W tłumaczeniu poniższego filmiku kursywą zaznaczyliśmy słowa, które odczytano z ust zawodników, trenerów i pozostałych bohaterów materiału. Pozostałe wypowiedzi należą do narratora. Angielskie wstawki pozostawiamy w oryginale.
[od 0:01] Panie i panowie, Mourinho jest w domu. Choć po przebudowie dom zmienił się na tyle, że José nie wiedział o zamontowaniu tej niebezpiecznej kratki ani o tym, że mimo rozsuwanego dachu do środka wciąż przedostają się komary. Po pół godziny miał już właściwie załatwione całe popołudnie. Żeby jednak osiągnąć taki poziom skuteczności, jego praca musi być nieustanna.
[0:30] Opiera się ona na czterech podstawowych filarach. Pierwszy: być cały czas blisko zawodników. Imię Brahima powtarza tak często, że niemal je wyciera. „Brahim. Brahim. Brahim”. Ustawia go raz za razem. „Musisz być trochę wyżej. Trochę bardziej. Właśnie tak. Fight. Fight”. Drugi: szerokość gry. Mourinho cały czas nalega, żeby grać przez skrzydła. „Ty szerzej. Szerzej”. Jeśli ktoś go słucha – jak Huijsen, który rozciąga grę na bok – dostaje kciuk w górę.
[0:56] Następnie płynność w operowaniu piłką. „Szybko. Szybciej, szybciej”. Biada jednak temu, kto spowolni tempo. I po czwarte: poświęcenie nie podlega negocjacjom. Dlatego Mourinho domaga się pomocy, bo Bellingham nie może być wszędzie. Nawet jeśli czasami wydaje się, że może.
[1:18] Ławka Málagi podrywa się, protestując po golu na 1:0, a Mou od razu rusza z kilkoma radami dla arbitra technicznego. „Żółta kartka. Żółta kartka”. W odpowiedzi jeden z rywali wskazuje na Jude’a. „Widziałeś, że zakrywa twarz?”. „Jude, dostał w klatkę, człowieku”. A chwilę później José, podobnie jak Jude, uderza czołem wyimaginowaną piłkę, która kończy w bramce. Okrzyki na cześć Anglika przenoszą się na Portugalczyka.
[1:47] Mourinho dziękuje za skandowanie swojego nazwiska z dość nietypową dla siebie nieśmiałością. Równie nietypowy jest widok José odganiającego członków własnego sztabu, którzy protestują u arbitra technicznego w sprawie rzutu karnego. Sam też nie może uwierzyć w tę decyzję, ale ogranicza się do gestu bardziej kojarzącego się z Carlo i ironicznego uśmiechu. Wysokie prowadzenie nie jest jednak żadnym usprawiedliwieniem dla rozluźnienia.
[2:07] Dlatego Mourinho biegnie, żeby z kimś porozmawiać. „Vini, pięć minut, do cholery. Vini, ty to robisz, do cholery”. A Vini w tym czasie zalicza asystę przy golu Ardy. Tak szybko do działania potrafi zmobilizować cię nowy José Mourinho, który jest już z powrotem w domu.
Komentarze (7)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj sięSocio RealMadryt.pl
Zanim odpowiesz, sprawdź wcześniejsze komentarze
Jako Socio możesz przeglądać publiczną historię komentarzy użytkowników i lepiej wiedzieć, z kim oraz o czym dyskutujesz.