Spotkanie z Elche mogło być typowym meczem-pułapką: rywal w kryzysie, Real wygrzebujący się z ubiegłotygodniowych problemów i z wieloma zmianami w składzie. W pierwszych minutach mogliśmy cieszyć się mocnym początkiem, ale po przytomnym przechwycie Tchouaméniego i dobrym podaniu Ardy Vinícius fatalnie się pomylił. Po mocnym początku szybko zrobiło się niemrawo.
Brakowało wielkiego futbolu i lepszego wykończenia. Huijsen uderzył prosto w bramkarza, a Vinícius pomylił się jeszcze raz, gdy piłka po jego strzale nie była nawet blisko słupka bramki Elche. Gdy pojawiało się zniecierpliwienie, Real miał szansę z rzutu wolnego, a do piłki podszedł Arda Güler. Uderzył niecelnie – bo piłka odbiła się od słupka – ale miał dużo szczęścia. Futbolówka po uderzeniu obramowania odbiła się jeszcze od bramkarza i wpadła do siatki.
Szczęście pomogło nieskutecznemu Realowi w pierwszym fragmencie meczu. Osiem minut później było już 2:0 dla Królewskich. Świetnym prostopadłym podaniem popisał się Valverde, Diomandé dograł do Mbappé, a tym razem formalność rzeczywiście była formalnością. Gra nie była porywająca, ale podopieczni Mourinho znów stworzyli sporo okazji, dość dobrze kontrolowali mecz pomimo mniejszego posiadania piłki, a co najważniejsze: zgadzał się wynik.
Ale to, co Real zrobił w drugiej połowie, trudno opisać z perspektywy kibica w kronikarski, profesjonalny sposób. Wulgaryzmy same przychodza do głowy, a my mimo wszystko postaramy się znaleźć cokolwiek dobrego.
Dobry jest Carlos Espí. Dobry jest Jude Bellingham. Real sam włożył sobie dziś kij w szprychy i był o mały kroczek do kompromitacji (choć właściwie to i tak się wydarzyło). Na szczęście jedno się nie zmieniło: zgadza się wynik. Nie trzeba nawet wspominać o tym, że z taką grą jak w drugiej połowie nie ma czego szukać. Jeden z najgorszych zespołów ligi napędził Realowi niezłego stracha i to mówi samo za siebie.
Czy piłkarzom odechciało się biegać? Odechciało się strzelać? Odechciało się wygrywać? Nie z takich kryzysów w najlepszych (!) swoich sezonach w ostatnich latach Real wygrywał, ale jasne jest to, że coś musi się zmienić.
Udało się bez wulgaryzmów.
Elche CF – Real Madryt 2:3 (0:2)
0:1 Dituro 25' (gol samobójczy)
0:2 Mbappé 33' (asysta: Diomandé)
1:2 Osorio 71' (asysta: Cepeda)
2:2 Fer Niño 83' (asysta: Josan)
2:3 Espí 90+1' (asysta: Mbappé)
Elche: Dituro; Morente (80' Josan), Sangaré (68' Rubén Sánchez), Redondo, Chust, Revivo; Neto (68' Fer Niño), Aguado (58' Cepeda), Villar, Valera (58' Lemar); Osorio
Pozostali na ławce: Iturbe, Bigas, Ponce, Buonanotte, Diang i Baržić
Real Madryt: Courtois; Trent (87' Espí), Konaté, Huijsen, Cucurella; Tchouaméni (87' Endrick), Valverde; Diomandé (90+2' Dumfries), Arda Güler (68' Bellingham), Vinícius (68' Brahim); Mbappé
Pozostali na ławce: Łunin, Asencio, Carreras, Rüdiger, Camavinga, Bernardo i Pitarch
Komentarze (2178)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj sięSocio RealMadryt.pl
Zanim odpowiesz, sprawdź wcześniejsze komentarze
Jako Socio możesz przeglądać publiczną historię komentarzy użytkowników i lepiej wiedzieć, z kim oraz o czym dyskutujesz.