REKLAMA
REKLAMA

Modrić: Madryt jest moim domem, oczywiście, że chciałbym kiedyś wrócić

Luka Modrić udzielił obszernego wywiadu dziennikowi MARCA, w którym opowiedział o pożegnaniu z Realem Madryt, swoim życiu w Milanie, niezwykłej długowieczności, relacji z José Mourinho i możliwym powrocie do stolicy Hiszpanii po zakończeniu kariery. – Jestem madridistą i zawsze nim będę – podkreśla Chorwat.

REKLAMA
REKLAMA
Modrić: Madryt jest moim domem, oczywiście, że chciałbym kiedyś wrócić
Luka Modrić. (fot. Getty Images)

Luka, nie wyobrażasz sobie nawet, jak bardzo brakuje cię w Madrycie…
Dziękuję, że przyjechaliście. Zawsze miło coś takiego usłyszeć, że za mną tęsknicie. Ja też tęsknię za Madrytem, za miastem, klubem i wszystkim, co z nim związane. Mogę jednak powiedzieć, że dobrze się czuję i jestem szczęśliwy tutaj, w Mediolanie. Od pierwszego dnia przyjęto mnie z otwartymi ramionami i jestem bardzo zadowolony. Najlepiej świadczy o tym fakt, że zostałem tutaj na drugi sezon z rzędu. Dlatego choć bardzo tęsknię za Madrytem, teraz jestem w Mediolanie i tutaj również jestem szczęśliwy.

REKLAMA
REKLAMA

Minął już rok od twojego odejścia z Realu Madryt. Kiedy możesz spojrzeć na to wszystko spokojniej, jak wspominasz dzień swojego pożegnania?
Wspominam go z ogromną dumą, chociaż nie był to łatwy dzień. Było to widać na nagraniach ze mną przed meczem, w autobusie, w poprzednich dniach, kiedy ogłosiłem swoją decyzję, i później na boisku. Chociaż na murawie trzymałem się całkiem dobrze, podobnie podczas przemówienia… To były dni pełne emocji. Ogromnych emocji, ponieważ wiedziałem, że kończy się najpiękniejszy etap mojej piłkarskiej kariery. Wspominam to jednak z wielką dumą i wzruszeniem. Do dzisiaj czasami oglądam te nagrania, mimo że minął już ponad rok. Kiedy widzisz płaczących ludzi na trybunach, wszystkie wiadomości i całą resztę, czujesz ogromną dumę i satysfakcję, bo wiesz, że zrobiłeś coś ważnego w największym klubie na świecie.

Dla kogo było to trudniejsze: dla ciebie czy dla twojej rodziny? Twoje dzieci były już duże i doskonale zdawały sobie sprawę, kim był i kim jest Luka Modrić.
Myślę, że było to trudne zarówno dla mnie, jak i dla rodziny, ale być może nawet bardziej dla nich, ponieważ Madryt był całym ich życiem. Szczególnie dla moich dzieci. Mój najstarszy syn urodził się, kiedy byliśmy w Anglii, i miał dwa lata, gdy przeprowadziliśmy się do Madrytu, ale całe swoje dzieciństwo pamięta właśnie stamtąd. Teraz ma 16 lat. Kiedy z nimi rozmawiam, gdy jesteśmy na wakacjach czy gdziekolwiek indziej, pytają: „Kiedy wracamy do domu?”. I mają na myśli Madryt. Dlatego dla nich również było to bardzo trudne. Dla mnie także. Ale takie jest życie, to jego część i trzeba iść dalej. Teraz jesteśmy tutaj. Było trudno, bardzo trudno, ale kiedy patrzysz na to wszystko z perspektywy czasu, czujesz dumę, satysfakcję i szczęście.

REKLAMA
REKLAMA

Co jest trudniejsze: pożegnać się z Realem Madryt czy przyzwyczaić się do tego, że nie jest się już piłkarzem Realu?
Z mojego doświadczenia wynika, że trudniej jest się pożegnać niż później przyzwyczaić do nowej rzeczywistości. W pewnym momencie musisz zaakceptować, że to się kończy. Futbol i wszystko, co z nim związane… Stopniowo odcinasz się od pewnych rzeczy, którymi wcześniej żyłeś na sto procent. Dla mnie trudniejsze było powiedzenie „do widzenia” niż późniejszy przyjazd tutaj i stopniowe przyzwyczajanie się do nowej codzienności, nowej rzeczywistości i nowego klubu. Nie było łatwo się pożegnać, ale jak już powiedziałem, to część życia. Kiedy wiesz, że dałeś z siebie wszystko i zrobiłeś dla tego klubu wszystko, co było w twojej mocy, możesz odejść z podniesioną głową. Ja odszedłem z podniesioną głową.

Jeśli się nie mylę, jesteś najbardziej utytułowanym piłkarzem w historii Realu Madryt. Co czujesz, kiedy o tym myślisz?
To coś niesamowitego. Naprawdę. Nigdy czegoś takiego sobie nie wyobrażałem. Trafiasz do klubu, w którym wiesz, że będziesz walczyć o trofea i że dla tak wielkiego klubu jest to czymś normalnym, ale nawet w najbardziej szalonych snach nie spodziewałem się, że zostanę najbardziej utytułowanym piłkarzem w historii Realu. Nie dlatego, że w siebie nie wierzyłem albo uważałem, że sobie tam nie poradzę, ale… ilu piłkarzy przewinęło się przez ten klub? Ile legend? Ilu symboli Realu i madridismo? Być zawodnikiem, który zdobył najwięcej trofeów, to coś niewiarygodnego. Naprawdę nigdy sobie tego nie wyobrażałem.

REKLAMA
REKLAMA

A gdyby odłożyć na bok Ligi Mistrzów, mistrzostwa Hiszpanii i wszystkie pozostałe trofea… Co Real Madryt dał Luce Modriciowi poza nimi? Co pozostawił w tobie Real Madryt?
Nauczył mnie, żeby nigdy się nie poddawać, zawsze walczyć do końca, zawsze wierzyć i zawsze dawać z siebie maksimum. To oczywiście jest też częścią mojego charakteru i sposobu bycia, ale Real jeszcze bardziej cię tego uczy. Wpaja ci to głęboko w środku. Myślę, że to najważniejsza rzecz, jaką mogę powiedzieć.

Ile było tych remontad, ile szalonych wieczorów na Bernabéu, kiedy byłeś na boisku…
Niesamowicie dużo. Szczególnie podczas przedostatniej wygranej przez nas Ligi Mistrzów, ale przecież nie tylko wtedy. Od mojego przyjścia rozegraliśmy mnóstwo szalonych spotkań i dokonaliśmy wielu remontad. To właśnie pokazuje tożsamość Realu Madryt. Jak mówiłem wcześniej, ten klub daje ci coś, co sprawia, że wierzysz do samego końca. Kiedy wszystko się ze sobą łączy – zawodnicy na boisku, kibice i stadion, który onieśmiela wielu rywali – dzieją się wyjątkowe rzeczy. Przeżyliśmy niesamowite wieczory w Realu Madryt, a szczególnie na Bernabéu.

Casemiro, Kroos i Modrić. Najlepszy środek pola w historii?
Nie mnie to oceniać. Takie dyskusje będą trwały zawsze i wolę zostawić je ludziom, którzy się na ten temat wypowiadają i mają swoje opinie. Mogę powiedzieć, że gra z nimi oboma sprawiała mi ogromną przyjemność. Rozumieliśmy się bez patrzenia na siebie i naprawdę było czymś niesamowitym grać z nimi w środku pola. Ale to samo mogę powiedzieć o wszystkich innych zawodnikach, którzy byli z nami w tamtym okresie, być może najbardziej złotym w historii Realu Madryt. Dlatego nie lubię mówić wyłącznie o naszej trójce, bo było tam tylu piłkarzy, którzy dali temu klubowi bardzo dużo. Gra z nimi była wielką przyjemnością. Rywalizowaliśmy z przeciwnikami, ale też między sobą na treningach. Czasami treningi były trudniejsze niż niektóre mecze. To było coś niesamowitego.

REKLAMA
REKLAMA

W zawodowym futbolu na najwyższym poziomie nie zawsze łatwo jest czerpać przyjemność z gry, bo wymagania są ogromne. Ale Luka Modrić dobrze bawił się w Realu Madryt?
Tak, bardzo. Naprawdę świetnie się bawiłem. Mimo ogromnych wymagań potrafiłem czerpać z tego przyjemność. Lubię taką odpowiedzialność i takie wymagania. Myślę, że funkcjonuję lepiej, kiedy coś takiego istnieje. Gdy atmosfera jest zbyt spokojna i luźna, nie działam tak dobrze. Lepiej funkcjonuję, kiedy pojawia się presja i wymagania. I właśnie wtedy możesz się tym cieszyć. W Realu na przykład wygrywasz Ligę Mistrzów, zaczyna się kolejny sezon, przychodzi okres przygotowawczy, przegrywasz jeden mecz i już mamy kryzys. To najlepiej pokazuje, jakie są tam wymagania. Wygrywasz Ligę Mistrzów i od razu ruszasz po następną. Nikt nie zadowala się tym, czego już dokonałeś. Musisz patrzeć na kolejne wyzwanie.

Dlatego wybrałeś Milan, bo to również bardzo wymagający klub, który ma siedem Pucharów Europy. Nie powiem, że jest podobnie, ale tutaj także wymagania są ogromne.
Tak. Tutaj wymagania również są bardzo duże. Milan jest jednym z największych klubów na świecie, historycznym klubem, który być może w ostatnich latach nie osiągał wyników, do jakich wszyscy byli przyzwyczajeni. To jednak nie zmienia faktu, że pozostaje wielkim klubem i jednym z najbardziej kochanych na świecie. Kiedy tutaj przychodzisz, od razu to czujesz. Historię Milanu czuć wszędzie. Także tutaj, w ośrodku treningowym. Ile legend i ilu wielkich piłkarzy tutaj grało… Na pewno był to jeden z powodów, dla których wybrałem Milan. Kiedy dorastałem i jako dziecko oglądałem włoski futbol, Milan był moją ulubioną drużyną. Złożyło się więc na to kilka rzeczy i dzięki temu podjęcie decyzji po odejściu z Realu było łatwiejsze. Zawsze darzyłem Milan ogromną sympatią i szacunkiem. Kiedy po Realu pojawiła się taka możliwość, nie miałem większych wątpliwości.

REKLAMA
REKLAMA

Jaki cel stawia sobie Luka Modrić na ten sezon w Milanie?
Chcemy spisać się lepiej niż w poprzednim sezonie. Przez długi czas radziliśmy sobie bardzo dobrze. Praktycznie do marca byliśmy w walce o Scudetto, a później w ostatnich kolejkach niemal wszystko zaprzepaściliśmy i nie zakwalifikowaliśmy się do Ligi Mistrzów. To był poważny cios dla Milanu, ponieważ ten klub, biorąc pod uwagę jego historię, powinien co najmniej co roku grać w Lidze Mistrzów. To drugi najbardziej utytułowany klub w historii Pucharu Europy po Realu Madryt. Naszym celem jest dobrze sobie radzić. Ja chcę pomagać drużynie pod każdym względem, zarówno na boisku, jak i poza nim. Jest ogromny entuzjazm. W tym roku w zespole doszło do wielu zmian. Mamy nowego trenera, sporo nowych zawodników, a klub uznał mnie za ważną część projektu. Chciał, żebym tutaj został, dlatego nadal tu jestem. Chcę rywalizować, dawać z siebie wszystko i spróbować sprawić, by Milan znowu zaczął wygrywać. Wszyscy razem. Jeden piłkarz nie może zrobić tego sam, ale razem musimy podjąć wysiłek, aby krok po kroku Milan wrócił na miejsce, w którym powinien być.

Jak Luka Modrić utrzymuje motywację sezon po sezonie?
To nie jest trudne. Robię to, co kocham. Futbol jest moim życiem. Zacząłem trenować w wieku sześciu lat i naprawdę piłka nożna jest moim życiem. Nadal czerpię z niej przyjemność, nadal mam taką samą ambicję, motywację i pasję. Kiedy to wszystko w sobie czujesz, łatwiej jest kontynuować. Dzięki Bogu dobrze czuję się fizycznie i mentalnie, a to bardzo ważne. Myślę, że właśnie to są najważniejsze powody. Przede wszystkim miłość, jaką darzę ten sport. Bo jeśli ciało przestaje ci pozwalać, wtedy robi się trudno. Ja w ogóle nie traktuję tego jako pracy. Dla mnie jest to coś, przy czym świetnie się bawię. Nadal sprawia mi to frajdę i nadal się tym cieszę. Nie mam takich dni, kiedy mówię sobie: „Już mi się nie chce, nie chcę iść na trening albo wstawać z łóżka”. Nigdy mi się to nie zdarzyło. Dopóki czuję się w taki sposób, nie widzę żadnego powodu, żeby kończyć. Wiem, że dużo mówi się o moim wieku i szczerze mówiąc, stało się to już trochę nudne. Chyba jest to częścią pewnej narracji, jak się teraz mówi, ale mnie to nie rusza. Żyję z dnia na dzień, cieszę się tym wszystkim i uważam, że to moje ciało powie mi, kiedy nadejdzie koniec. Zawsze byłem realistą i szczery wobec samego siebie. Wiem, że ten moment będzie trudny, ale kiedyś nadejdzie. Jest już blisko, na pewno bliżej niż kiedyś. Zobaczymy jednak, jak długo jeszcze będę grał.

REKLAMA
REKLAMA

Mówisz, że rozmowy o twoim wieku cię nie ruszają, ale nie denerwuje cię trochę ciągłe słuchanie: „Luka Modrić ma 40 lat”? Nie jest to już męczące?
Nie powiedziałbym, że mnie to denerwuje albo złości, ale rzeczywiście jest już męczące. Męczy mnie ciągłe słuchanie tego, bo przecież nie zaczęło się dwa lata temu. Ta narracja pojawiła się już w 2019 roku, po mundialu, kiedy miałem 33 lata. Już wtedy było: „Zobaczymy, jak długo jeszcze wytrzyma, ma już 33 lata, zaraz 34, już nie daje rady…”. A później wygrałem jeszcze dwie Ligi Mistrzów, zająłem trzecie miejsce na kolejnym mundialu z Chorwacją, zagrałem w finale Ligi Narodów, zdobyłem kolejne trofea i myślę, że po tym wszystkim… Nie lubię mówić o sobie, ale wydaje mi się, że w niektórych okresach grałem najlepszy futbol w swoim życiu. Dlatego uważam, że nie powinno się patrzeć na wiek, paszport czy datę urodzenia. Liczy się wyłącznie to, co robisz na boisku. Nieważne, czy masz 18, 30, 40 czy 50 lat. Jeśli każdego dnia pokazujesz na murawie, że jesteś w stanie rywalizować, właśnie na to powinno się patrzeć: możesz czy nie możesz. Dla mnie wiek jest tylko liczbą, ale ludzie mają na jego punkcie obsesję. Wygląda to tak, jakby po przekroczeniu pewnego wieku trzeba było cię wyrzucić. A przecież tak nie jest. Nie rusza mnie to ani nie złości, tylko męczy mnie słuchanie tego każdego dnia. Z drugiej strony jest to również dodatkowa motywacja, żeby pokazać, że wcale tak nie musi być. Że można grać na takim poziomie także w tak zaawansowanym wieku.

REKLAMA
REKLAMA

Luka, dużo mówi się o przygotowaniu fizycznym Cristiano Ronaldo i innych takich zawodników, ale praktycznie nigdy o przygotowaniu Modricia. Tymczasem później okazuje się, że grasz najwięcej minut i jesteś jednym z piłkarzy, którzy pokonują największy dystans. Co Luka robi poza boiskiem, czego nie widzimy, żeby utrzymywać taką formę fizyczną? Być może sam nigdy nie chciałeś robić wokół tego rozgłosu, ale pod względem fizycznym także jesteś fenomenem.
Naprawdę bardzo dobrze czuję się fizycznie. Wiele osób powie, że to kwestia genetyki i pewnie ma ona jakieś znaczenie, ale to nie tylko genetyka. Jeśli nie pracujesz i nie poświęcasz się w stu procentach każdego dnia, również podczas każdych wakacji, bardzo trudno byłoby utrzymywać się na takim poziomie przez tyle lat. Wręcz byłoby to niemal niemożliwe. To połączenie wszystkich tych elementów. Tak jak mówiłem, bez pracy i codziennego poświęcenia się nie da. Podczas wakacji nie zdarza mi się spędzić całego tygodnia, niczego nie robiąc. Nie pamiętam, kiedy ostatnio coś takiego miało miejsce. Może kiedy jestem na łodzi i rzeczywiście nie da się tam wiele zrobić [śmiech], ale poza tym trenuję każdego dnia. Albo gram w tenisa, albo w koszykówkę, albo idę pobiegać. To jest po prostu we mnie. Bez tego na pewno nie da się tego osiągnąć. Uważam jednak, że bardzo ważną rolę odgrywa również moja miłość do sportu, a w tym przypadku przede wszystkim do futbolu. Być może ludzie tak na to nie patrzą, nie są tego świadomi albo w jakimś stopniu się ze mną nie zgadzają, ale uważam, że ta miłość i pasja do piłki nożnej są niezwykle ważne. Ja nadal mam to w sobie. Chcę rywalizować. Chcę pokazywać, że mogę konkurować z młodszymi zawodnikami. Myślę, że właśnie dlatego tak długo utrzymuję się na tym poziomie. A dlaczego o jednym zawodniku mówi się pod tym względem mniej niż o innych? Na ten temat nie potrafię się wypowiedzieć.

REKLAMA
REKLAMA

Czy chłopiec, który zaczynał grać w Zadarze w Chorwacji, wyobrażał sobie kiedyś taką karierę?
Zawsze byłem bardzo ambitną osobą, ale skłamałbym, gdybym powiedział, że tak, że wyobrażałem sobie to wszystko. Nie. Zawsze mówię, że gdyby ktoś kiedyś dał mi kartkę i powiedział: „Napisz wszystko, co chcesz osiągnąć w życiu i podczas swojej kariery”, nigdy nie napisałbym na niej tego wszystkiego. Bałbym się nawet coś takiego zapisać. Moim jedynym marzeniem było zagranie jednego meczu dla Chorwacji. Chciałem zadebiutować w reprezentacji. Dzięki Bogu miałem niesamowitą karierę i nadal ją mam. Jestem wdzięczny Bogu i wszystkim ludziom, którzy zawsze przy mnie byli, wspierali mnie od pierwszego dnia i popychali do przodu. Ale czy wyobrażałem sobie to wszystko? Nie. Nawet w najpiękniejszych snach.

A jaki jest Luka Modrić, kiedy wychodzi z Milanello, a wcześniej kiedy opuszczał Valdebebas?
Normalnym człowiekiem. Rodzinnym facetem. Staram się spędzać czas z rodziną i dziećmi, robić normalne rzeczy. Nic nadzwyczajnego. Spotykam się z przyjaciółmi. Lubię grać w padla, tenisa i koszykówkę. Robię to zawsze, kiedy tylko mogę. Staram się po prostu żyć normalnie. Nic szczególnego, nic z innego świata.

REKLAMA
REKLAMA

Masz więcej przyjaciół ze świata futbolu czy spoza niego?
Mam przyjaciół zarówno ze świata piłki, jak i spoza niego. Mam też przyjaciół z dzieciństwa i udało mi się zachować te znajomości, z czego jestem bardzo dumny. To moi najlepsi przyjaciele. Przeszliśmy razem przez wszystko. W pewnym momencie nasze drogi życiowe się rozeszły, ale zawsze pozostawaliśmy razem i zawsze mogłem liczyć na ich wsparcie. Jestem z tego bardzo dumny. Mam jednak przyjaciół zarówno w futbolu, jak i poza nim.

W ostatnich latach w Hiszpanii, nie tylko podczas twojego ostatniego sezonu, oklaskiwano cię niemal na każdym stadionie. Być może nawet na każdym.
To coś niesamowitego. Naprawdę. Zawsze to mówiłem i powiedziałem też podczas mojego pożegnania z Realem: właśnie to jest moim największym trofeum. Nie wszystkie zdobyte puchary. Trofea są ważne, gramy przecież po to, żeby je zdobywać, ale moim największym trofeum jest sympatia ludzi, a szczególnie madridismo. Czuć się tak kochanym to coś, czego chciałby każdy. Ta sympatia jest dla mnie czymś niewiarygodnym i ważniejszym niż jakiekolwiek trofeum. I nie chodzi tylko o kibiców Realu, ale również innych drużyn. Teraz spotyka mnie to tutaj, w Mediolanie, w Chorwacji, w meczach z przeciwnikami… Kibice innych zespołów biją ci brawo na ich stadionach. To coś niesamowitego. Brakuje słów. I właśnie to uważam za najważniejszą rzecz, jaką osiągnąłem.

REKLAMA
REKLAMA

Powoli kończymy. Komu kibice powinni najbardziej podziękować za to, że Luka Modrić trafił do Realu Madryt w 2012 roku? Luce, prezesowi czy Mourinho?
Całemu klubowi, ale myślę, że Mourinho był najważniejszą osobą w kontekście mojego przyjścia, ponieważ zrobił wszystko, absolutnie wszystko, co było w jego mocy, żebym to ja został transferem Realu tamtego lata. Real sprowadził wtedy Essiena na wypożyczenie, a poza nim jedynym transferem byłem ja. Negocjacje z Tottenhamem nie były łatwe. Były trudne i bardzo długie. Gdyby Mourinho nie naciskał tak mocno, być może Real w którymś momencie wycofałby się z rozmów. Ale on był bardzo uparty i chciał właśnie mnie. Dlatego uważam, że odegrał najważniejszą rolę. Później oczywiście także prezes, którego darzę szczególną sympatią i który zrobił dla mnie naprawdę bardzo dużo. Mam do niego ogromny sentyment. Wszyscy byli ważni, ale Mourinho był pierwszy i zawsze będę mu wdzięczny za sposób, w jaki mnie traktował, i za sympatię, którą okazywał mi od pierwszego dnia. Jedynym żalem pozostaje to, że pracowałem z nim tylko przez rok. Ale takie jest życie. W ciągu tego roku wiele się od niego nauczyłem, choć chciałbym pracować z nim znacznie dłużej.

REKLAMA
REKLAMA

Teraz możesz wrócić, skoro Mourinho również wrócił.
Tak, tak… Teraz jest już za późno [śmiech]. Gdziekolwiek pracuje, zawsze życzę mu wszystkiego najlepszego. Kiedy prowadził inne drużyny, zawsze śledziłem jego wyniki i cieszyłem się, kiedy dobrze mu szło. Uważam, że klub podjął bardzo dobrą decyzję, sprowadzając go z powrotem, ponieważ to zwycięzca. Wielki zwycięzca. A do tego zna ten klub. Wie, czego potrzeba, żeby tutaj wygrywać. Mam nadzieję, że przeżyją razem udany sezon. Zawsze życzę tego Realowi, a jemu szczególnie.

Powiedziałeś, że Madryt jest twoim domem. Być może kiedy zakończysz karierę, chciałbyś wrócić?
Oby. Chciałbym. Jeśli mam być szczery, nie muszę tego ukrywać. Madryt jest moim domem i oczywiście chciałbym kiedyś wrócić. Zobaczymy jednak, w jaki sposób i w jakiej roli, jeśli w ogóle do tego dojdzie. Nie chciałbym wrócić tylko po to, żeby wrócić i po prostu tam być. Nie jestem taki. Chcę być użyteczny. Chcę pomagać Realowi Madryt. Nie chcę być tam i nie wiedzieć, po co właściwie jestem. Taka jest moja mentalność i tak na to patrzę. Real Madryt dał mi wszystko, dał mi bardzo dużo i dlatego wróciłbym wyłącznie po to, żeby zrobić coś pożytecznego, dobrze wykonywać swoją pracę i pracować nie w Realu Madryt, ale dla Realu Madryt. Tak jak powiedział niedawno Mourinho: musimy pracować dla Realu Madryt, pomagać mu na wszystkie możliwe sposoby i sprawiać, żeby stawał się coraz większy. Tylko w taki sposób chciałbym wrócić. Ale zobaczymy. To mój dom. Jestem teraz madridistą i zawsze nim będę. Jeśli mam być szczery, oczywiście, że chciałbym wrócić. Zobaczymy jednak, co przyniesie życie. Nigdy nie wiadomo. Moją intencją jest wrócić do Madrytu i tam mieszkać, ale później wiadomo, jak potrafi potoczyć się życie. Nigdy nie można powiedzieć niczego ze stuprocentową pewnością. Ale oby. Oby tak się stało.

REKLAMA
REKLAMA

Bardzo dziękuję za rozmowę, Luka, i powodzenia w tym sezonie w Milanie.
Bardzo dziękuję. To była przyjemność porozmawiać z wami. Wiem, że obiecywałem wam ten wywiad już dawno temu i w końcu udało nam się znaleźć odpowiedni moment. Lepiej późno niż wcale.

Czytaj kolejne newsy bez przeklikiwania

Jako Socio korzystasz z widoku Aktualności+, w którym kolejne artykuły wyświetlają się w całości, jeden pod drugim. Wystarczy przewijać.

  • Aktualności+
  • Bez reklam
  • Priorytetowy support
Zobacz Aktualności+ od 12,50 zł /mies.przy płatności rocznej

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (1)

REKLAMA