Nigdy w życiu nie spadła mi choćby kropla keczupu na koszulkę. Nigdy nie zdarzyło mi się założyć bluzy tył do przodu lub na lewą stronę. Nigdy niczego nie rozlałem, nawet przez przypadek. Nigdy nie dopuściłem do tego, by wyczerpała mi się w ciągu dnia bateria w telefonie. Nigdy nie miałem na stopie dziurawej skarpety. Nigdy nie oparzyłem się gorącym napojem lub posiłkiem.
A teraz odczytajcie to wszystko raz jeszcze na głos z prawą ręką na sercu i lewą uniesioną ku niebu i powiedzcie „uroczyście przysięgam, że żadna z wyżej wymienionych sytuacji nigdy nie miała w moim życiu miejsca”. Gratulujemy, właśnie udało ci się zdobyć order patologicznego kłamcy.
Gafę można popełnić praktycznie w każdych okolicznościach, nawet przy tych najmniej skomplikowanych czynnościach. Chwila nieuwagi wystarczy, by świeżo wyprana biała koszulka za moment ponownie wylądowała w koszu z brudną odzieżą lub w ruch musiał ruszyć mop. Mimo to wciąż trudno uważać to za regułę. Najłatwiejsze codzienne czynności najczęściej obywają się bez wypadków przy pracy. Są one bowiem tak proste, że trudno jest w nich coś nagminnie psuć.
Zdajemy sobie sprawę, że zgodnie z jedną z najbardziej podstawowych prawd rządzących wszechświatem, w futbolu nie ma już słabych drużyn. Jednocześnie od czasu do czasu zapominamy przy tym, że w tym samym wszechświecie istnieją też zespoły ponadprzeciętnie silne. A za taki cały czas trzeba uważać Real Madryt. Jeśli ktoś w futbolu ma rzadziej wstawiać pranie czy myć podłogę z niewymuszonych przyczyn, to powinni być to właśnie między innymi Królewscy.
W niemal wszystkich dotychczasowych potyczkach podopiecznych José Mourinho nietrudno było znaleźć jakąś potencjalną trudność. Nie trzeba było tego robić nawet mocno na siłę. Espanyol? Pierwszy mecz sezonu i nowego projektu. Real Sociedad? Drużyna może i nie z topu, ale na pewno co najmniej solidna. Betis? Ekipa z Ligi Mistrzów, która wyjątkowo nie leży nam na wyjazdach. Inter? Wiadomo, mistrz Włoch. Rayo w minionych latach także nie uchodziło za komfortowego przeciwnika. Mimo to, poza jednym wyjątkiem, za każdym razem radziliśmy sobie w ten lub inny sposób.
„A gdzie w tej wyliczance Málaga?”, może się teraz zastanawiać ktoś bardziej spostrzegawczy. Otóż nigdzie. Starcie z Andaluzyjczykami miało być bowiem z założenia łatwe. W jego trakcie mieliśmy jedynie wykonać zwykłą rutynową czynność bez komplikacji, tak jak dzieje się to najczęściej w codziennym życiu. Real wygrał 4:0, chociaż mógł tak naprawdę wyżej. Tak czy inaczej, zdołał sobie nie uprzykrzyć życia tam, gdzie możliwość tego była statystycznie niewielka. Dziś natomiast czeka nas drugi w obecnej kampanii tego rodzaju mecz.
Nie zamierzamy lekceważyć Elche, bo naprawdę skłaniamy się ku temu, że w La Lidze nie ma już słabych drużyn. Z drugiej strony jednak, naprawdę trudno też postrzegać to spotkanie w kategoriach poważnego testu w jakimś konkretnym aspekcie funkcjonowania Realu Madryt.
Jeśli spytacie nas, czy na takim przeciwniku da się wpaść, bez wahania odpowiemy, że tak. Dość przypomnieć, że i nam się to przytrafiło w minionej kampanii. Starcie z Elche miało zresztą swoje wymierne konsekwencje, ponieważ coraz wyraźniej zaczęło roztaczać wizję pożegnania z Xabim Alonso, do którego rzeczywiście doszło niewiele później. Dziś w teorii także może wydarzyć się wszystko. W końcu to futbol, który wyjątkowo upodobał sobie narrację o nieprzewidywalności. W praktyce jednak mierzymy się z przedostatnią ekipą w tabeli, która co prawda zremisowała ostatnio na wyjeździe z Athletikiem, ale wciąż pozostaje bez zwycięstwa w tym sezonie, a w potyczce z jedynym topowym rywalem została brutalnie stłamszona.
Wieczorem mamy po prostu nie jeść czipsów w łóżku, żeby nie nakruszyć w pościel, nie zalewać herbaty, trzymając czajnik w słabszej ręce i nie udawać się do łazienki, skacząc na jednej nodze. Tyle powinno wystarczyć, jeśli rzeczywiście aspirujemy do wyższych celów. Jeśli będziemy sobie plamić koszulki w takich meczach, to wywabianie plam może później okazać się wyjątkowo trudne.
Mecz z Elche rozpocznie się o godzinie 21:30 na Estadio Manuel Martínez Valero. W Polsce spotkanie będzie można obejrzeć na CANAL+ Sport w serwisie CANAL+ Online [współpraca].
Komentarze (6)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj sięSocio RealMadryt.pl
Zanim odpowiesz, sprawdź wcześniejsze komentarze
Jako Socio możesz przeglądać publiczną historię komentarzy użytkowników i lepiej wiedzieć, z kim oraz o czym dyskutujesz.