w Barcelonie, nigdy, jeżdżąc do UEFA na liczne spotkania, nie proponowałem kandydatury Barçy. Bo na samą myśl, że Real Madryt mógłby zagrać finał Pucharu Europy na stadionie Barçy i go wygrać, po prostu umieram. A ponieważ na razie nie chcę umierać i 2029 rok jest już bardzo blisko, to cóż… Myślę, że do tego czasu jeszcze nie umrę, ale to [finał Realu na Camp Nou] byłoby ogromne rozczarowanie! Kilka lat temu raz byliśmy już blisko takiej sytuacji i na szczęście, bardzo dużo się modląc, bardzo dużo się modląc, doprowadziłem do tego, że odpadli wcześniej [w 1999 roku w ćwierćfinale, a w 1989 w półfinale - wtedy finały odbywały się na Camp Nou]. Rozumiem, że są socios, kibice czy ludzie, którzy są tym zachwyceni, bo w 2029 roku stadion będzie już ukończony.
– Więc nie podoba mi się ta sytuacja? Nie chodzi o to, że mi się to nie podoba. Chodzi o to, że ja nigdy… Bo słuchajcie, byłem przedstawicielem hiszpańskiego futbolu w UEFA, byłem wiceprezesem Hiszpańskiej Federacji Piłkarskiej, jeździłem na spotkania i pytano mnie o zdanie: „A nie można byłoby zagrać na Camp Nou?”. Nie ma mowy! „Dlaczego nie ma mowy?”. Bo wyobrażać sobie taką możliwość, która przecież istnieje… I być może by do tego doszło. Na szczęście nie doszło.
– Co zrobiłbym, by nie dopuścić do finału na Camp Nou z udziałem Realu? Nie występować o organizację finału. [Ale co zrobiłby pan, gdyby już awansowali i mieli rozegrać ten finał?] Modliłbym się do Matki Boskiej, żeby Real Madryt przegrał. Co więcej mogę zrobić? Mam pójść podpalić stadion?
Komentarze (1)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj sięSocio RealMadryt.pl
Zanim odpowiesz, sprawdź wcześniejsze komentarze
Jako Socio możesz przeglądać publiczną historię komentarzy użytkowników i lepiej wiedzieć, z kim oraz o czym dyskutujesz.