Spotkanie z Atlético na Metropolitano miało być domknięciem pierwszej części sezonu i jednocześnie największym testem dla José Mourinho i jego drużyny. W wyjściowej jedenastce nie zobaczyliśmy ani jednej niespodzianki. Portugalski szkoleniowiec postawił na solidny duet pivotów, któremu mogło brakować kreacji, czyli Valverde i Tchouaméniego.
Dotychczasowe spotkania obu drużyn w tym sezonie sugerowały, że na Metropolitano zobaczymy przynajmniej namiastkę dobrego futbolu, ale po pierwszej połowie nie można było być zadowolonym, i to niezależnie od tego, kto komu akurat kibicował. Żadna ze stron nie stworzyła dobrej sytuacji podbramkowej, a w przerwie najwięcej mogliśmy rozmawiać o kontrowersjach, w tym braku kartek dla Kang-In Lee i Álexa Baeny czy o spornej sytuacji z udziałem Cristiana Romero i Jude’a Bellinghama.
Samego futbolu było w tym niewiele. Real miał kilka obiecujących wyjść z własnej połowy, ale nie potrafił przekuć tego na dobre sytuacje. W pojedynkach dobrze wyglądał Jude Bellingham, najjaśniejsza postać ofensywy Realu, ale do pozostałych można było mieć spore zarzuty: Arda Güler zaliczył kilka łatwych strat, Viníciusowi brakowało skuteczności i lepszych decyzji, a Mbappé wyglądał tak, jakby nowe buty były za małe lub za duże.
W przerwie trudno było o optymizm, ale też nie można było załamywać rąk. Wynik nadal był otwarty, a przy drobnych zmianach taktycznych czy dotyczących rozegrania piłki można było myśleć o tym, że rywala da się ugryźć. To wszystko rozwaliło się w 49. minucie, gdy Huijsen sfaulował Giuliano Simeone, który wychodził na czystą pozycję. Arbiter podyktował rzut karny, ale potrzebował jeszcze VAR-u, by całkiem słusznie wyrzucić Hiszpana z boiska.
Gol z karnego, 1:0 dla Atlético, Real grający w dziesięciu. Po jednej akcji można było zapomnieć o optymizmie. O grze w piłkę Realu Madryt w drugiej połowie nie da się napisać właściwie nic. Real atakował jednym graczem (Diomandé), a pozostali sobie gdzieś krążyli. W końcówce dzięki stałemu fragmentowi gry i dobremu wykończeniu Rüdiger Real napędził stracha gospodarzom, był w stanie wprowadzić nieco zamieszania, ale za mało w tym było futbolu.
Pytań i wniosków jest mnóstwo. Niestety dziś nie dowiozło wiele: sędziowie, trener i zawodnicy. Celowo wybraliśmy tu kolejność alfabetyczną, bo nad tym każdy może i powinien zastanowić się sam.
Atlético Madryt – Real Madryt 2:1 (0:0)
🟥 Huijsen 52' (bezpośrednia czerwona kartka)
1:0 Grimaldo 53' (rzut karny)
2:0 David 59' (asysta: Giuliano)
2:1 Rüdiger 89’ (asysta: Bernardo)
Atlético: Oblak; Pubill (46' Koke), Romero (89' Le Normand), Hancko, Grimaldo; Giuliano, Llorente, Cardoso, Baena (67' Lookman); Kang-In (89' Hjulmand), David (62' Julián Álvarez)
Pozostali na ławce: Musso, Vargas, Mendoza, Ortiz, , Martínez, Domínguez i Castillo
Real Madryt: Courtois; Dumfries, Konaté, Huijsen, Cucurella; Tchouaméni (71' Camavinga), Valverde; Arda Güler (54' Rüdiger), Bellingham (82' Bernardo), Vinícius (54' Diomandé); Mbappé
Pozostali na ławce: Łunin, Asencio, Trent, Carreras, Pitarch, Brahim, Endrick i Espí
Komentarze (2014)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj sięSocio RealMadryt.pl
Zanim odpowiesz, sprawdź wcześniejsze komentarze
Jako Socio możesz przeglądać publiczną historię komentarzy użytkowników i lepiej wiedzieć, z kim oraz o czym dyskutujesz.