REKLAMA
REKLAMA

Mbappé dla Asa cz.1: Czy gracze muszą być przyjaciółmi? To kwestia nowego pokolenia kibiców, przez sociale wszystko jest pod lupą

Kylian Mbappé udzielił wywiadu dziennikowi AS. Przedstawiamy pierwszą część z dwóch pełnego tłumaczenia tej rozmowy.

REKLAMA
REKLAMA
Mbappé dla Asa cz.1: Czy gracze muszą być przyjaciółmi? To kwestia nowego pokolenia kibiców, przez sociale wszystko jest pod lupą
Kylian Mbappé. (fot. Getty Images)

Jesteś piłkarzem Realu Madryt już od dwóch lat i kilku miesięcy. Czy Real Madryt jest taki, jak wyobrażał go sobie chłopiec, który marzył o grze tutaj?
Tak, dokładnie taki. Spodziewałem się najlepszego klubu na świecie i ogromnego entuzjazmu ze strony madridismo na całym świecie. Kiedy tu przyszedłem, miałem już pewien status, ale kiedy jesteś piłkarzem Realu Madryt, wchodzisz na inny, wyższy poziom. Myślę, że jeśli chcesz zapisać się w historii futbolu, musisz przejść przez Real Madryt.

REKLAMA
REKLAMA

I znalazłeś to, czego szukałeś?
Znalazłem więcej spokoju. We Francji mam go mniej. Chciałem poznać nową kulturę, szybko przystosować się do kultury hiszpańskiej. Oczywiście jeszcze trochę mi brakuje, ale myślę, że z każdym dniem czuję się w Hiszpanii lepiej. Nigdy nie było chwili, w której nie czułbym się tutaj szczęśliwy. Tylko na początku, kiedy nie miałem domu. Kiedy go nie masz, czujesz się dziwnie. Zawsze chcesz wrócić do swojego domu, być z bliskimi. Odkąd miałem już swój dom, zawsze byłem szczęśliwy w Madrycie i w Hiszpanii.

Odważasz się wychodzić na miasto?
Tak, ale niezbyt często. Trochę mogę. Mam spokój, ale… To normalne, to część mojej pracy i mojego życia i akceptuję to w stu procentach.

Dobrze się ci żyje w Madrycie?
Tak, bardzo dobrze mi się żyje w Madrycie. Naprawdę.

Real Madryt, Hiszpania i Madryt jako miasto. Są takie, jakich oczekiwałeś?
Tak, w 100%. Ani o jeden procent mniej, niż oczekiwałem. Gra na Bernabéu co tydzień to przywilej. Tak wielkie wsparcie kibiców. W Hiszpanii znalazłem coś, czego się nie spodziewałem. Otrzymałem wsparcie z całej Hiszpanii. Bardzo lubię tutaj mieszkać. Po raz pierwszy wyjeżdżałem ze swojego kraju i był to ważny moment w moim życiu. Jestem bardzo szczęśliwy, że podjąłem tę decyzję. Gra na Bernabéu zawsze budzi emocje ze względu na legendarny status tego stadionu i jego historię. Każdy mecz jest nową szansą.

REKLAMA
REKLAMA

Pamiętam jedną z twoich wizyt na Bernabéu z PSG. Widać było, jak podziwiałeś stadion. I wszyscy pomyśleliśmy: „Podziwia miejsce, które wkrótce będzie jego domem”. Co wtedy myślałeś?
To było coś trochę więcej, bo gra w Realu Madryt to inne uczucie. Kiedy przyjechałem z PSG, to Bernabéu nie było jeszcze ukończone. Fantastyczny stadion, ale nie był ukończony. Brakowało drobnych rzeczy. Pamiętam, jak mówiliście, że patrzę na niego i myślę, że będę tutaj grał… Dobrze to pamiętam. To było dzień przed meczem Ligi Mistrzów i na stadionie panował duży hałas. Ludzie pracowali, z góry dobiegał wielki hałas i dlatego wszyscy patrzyliśmy w górę, bo myśleliśmy, że coś nam spadnie na głowy. Mówiono, że jestem podekscytowany i oczywiście, że byłem, bo to był fantastyczny, historyczny stadion, ale w tamtej chwili było bardzo głośno. Od dnia prezentacji i w każdym meczu, w którym gram, mam poczucie, że to coś wyjątkowego.

Gra na Bernabéu wciąż budzi w tobie emocje?
Tak, zawsze, zawsze. To legendarny stadion, czujesz ciężar historii i każdy mecz jest inny. Wszyscy zapominają o tym, co było, a ty koncentrujesz się na tym, co będzie. Za każdym razem masz szansę zrobić coś nowego, a tego nie spotyka się na wszystkich stadionach świata. Wiem, że drużyna i ja przeżyjemy na Bernabéu kolejne magiczne wieczory. Podczas jednego z takich magicznych wieczorów nie ma lepszego miejsca na świecie.

REKLAMA
REKLAMA

Florentino Pérez przez wiele lat zabiegał o twój transfer, aż w końcu dopiął swego. Jaką rolę odegrał w twoim przyjściu?
To on mnie tutaj sprowadził. Przez dziesięć lat przed moim przyjściem cały czas utrzymywaliśmy kontakt. Zawsze okazywał mi serdeczność i zrozumienie wobec okoliczności każdej podejmowanej decyzji, zarówno tych korzystnych, jak i niekorzystnych dla Realu Madryt. Zawsze mówił mi, że pewnego dnia zagram w Realu Madryt. I oto jestem, a do tego bardzo szczęśliwy. Dlatego muszę mu podziękować za wszystko, co dla mnie zrobił i nadal robi. Jest najlepszym prezesem na świecie.

Czy był jakiś szczegół, który przekonał cię do przyjścia do Realu Madryt?
Szczerze mówiąc, nic ani nikt nie musi cię przekonywać do przyjścia do Realu Madryt. W mojej historii z Realem chciałem przyjść, ale nie było to możliwe, a w futbolu są momenty i decyzje, które nie zależą od ciebie. W piłce znaczenie ma odpowiedni moment i trzeba poczekać, aż wszędzie zapali się zielone światło, żeby móc odejść. Wszyscy, którzy byli przy mnie, wiedzieli, że w pewnym momencie będę chciał przejść do Realu Madryt. Nie było żadnych wątpliwości, że chciałem tu przyjść, ale czasami, kiedy coś nie jest możliwe, nic na to nie poradzisz i musisz to zaakceptować. Oczywiście pojawia się rozczarowanie, ale życie piłkarza polega na patrzeniu przed siebie, a nie za siebie. Nikt nie musiał mnie przekonywać do przyjścia do Realu Madryt, nawet Florentino Pérez, mimo całej swojej wielkości. To było oczywiste.

REKLAMA
REKLAMA

Ostatni rok w PSG był trudny?
Oczywiście. A nie wszystko wiadomo. To część mojej drogi życiowej. Nie sądzę, żebym dwa lata później musiał kogokolwiek krytykować. Bez wątpienia było trudno, ale to przeszłość i kolejny etap, który musiałem przejść, żeby spełnić swoje marzenie.

Grałeś u Ancelottiego, Xabiego Alonso, Arbeloi… a teraz u Mourinho.
Cała czwórka to ważne postacie futbolu. Bycie częścią drogi każdego z nich to zawsze przywilej. Od każdego czegoś się nauczyłem, bo mają bardzo różne spojrzenia na piłkę. W swoich karierach są zwycięzcami i zawsze się czegoś uczysz, ale to prawda, że z Mou jest inaczej. To jeden z najinteligentniejszych ludzi, jakich spotkałem w życiu. Jest liderem. Wiedziałem o tym jeszcze przed jego przyjściem, ale kiedy widzisz go codziennie, zdajesz sobie sprawę, że to wyjątkowy człowiek i legendarny trener, który odcisnął piętno na swojej epoce i nadal będzie to robił z nami. Na pewno.

Rzucił ci wyzwanie, żebyś strzelił 50 goli?
Nie, nie podał mi żadnej liczby, a powiedział, żebym strzelał gole. Nigdy nie wyznaczam sobie limitów ani celu bramkowego, bo nie wiesz, co może się wydarzyć w trakcie sezonu, a ustalenie konkretnej liczby goli oznacza narzucenie sobie ograniczeń. A ja tego nie chcę. Jeśli strzelam dużo goli, jestem bardzo szczęśliwy. Jeśli strzelam mniej, też jestem szczęśliwy, ale w każdym meczu pracuję, żeby pomagać drużynie, zachowując koncentrację w każdej chwili.

REKLAMA
REKLAMA

Najlepszym przykładem była ta asysta do Espiego, która dała zwycięstwo w Elche, prawda?
Oczywiście, to jasne. Wolę wygrać, więc trzeba podać piłkę. Myślę, że mogłem strzelać, ale Espí był sam i to był gol na 100%. Więc ani przez chwilę nie pomyślałem o oddaniu strzału.

Co myślisz o tych, którzy mówią, że tylko strzelasz gole?
To ich opinia. Z biegiem lat i wraz z doświadczeniem nauczyłem się, że w piłce każdy ma swoje zdanie i trzeba je zaakceptować. Czasami patrzą na to tak samo jak ty, a czasami inaczej. Nie ma jednego sposobu na wygrywanie w piłce, są ich miliony, dlatego zawsze jestem otwarty na słuchanie. Są ludzie, którzy chcą tylko sprowokować albo zranić. Zawsze jestem otwarty na ludzi, którzy chcą rozmawiać o piłce, mają uporządkowane spojrzenie i pomysł na futbol, żeby spojrzeć na to z tej czy innej strony. Z tego też można się czegoś nauczyć.

Na horyzoncie pojawia się Złota Piłka. Co musi mieć piłkarz, żeby ją zdobyć?
Być może to był dobry rok. Ale to nie zależy ode mnie. Moim celem jest zawsze pomagać kolegom, dawać z siebie wszystko i przekonywać tych, którzy głosują. Ostatecznie to ludzie tacy jak ty, bo ty głosujesz [José Félix Díaz, dyrektor Asa przeprowadzający wywiad, głosuje z Hiszpanii]. Moja praca ogranicza się do przekonywania głosujących i przekonywania ich grą.

REKLAMA
REKLAMA

Przekonywanie grą to twój główny argument?
Zawsze, zawsze. To podstawa wszystkiego w mojej karierze. Podstawa wszystkiego jest na boisku, bo myślę, że potrafię dobrze mówić, ale jeszcze lepiej wychodzi mi to, kiedy przemawiają moje stopy. Zawsze chcę grać swoimi stopami. To najlepsze. Reszta jest częścią futbolu, ale ja zawsze staram się skupiać na boisku, na tym, co mogę zrobić swoją grą.

Którzy piłkarze są faworytami Mbappé do zwycięstwa w tym roku?
To nie mój problem, bo nie zastanawiam się, co mogę zrobić, żeby ją zdobyć. Najważniejsze jest dla mnie to, żeby Złota Piłka wróciła do Realu Madryt. To najlepsza drużyna na świecie. Musi wrócić na Bernabéu, do madridistas. Niech wróci dla tych wszystkich ludzi, żeby dać im radość i nadzieję. Ci ludzie zasługują na nią bardziej niż ktokolwiek inny. Bycie piłkarzem Realu Madryt oznacza walkę o wszystkie nagrody. Złota Piłka jest jedną z nich i będę walczył, żeby spróbować sprowadzić ją z powrotem do Realu Madryt. Wielu piłkarzy zdołało ją tutaj przynieść, a ja chcę być jednym z nich.

To czas nagród indywidualnych, ale też kładzenia fundamentów pod sukcesy zespołowe, prawda?
To również etap budowania zwycięstw i zdobywania zespołowych trofeów, które przyjdą w drugiej części sezonu. Nie możemy przespać sześciu miesięcy, a potem powiedzieć, że chcemy wygrać wszystko. Futbol tak nie działa, to nie jest takie proste. Nie można tak postępować. Dlatego teraz jesteśmy bardzo skoncentrowani, razem z trenerem, klubem i całą strukturą, którą mamy. Bardzo koncentrujemy się na tym, co musimy zrobić, ale trzeba to pokazać na boisku. Jak zawsze.

REKLAMA
REKLAMA

Czy piłkarze jednej drużyny muszą być przyjaciółmi?
Musimy być dobrzy, trzymać się razem i pracować dla wspólnego dobra, którym w twoim przypadku są sukces i chwała Asa, a w moim Realu Madryt. Ty przyjaźnisz się ze wszystkimi w Asie? To bardziej kwestia nowego pokolenia kibiców, bo przez media społecznościowe wszystko znajduje się pod lupą. Bo ktoś nie podał ręki, bo ktoś się nie uśmiecha… Ale to normalne. Wiemy, że tak jest i staramy się robić wszystko jak najlepiej, żeby nie dopatrywano się rzeczy, które czasami nie są prawdą. Najważniejszy jest Real Madryt.

Nie możecie przecież tłumaczyć się przez cały dzień i o każdej porze…
Myślę tak samo jak ty, ale wtedy problem polega na tym, że inni tłumaczą wszystko w moim imieniu. To bardzo skomplikowany temat, ale my myślimy wyłącznie o tym, żeby Real Madryt wygrywał. Real Madryt jest ważniejszy od wszystkich, od każdej relacji, od każdej ambicji. To Real Madryt.

koniec cz.1 z 2

Czytaj kolejne newsy bez przeklikiwania

Jako Socio korzystasz z widoku Aktualności+, w którym kolejne artykuły wyświetlają się w całości, jeden pod drugim. Wystarczy przewijać.

  • Aktualności+
  • Bez reklam
  • Priorytetowy support
Zobacz Aktualności+ od 12,50 zł /mies.przy płatności rocznej

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (9)

REKLAMA