Tydzień przerwy na reprezentacje, ale tydzień trochę burzliwy, prawda? Padły pewne deklaracje, wczoraj pojawił komunikat Realu Madryt, który bezpośrednio pana atakuje jako zarządcę... zarządcę, który według ich dosłownych słów jest „nieodpowiedzialny”. Co pan odpowiada Realowi Madryt po tak ostrym komunikacie?
Cóż, już odpowiedziałem na X, prawda? To nic zaskakującego. Od 12 lat jest tak samo, więc słyszę to od 12 lat i nadal tu jestem. To, co mówię od dawna: od wielu lat mamy to samo z Real Madrid TV, z całą tą historią. Kiedy pojawiają się pewne problemy wewnętrzne albo problemy z grą Realu Madryt, zawsze wychodzą z atakami na wszystko, co się rusza. A kiedy atakuje się ligę i integralność rozgrywek, kiedy mówi się, że rozgrywki są zmanipulowane, to nie jest atak na ligę, to jest atak na wszystkie kluby. To brak szacunku dla całej rywalizacji. A moim obowiązkiem jako prezesa jest mówić to, co myślę i co uważam, że się dzieje. Gdybym tego nie robił, wtedy faktycznie byłbym nieodpowiedzialny. Wręcz przeciwnie, moje działanie jest aktem odpowiedzialności, nie braku odpowiedzialności.
Czy otrzymał pan skargi od innych klubów?
Nie, wręcz przeciwnie, gratulacje.
Pytam o reakcję na słowa Realu Madryt. Czy kluby oczekiwały, że prezes wyjdzie i obroni integralność rozgrywek czy pozostałych?
Tak, ale skargi na postawę Realu Madryt ze strony innych klubów to nic nowego. To nic nowego, kiedy Atlético Madryt wrzuca posta na X, widziałem to wcześniej w Sevilli, w Valencii, w innych klubach. Bo ludzi bardzo boli, kiedy mówi się, że rozgrywki, w których dają z siebie maksimum, w których trudno jest wygrać czy zremisować z Realem Madryt i innymi klubami, są „zmanipulowane” i że „ta liga nic nie jest warta”. To brak szacunku wobec wszystkich klubów. Mnie mogą nie szanować, jestem do tego przyzwyczajony od wielu lat z Realem Madryt, ale nie wobec rozgrywek.
Real Madryt twierdzi, że to atak personalny, że to atak na klub. Czy jako prezes uważa pan, że dobrze robi, krytykując bezpośrednio klub?
Zobaczmy. Muszę działać niezależnie. Nie będę udawał, że nic się dzieje, niezależnie od tego, jaki to klub. Poza tym, jeśli ktoś zajrzy do archiwów, zobaczy, że wielokrotnie krytykowałem przede wszystkim działaczy, nie klub. Do Realu Madryt jako instytucji mam ogromny szacunek, to klub mojego życia! Co innego, że z działaczami absolutnie się nie zgadzam, bo od wielu lat próbują zniszczyć ligę. Taka jest rzeczywistość. Więc to nie jest atak na klub. A kiedy jako prezes ligi muszę coś zgłosić, jak w przypadku Negreiry, byliśmy pierwszymi, którzy złożyli zawiadomienie do prokuratury. Real Madryt zwlekał, później był pasywny przez długi czas. To w najmniejszym stopniu nie oznacza, że wobec jakichkolwiek wypowiedzi działaczy Realu Madryt czy ich telewizji mamy być pasywni tylko dlatego, że jestem prezesem ligi. Między dobrem a złem trzeba wybierać i mówić, co się myśli.
Czy dla pana Real Madryt reprezentuje „zło” po tych ostatnich wypowiedziach?
Cóż, to, co robią, nie jest poprawne. To jasne, że to nie jest poprawne. Jeśli ktoś mówi, że liga jest zmanipulowana, że wszyscy sędziowie… że guma Negreiry, która skończyła się w 2019, jest rozciągana do nie wiadomo którego roku… To już jest w sądzie, zobaczymy, jaki będzie finał. My jesteśmy oskarżycielem posiłkowym od dawna. Ale nie można mówić takich rzeczy. Muszę bronić rozgrywek. Wyobraźcie sobie ligę, w której prezes milczy, gdy oskarża się ją o manipulacje i brak integralności.
Dopóki Florentino Pérez jest prezesem, to ta sytuacja jest nierozwiązywalna? Czy można to jakoś wyprostować?
Problemem, i mówię to od dawna, jest model futbolu zawodowego, jaki Florentino chce dla Hiszpanii i Europy. To nie jest model, którego broni większość klubów. Jeśli on będzie trwał przy tym modelu, to jest to nierozwiązywalne. A znając go i moedl, którego broni, który jest modelem elity, oligarchii superklubów, my tego nie chcemy. Chcemy ligi takiej, w jakiej Real Madryt rywalizował przez całe życie: są wielcy, średni, mali i wszyscy mają swoją siłę. Więc tak, jeśli on pozostanie prezesem, to będzie nierozwiązywalne. Zobaczymy, co zrobią przyszli prezesi.
Czy rozumie pan frustrację Realu Madryt po meczu w niedzielę?
Rozumiem krytykę, że sędzia mógł się pomylić przy kartce dla Kang-Ina Lee. Ale nie rozumiem, że mówią, iż rozgrywki są zmanipulowane. A to, co powiedziałem jako kibic…
Czy zgadza się pan, że były dwa błędy?
Jakie dwa? Jeden.
Jeden Kang-Ina...
Co do Bellinghama, to się nie zgadzam. Nie wiem, jakie obrazy niektórzy oglądają, chyba przez inne okulary niż reszta. Ten błąd nie był tak rażący, jak się mówi. Do tego gra poszła bardzo szybko, nie wiem, czy VAR miał czas zareagować. Ale klub nie może się tak obrażać. Inny klub ostatnio też narzekał na sędziowanie, chyba w La Coruña, ale nikomu nie przyszło do głowy mówić, że liga jest ustawiona. A Real Madrid TV mówi, że sędziom „brakuje tylko rewolweru”… Jeśli to wydaje się normalne i prezes ligi ma milczeć, to bylibyśmy idiotami, gdybyśmy nie reagowali. Ja w tej kategorii idiotyzmu jeszcze nie jestem.
Czy obsadzenie sędziego, który nie jest sędzią międzynarodowym, na takie spotkanie, jak Atlético z Realem, było błędem?
Nie wiem, czy śledziliście, ale w tym roku jeden sędzia międzynarodowy spadł z kategorii. Samo noszenie plakietki nie oznacza, że jest się lepszym lub gorszym sędzią. Po drugie: sędziów międzynarodowych nie wybiera CTA. Z tego, co wiem, są nominowani z zewnątrz. A FIFA i te wszystkie organizacje nie są wzorem, jeśli chodzi o procesy nominacji. Dlatego nie uważam, że to był błąd. Uważam, że nawet w zeszłym roku spadł z kategorii jakiś sędzia z plakietką FIFA, a inni, którzy kiedyś byli lepsi, też spadali. Więc nie, to nie jest żaden błąd. Wybiera się tych, którzy są w najlepszej formie. Tyle.
Komentarze (10)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj sięSocio RealMadryt.pl
Zanim odpowiesz, sprawdź wcześniejsze komentarze
Jako Socio możesz przeglądać publiczną historię komentarzy użytkowników i lepiej wiedzieć, z kim oraz o czym dyskutujesz.