Oglądałeś derby?
Tak, oglądałem.
Co o nich sądzisz?
Pod względem piłkarskim uważam, że to był wyrównany mecz. Myślę, że Atlético Madryt, moim zdaniem, było lepsze, bardziej obecne na boisku. Podejmowało lepsze decyzje, prowadziło grę i uważam, że zasłużyło na zwycięstwo. A potem są sytuacje w meczu, które faktycznie można było rozstrzygnąć inaczej i tego, myślę, nikt nie neguje.
Dla ciebie obie sytuacje to czerwone kartki? Ta Cutiego Romero i ta Kang‑Ina Lee?
Myślę, że ta Cutiego jest trochę trudniejsza, bo nie wiem, czy mógł, czy nie mógł zabrać nogi. A ta Kang‑Ina, mimo że, szczerze, moim zdaniem on tego nie robi celowo, może faktycznie można tam pokazać czerwoną. Od tego momentu, jak wiesz, lubię analizować mecz piłkarsko i tyle. Uważam, że sędziowie czasem mogą się pomylić, ale nie sądzę, żeby takie błędy miały wpływ na przebieg całej ligi przez 38 kolejek.
A w szatni Barcelony, kiedy słyszycie, że sędziowie „przygotowują ligę”, żeby wygrała Barça…
Myślę, że to szkodzi futbolowi. Uważam, że trzeba unikać takich narracji. Futbol jest trochę ponad tym wszystkim, wszyscy jesteśmy ludźmi i wszyscy popełniamy błędy. Są dni, kiedy jesteś w formie, i dni, kiedy nie jesteś. Czasem cię skrzywdzą, innym razem ci pomogą i ja lubię tak na to patrzeć.
Ludzie powiedzą jednak: „Łatwo ci tak mówić. Powiedz to, kiedy to ciebie skrzywdzą, nie wyrzucając dwóch zawodników rywala”.
Nie mówię, że nie należy głośno o tym mówić.
Oczywiście. Moje stanowisko jest takie: „Sędzia się pomylił”.
Tak i nic się nie dzieje.
Ale to nie oznacza, że wszystko zostało zorganizowane po to, żeby ten sędzia się pomylił.
Nie. Dlatego mówię, że lubię, kiedy ktoś broni swój klub i swoją postawę – sam mówiłem to kilka razy – ale tylko do pewnego punktu. W tę część po prostu nie wierzę.
Real traci teraz sześć punktów. Przed Klasykiem zostały jeszcze dwa mecze ligowe, ale jeśli ta różnica się utrzyma, to wygrywając Klasyk, będziecie mieli pół mistrzostwa w kieszeni. A mówimy o październiku.
Nie, nie zgadzam się.
Nie?
Nie, nie zgadzam się.
Z dziewięcioma punktami przewagi nad Realem nie uważasz, że mistrzostwo byłoby praktycznie w kieszeni?
Nie, nie zgadzam się. Wygrywaliśmy ligi, w których w styczniu traciliśmy dziewięć czy jedenaście punktów.
W Premier League. W Hiszpanii chyba nigdy nie odrobiono dziesięciu punktów.
Z mojego doświadczenia wynika, że trzeba być bardzo ostrożnym. Zaczęliśmy bardzo dobrze. Jeśli mam być szczery, w szatni w ogóle nie rozmawiamy o tabeli, punktach ani niczym takim. Idziemy mecz po meczu. Hansi jest w tej kwestii bardzo jednoznaczny, nie chce, żebyśmy odlatywali. Staramy się poprawiać w każdym spotkaniu i to jest właściwa droga. Zdobywać kolejne trzy punkty i stawać się lepszymi.
Co bardziej cię nakręca w październiku: mecz z Paris Saint-Germain w Paryżu czy Klasyk? Bądź szczery.
Nie przeżyłem jeszcze ani jednego, ani drugiego. We wszystkim jestem debiutantem: w grze w Lidze Mistrzów z Barçą, w wielkich meczach w jej barwach, w Klasykach. To wszystko będzie dla mnie pierwszy raz, więc myślę, że oba spotkania będą wyjątkowe. Zobaczymy.
Wybierz jedno.
Z jednej strony mierzysz się ze zwycięzcą Ligi Mistrzów, najlepszą drużyną ostatnich lat, a z drugiej z Realem, czyli grasz Klasyk. No dobrze, wybiorę mecz z Paryżem.
Trenujecie dużo ciężej niż w innych klubach?
Mnie to zaskoczyło. Tak, zaskoczyło mnie. Pep wyznawał raczej filozofię, że to mecze dają ci rytm. A Hansi… To prawda, że przyjechaliśmy trochę później i tym, którzy dołączyli później, mocno dał w kość.
Jesteście drugą najwięcej biegającą drużyną w lidze.
Kto jest pierwszy?
Nie pamiętam. Później ci powiem, ale wy jesteście drudzy.
Czyli mamy jeszcze pole do poprawy.
Wiesz, kto biega najmniej? Ze zdecydowaną różnicą.
Nie mów [śmiech]... Ok, powiedz.
Real.
Real.
Real. Uważasz, że ma to związek z sukcesem? Że trzeba biegać, żeby wygrywać?
W 100%. Uważam, że we współczesnym futbolu jest to bezpośrednio powiązane z tym, które drużyny biegają najwięcej. Trzeba też biegać efektywnie i we właściwy sposób, ale związek jest oczywisty: jeśli biegasz, masz większe szanse.
Mourinho powiedział w Chiringuito, że z tobą rozmawiał. Nie chciałeś powiedzieć tutaj, czy rozmawiałeś z Florentino. Mówiłeś, że kierowałeś się względami sportowymi. Mourinho stwierdził, że przekazałeś mu swoje wątpliwości. Co opowiedział ci, żeby cię przekonać? I dlaczego nie wybrałeś Realu? Powiedziałeś, że wybrałeś Barçę ze względów sportowych. Dlaczego nie Real?
Uważam, że powinienem odpowiedzieć przede wszystkim na pytanie, dlaczego wybrałem Barçę, a nie dlaczego nie wybrałem Realu.
To są dwa pytania: dlaczego wybrałeś Barçę i dlaczego powiedziałeś Realowi „nie”?
Ale być może w sytuacji, w której nie pojawiłoby się tyle innych możliwości, postąpiłbym inaczej. Rozumiesz, o co mi chodzi? Ostatecznie musiałem się na coś zdecydować. Najważniejszą decyzją było dla mnie zrozumienie, że mój etap w Manchesterze dobiegł końca. Później oczywiście otworzyła się możliwość wyboru kolejnego miejsca. Mogę powiedzieć, że potraktowano mnie bardzo dobrze. [Mourinho] Przekazał mi, jak bardzo mnie chce, przedstawił swoją wizję gry, to, co mógłbym wnieść do zespołu i czego ode mnie oczekiwali. Muszę przyznać, że bardzo mnie to pociągało. To trener, który w ostatnich dekadach odnosił wielkie sukcesy. Jego osobowość i wszystko, co sobą reprezentuje… Uważałem, że mógłby dać mi inne rzeczy. Podobnie myślałem o Hansim. Ostatecznie, jak już mówiłem, zdecydowały względy piłkarskie. To, gdzie moim zdaniem mogłem bardziej rozwinąć się jako zawodnik i gdzie mogłem coś wnieść do zespołu pełnego młodych chłopaków. Uważam, że mogę przekazać im swoje doświadczenie i zdolności przywódcze, co również bardzo mnie pociągało. Do tego sposób gry jest bardzo bliski temu, jak sam rozumiem futbol. To były powody. Żadnych kwestii sentymentalnych, pieniędzy ani tego rodzaju spraw. Kwestie piłkarskie i tyle.
Komentarze (6)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj sięSocio RealMadryt.pl
Zanim odpowiesz, sprawdź wcześniejsze komentarze
Jako Socio możesz przeglądać publiczną historię komentarzy użytkowników i lepiej wiedzieć, z kim oraz o czym dyskutujesz.