Real Madryt podchodził do meczu z Rayo Vallecano jak do wielu innych spotkań w ostatnich miesiącach. Celem była nie tylko wygrana, ale i zyskanie w oczach kibiców, a z doświadczenia wiemy, że te dwa elementy nie zawsze idą ze sobą w parze. José Mourinho przeprowadził kilka zmian w jedenastce, w której pojawili się między innymi Antonio Rüdiger, Álvaro Carreras, Bernardo Silva i Yan Diomandé.
Tak jak w meczu z Interem do 14. minuty jedyne brawa na Bernabéu można by usłyszeć jedynie z sektora gości. Do tego momentu Rayo dzielnie się broniło, ale kluczowy błąd w akcji z udziałem Viniego i Álvaro Carrerasa popełnił Lejeune, który sfaulował w polu karnym lewego obrońcę Realu. Jedenastkę na gola zamienił bez problemów Kylian Mbappé. Kolejne uderzenie przyszło bardzo szybko, a znów głównymi bohaterami byli właśnie Francuz i Hiszpan. Tym razem Mbappé zaliczył asystę, a Álvaro wykończył akcę. Pierwsze 17 minut to nie był wielki futbol Realu, ale 2:0 na tablicy wyników dawało kibicom realny spokój.
Potem przyszły cichsze momenty, także te, gdy to Rayo miało swoje pięć minut, a swoje między słupkami musiał robić Courtois, ale znów to Real był mocniejszy. Świetne wyjście spod pressingu rozpoczęte przed Bernardo i kontynuowane przez Viniego dało trafienie Bellinghama. Wynik 3:0 do przerwy był więcej niż dobry, ale, jak wiadomo, oczekiwania nie były jeszcze spełnione.
Po przerwie Real Madryt zawodził. Rayo miało optyczną przewagę, przekuwało ją na kolejne sytuacje i w końcu strzeliło po błędzie Viniego w rozegraniu i sprytnym wykończeniu Camello. Reakcja Realu była bardzo późna. Po 60. minucie trudno było w ogóle zrozumieć tak wyraźną pasywność gospodarzy, którzy bardzo łatwo tracili piłkę. Dopiero wejście Ardy wniosło oczekiwane ożywienie, ale Real po dobrych akcjach znów wykazywał się nieskutecznością, jak właśnie po świetnym dograniu Turka do Kyliana. W doliczonym czasie gry Mbappé dołożył jednak swoje drugie trafienie, wykorzystując – co za niespodzianka – podanie Ardy.
Real Madryt po pierwszej połowie zasługiwał na wysoką ocenę. Był bardzo skuteczny, idealnie wykorzystywał prezenty od rywali i zapowiadało się na bardzo wysokie zwycięstwo. Po przerwie ponownie widzieliśmy drużynę bez pasji, momentami wręcz apatyczną, która dopiero w końcówce odzyskała chęci do atakowania. Real spełnił więc zadanie, które jest jednak po prostu „zaliczone”. W szkole za tak napisany sprawdzian nauczyciel nie postawiłby piątki. I my również nie.
Real Madryt – Rayo Vallecano 4:1 (3:0)
1:0 Mbappé 14' (rzut karny)
2:0 Carreras 17' (asysta: Mbappé)
3:0 Bellingham 35' (asysta: Vinícius)
3:1 Camello 51'
4:1 Mbappé 90+1' (asysta: Arda Güler)
Real Madryt: Courtois; Dumfries, Konaté, Rüdiger, Carreras; Valverde (46' Camavinga), Bernardo (69' Tchouaméni); Diomandé (72' Arda Güler), Bellingham, Vinícius (89' Cucurella); Mbappé
Pozostali na ławce: Łunin, Asencio, Trent, Huijsen, Pitarch, Endrick, Espí i Brahim
Rayo: Audero; Rațiu, Lejeune, Ciss, Pedrosa (86' Balliu); Unai López (75' Mujaid), Bouare (67' Valentín); Citaiszwili, Pedro Díaz (67' Rayane), Álvaro; Camello (75' Alemão)
Pozostali na ławce: Cárdenas, Molina, De las Sias, Pelayo, Kumbulla, Román i Becerra
Komentarze (1142)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj sięSocio RealMadryt.pl
Zanim odpowiesz, sprawdź wcześniejsze komentarze
Jako Socio możesz przeglądać publiczną historię komentarzy użytkowników i lepiej wiedzieć, z kim oraz o czym dyskutujesz.