Na początek powiedz trochę o znaczeniu zdobycia pierwszych trzech punktów w Lidze Mistrzów.
Spójrz, w poprzednim sezonie [z Benficą] mieliśmy zero punktów po czterech meczach i awansowaliśmy [śmiech]. Ale oczywiście nie tego chcemy. Chcemy zdobywać punkty jak najszybciej. Dzisiaj gramy z rywalem dużego kalibru, ale oczywiście chcemy wygrać.
Skoro trochę relatywizuje się znaczenie punktów, bo jest margines błędu i możliwość odrobienia strat, to czy ważniejsze od punktów jest dzisiaj to, żeby zespół się rozwijał i nabierał pewności siebie?
Spójrz, jeśli proponujesz mi dobrą grę i porażkę, jak z Betisem, to tego nie chcę [śmiech]. Wolę zagrać źle i wygrać. Ale dobra gra i zwycięstwo to oczywiście ideał, bo ważne jest również to, żeby rozwijać się jako drużyna, dobrze grając, kontrolując mecze i tworząc wiele okazji. Inter to supertest, zwłaszcza że nasza drużyna ma trudności z konstruowaniem akcji i pewne ograniczenia. Ale to również sprawdzian charakteru i empatii między zawodnikami, które pozwala przezwyciężać trudniejsze sytuacje.
Widzimy obronę, która mniej więcej się stabilizuje, bo to ci zawodnicy dostają najwięcej minut. Podobnie jest z graczami z ataku. Dzisiaj w środku pola musiałeś oczywiście sporo pozmieniać. Długo się nad tym zastanawiałeś?
Nie zastanawiałem się nad tym zbyt długo. Cały czas miałem natomiast wątpliwości, kto będzie dostępny i na jak długo: ile może zagrać Tchouaméni, ile może zagrać Pitarch… To był cały szereg kwestii, które wyjaśniały się praktycznie pod sam koniec. Wiedziałem jednak, że nie będzie żadnego z naszych zawodników odpowiedzialnych za organizację gry, bo Fede jest oczywiście pomocnikiem, ale nie jest piłkarzem organizującym. Musiałem więc postawić również na Brahima, bo choć jest bardziej ofensywnym zawodnikiem, dobrze odnajduje się w grze kombinacyjnej i może cofnąć się trochę głębiej, tak jak robi to Arda. A później, owszem, musiałem pomyśleć o Diomandé, który jest zawodnikiem o innym profilu. Do tego przybył tu ostatniego dnia, bez treningów, do klubu takiego formatu. Trzeba go więc wprowadzać stopniowo. Musimy spróbować zapewnić sobie trochę kontroli w środku pola, której nie mamy. Zagramy tam Trentem i Fede, a do tego oczywiście Brahimem, który musi z nimi współpracować przy konstruowaniu akcji.
Właściwie odpowiedziałeś już na ostatnie pytanie, które mieliśmy ci zadać. Rozmawialiśmy właśnie o tym, dlaczego Diomandé jeszcze nie gra od początku. Z przodu byliby sami sprinterzy: Mbappé, Vinícius, a do tego Bellingham, który bardzo często wbiega w pole karne. Chodzi prawdopodobnie o zapewnienie większej równowagi w środku pola, czyli mniej więcej o to, o czym mówiłeś?
Posłuchaj, przy sile fizycznej Interu, potencjale jego napastników i wahadłowych, którzy bardzo często podłączają się do ataku, jeśli za bardzo skupisz się na bronieniu przeciwko Interowi, to cię zmiażdżą. Musimy mieć kontrolę nad meczem, musimy mieć piłkę. Nie możemy grać wyłącznie z kontrataku, bo jeśli będziemy tylko czekać na kontry, czekają nas ogromne trudności. Musimy też mieć kontrolę i inicjatywę. A Diomandé to oczywiście chłopak, który ma tę szybkość i który, wchodząc w drugiej połowie, gdy mecz będzie trochę bardziej otwarty… Zobaczymy, nigdy nie wiadomo, prawda? Ale sądzimy, że wtedy może sprawić im problemy.
Komentarze (21)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj sięSocio RealMadryt.pl
Zanim odpowiesz, sprawdź wcześniejsze komentarze
Jako Socio możesz przeglądać publiczną historię komentarzy użytkowników i lepiej wiedzieć, z kim oraz o czym dyskutujesz.