REKLAMA
REKLAMA

Mourinho: Jedyne wyjaśnienie, jakie znajduję, to pójście na łatwiznę

José Mourinho pojawił się na konferencji prasowej po meczu La Ligi z Elche. Przedstawiamy zapis tego spotkania trenera Realu Madryt z dziennikarzami na Estadio Manuel Martínez Valero.

REKLAMA
REKLAMA
Mourinho: Jedyne wyjaśnienie, jakie znajduję, to pójście na łatwiznę
José Mourinho w meczu z Elche. (fot. Getty Images)

[COPE] Zwraca uwagę to, że ostatnio na początku drugiej połowy meczu z Rayo zespół sprawiał wrażenie, jakby nieco wyłączył się z gry i dziś wieczorem wydarzyło się to samo. Początkowo wydawało się, że drużyna kontroluje spotkanie. Dlaczego tak się dzieje? Nie wiem, czy rozmawiał pan o tym z zawodnikami w przerwie albo w ciągu tygodnia, ale czy zidentyfikował pan ten problem i dlaczego pana zdaniem do tego dochodzi?
Problem wydaje mi się oczywisty. Trudniej rozumieć dlaczego, ale łatwo dostrzec, że mecze, które wydają się rozstrzygnięte, na końcu rozstrzygnięte nie są. To spotkania, w których mamy trzy, cztery, pięć okazji, żeby je zamknąć, a tego nie robimy. A kiedy ich nie zamykamy, wydaje się, że przechodzimy od łatwości, bo szło nam łatwo… Wydaje się, że z tej łatwości przechodzimy do utraty kontroli. Jakbyśmy zaczynali myśleć: „Ok, nie strzeliliśmy, nie zamknęliśmy meczu golem na 3:0 czy 4:0, ale mecz jest już rozstrzygnięty”. Wydaje mi się, że to trochę… Nie wiem, czy to właściwe słowo, ale to takie pójście na łatwiznę. Ze wszystko wydaje się łatwe, więc pozwalasz, żeby sprawy toczyły się same. Na takich stadionach, przede wszystkim na wyjazdach… Na takich stadionach, jak Espanyolu czy ten, właściwie na wszystkich stadionach w Hiszpanii, przy pełnych trybunach i fantastycznych kibicach, kiedy grają przeciwko Realowi Madryt, to walczą do samego końca. Jeden gol i mecz znów jest otwarty. Dobre jest to, że później, w obliczu trudności i presji związanej z możliwością straty punktów, drużyna reaguje i wygrywa, co ostatecznie jest najważniejsze. Dobre jest też to, że na meczach Realu Madryt nikt się nie nudzi, bo są bardzo widowiskowe [uśmiech].

REKLAMA
REKLAMA

[SER] Jak zamierza pan rozwiązać ten problem Realu Madryt, który wystąpił już w kilku spotkaniach: zespół z jakiegoś powodu obniża intensywność w drugiej połowie? Czy jednym z rozwiązań może być Espí, który gra niewiele, ale kiedy wchodzi, to strzelił już dwa gole i jeszcze jednego, który niemal został uznany na boisku Betisu?
Dobrze sobie radzi, wnosi istotny wkład w grę zespołu. To chłopak z ogromną motywacją, który ma jednak przed sobą tego zawodnika, który nie jest normalnym piłkarzem. A gra ich obu razem nie jest łatwa, ponieważ nie mamy na skrzydłach piłkarzy typowych dla [ustawienia] 4-4-2 i drużyna traci równowagę. Zmianami, które przeprowadziłem w końcówce, zaryzykowałem wszystko. Wygraliśmy, mogliśmy przegrać, ale trzeba było to zrobić, ponieważ remis nie wystarczał.

[Onda Cero] Chciałem poprosić o ocenę występu Diomandé na obu skrzydłach: na prawym, a później także, kiedy przesunął go pan na lewe. Był wtedy chyba zawodnikiem, który stwarzał największe zagrożenie w zespole.
Rośnie. Pod względem fizycznym widać już, że ma w nogach kolejne minuty. Rośnie też jego zrozumienie z kolegami. To podanie, które Valverde posłał mu przy drugim golu… Być może miesiąc temu by go nie wykonał, a teraz znają się lepiej. Bardzo duża pracowitość. Inteligencja. Nie jest łatwo grać przez 90 minut z żółtą kartką. Bardzo dobrze nad sobą panował i wykonał świetną pracę dla zespołu. Jestem zadowolony.

REKLAMA
REKLAMA

[Radio MARCA] Chciałem zapytać o grę w obronie. Jeśli się nie mylę, zachowaliście czyste konto jedynie przeciwko Máladze. Czy to coś, co niepokoi pana przed niedzielnym spotkaniem?
Nie chodzi o niedzielne spotkanie, tylko o każdy mecz. O każdy mecz. Bardzo lubię, kiedy moja drużyna strzela gole. Bardzo mi się podoba, że strzelamy w każdym spotkaniu, z wyjątkiem Betisu. Strzelać gole, strzelać cztery, strzelać trzy, to coś, co bardzo mi się podoba, ale lubię też kontrolować mecze. Nie lubię niczego prezentować. Nie chodzi o gola, tylko o oddawanie kontroli nad spotkaniami, ponieważ czasami rywal może strzelić ci gola niezależnie od przebiegu gry. Ale kiedy oni zdobywali swoje bramki, to my oddawaliśmy im kontrolę nad grą. Uważam, że trener Elche dobrze to rozegrał. Anselmi dobrze to rozegrał i przeprowadził zmiany, które zmieniły strukturę jego zespołu. Mógł przegrać różnicą czterech czy pięciu goli, ale się nie bał. Był odważny. Miał odwagę i skomplikował nam życie. My z kolei mamy ławkę, która daje bardzo wiele rozwiązań i w ciągu 10 minut przeprowadziliśmy bardzo groźne ataki w okolice pola karnego. Strzeliliśmy, wygraliśmy, trzy punkty i nic więcej.

[Radio Nacional] Mówi pan o tym wyłączaniu się zawodników z gry. Uważa pan, że to kwestia mentalna czy fizyczna? Skąd takie momenty? Widzieliśmy to również ostatnio przeciwko Rayo. Ma pan jakieś wyjaśnienie?
Nie. Jedyne wyjaśnienie, jakie znajduję: mecz jest, w cudzysłowie, łatwy, ale nie strzelasz, nie zamykasz go, nie strzelasz trzeciego, czwartego gola, piątego gola, po tym opadasz i oddajesz kontrolę. Być może błędnie interpretujesz łatwość, z jaką tworzysz sytuacje. Możesz źle to odczytać. Jesteś na boisku, masz jedną okazję, potem drugą, jeszcze kolejną. Możesz zinterpretować to w niewłaściwy sposób: możesz uznać, że jest łatwo. A nie jest łatwo. Nie jest łatwo. Strzelają ci gola i życie się zmienia.

REKLAMA
REKLAMA

[AS] Najlepsze minuty Realu Madryt w tym meczu przypadły na czas, kiedy Güler był na boisku. Niekoniecznie musi istnieć związek między jego zejściem a tym, że drużyna być może nieco straciła kontrolę, ale czy na podstawie tego, co widział pan dotychczas, uważa pan, że w obecnym Realu Madryt Güler jest niezbędny? Nie wiem, jak podejdzie pan do niedzielnego meczu, ale czy Güler jest niezbędny?
Nie, nie jest niezbędny. Nikt nie jest niezbędny. Kiedy przeprowadzam dwie pierwsze zmiany i wprowadzam Jude’a oraz Brahima, robię to właśnie dlatego, że tracimy kontrolę. To moment, w którym ją tracimy. Vini wykonał bardzo dobrą pracę w organizacji gry obronnej. Zawsze bardzo dobrze się ustawiał. Później był zmęczony. Zmęczony, Vini był zmęczony. A Arda, który grał dziś na pozycji, którą można nazwać „10”, choć na końcu ta pozycja obejmuje całe boisko, również obniżał swoją intensywność. Kiedy wprowadzam tam świeżego Jude’a i kiedy wprowadzam również świeżego Brahima, robię te zmiany przy 2:0, ale już czując [chwyta się za nos], że tracimy kontrolę. Faktycznie oni doprowadzają do 2:2, a później wytaczamy ciężką artylerię i udaje nam się wybrnąć z sytuacji.

[OkDiario] Chciałam zapytać o występ Tchouaméniego, który ponownie rozegrał wiele minut. Jak pan go ocenia, również w duecie z Federico Valverde, przede wszystkim w perspektywie derbów?
Kiedy drużyna grała dobrze, oni grali naprawdę bardzo dobrze. Naprawdę. Dobra równowaga. Łatwo wychodziliśmy spod pressingu, a oni dobrze pracują w pressingu, dobrze organizują wysoki pressing. My za każdym razem wychodziliśmy spod niego z dużą jakością, ale później nasz mecz miał dwie twarze. W tym przypadku nawet trzy: jedną przy 2:0, drugą przy 2:2 i trzecią, kiedy albo zabijamy, albo giniemy. To mecz o trzech twarzach. Ale dopóki kontrolowaliśmy grę i dopóki wynik mógł wynosić z 3-4:0, to Tchouaméni i Fede wykonywali tam bardzo dobrą pracę.

REKLAMA
REKLAMA

[DAZN] Po meczu z Betisem powiedział pan, że wolałby zagrać źle i wygrać, a wydarzyło się dokładnie odwrotnie. Jakie odczucia ma pan dzisiaj i jaki jest pana poziom zadowolenia? Czy należy pan do trenerów, którzy po zakończeniu takiego spotkania jak dzisiejsze, z poczuciem zwycięstwa, ale też utraty kontroli, rozmawiają z piłkarzami od razu? Czy może czeka pan do przyjazdu do Valdebebas następnego dnia? Jakiej reakcji pana zdaniem potrzebują zawodnicy, żeby nie powtórzyło się to, co wydarzyło się dzisiaj?
Muszę odpocząć. Jutro jest wolne. W szatni nic nie mówię, praktycznie nic. Jutro wolne, a w czwartek będziemy na miejscu. Gdybyśmy grali źle od 1. do 90. minuty, zmartwienie byłoby gigantyczne. Kiedy mamy fragmenty na najwyższym poziomie, ogromną jakość i tak wiele okazji bramkowych, a potem przychodzi okres bez inicjatywy, okres bierności, wyczekiwania, obniżenia intensywności, to oczywiście niepokoi. Ale wygraliśmy i to zasługi zawodników.

Czytaj kolejne newsy bez przeklikiwania

Jako Socio korzystasz z widoku Aktualności+, w którym kolejne artykuły wyświetlają się w całości, jeden pod drugim. Wystarczy przewijać.

  • Aktualności+
  • Bez reklam
  • Priorytetowy support
Zobacz Aktualności+ od 12,50 zł /mies.przy płatności rocznej

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (21)

REKLAMA