Komplet punktów w dwóch pierwszych meczach i teoretycznie niżej notowany rywal w trzeciej kolejce na własnym boisku spowodowały, że José Mourinho mógł całkiem na poważnie rozważyć pierwsze rotacje w tym sezonie. Trener wymienił połowę zawodników z pola, a pierwszy raz w jedenastce w tym sezonie pojawili się Trent, Rüdiger, Cucurella, Camavinga i Brahim. Pierwsze minuty nie zwiastowały mimo wszystko spacerku. Málaga próbowała grać w piłkę, wychodząc podaniami ze swojego pola karnego, ale przy solidnym występie defensywnym Realu to nie mogło się udać.
Królewscy odpalili więc walec. Między 19. a 30. minutą strzelili trzy gole dzięki strzałom Bellinghama (dwukrotnie, choć przy golu na 2:0 padł samobój) i Mbappé. Kibice na Bernabéu zwłaszcza w tym okresie bawili się świetnie i z pewnością wielu z widzów poczuło przynajmniej namiastkę tego, co przeżywaliśmy, gdy ekipa Mourinho ponad dekadę temu żegnała z Madrytu kolejne drużyny swoimi goleadami. Dziś właśnie na to się zapowiadało. Real miał mało słabych punktów, a gorsze zagrania nie były regułą, lecz wyjątkiem, nawet u krytykowanego powszechnie Camavingi, który posłał kilka niezłych podań, choć jemu też przytrafiło się parę pomyłek.
Bellingham i spółka pewnie zmierzali po trzy punkty, a na ławce nie brakowało graczy, którzy chcieli wziąć udział w tej rywalizacji. Ci, którzy pozostali na boisku, nie za bardzo garnęli się do dalszego atakowania. Było widać i czuć, że Málaga nie ma czego szukać, a Real ma to, po co wyszedł na boisko. Po przerwie brakowało więc i dobrego widowiska, i emocji (o które przez moment postarał się sędzia), i… zmian. Trener Realu długo czekał ze zmianami, ale Diomandé czy Arda pokazali spore chęci, trochę charakteru i umiejętności. Turecki pomocnik w doliczonym czasie gry ustalił wynik meczu, który był dziś na Bernabéu bardzo spokojnym popołudniem.
W nieco ponad 11 minut Real Madryt przejechał sie po przeciwniku niczym walec i analizowanie tego, co działo się przed pierwszym golem lub po trzecim, może mieć niewiele sensu. Królewscy przyspieszyli, zrobili swoje, włączyli tryb oszczędnościowy i dojechali do końca bez żadnych strat. Takie z pozoru nudne zwycięstwa to coś, do czego chętnie się przyzwyczaimy.
Real Madryt – Málaga CF 4:0 (3:0)
1:0 Bellingham 19'
2:0 Herrero 26' (gol samobójczy)
3:0 Mbappé 30' (asysta: Trent)
4:0 Arda Güler 90+1' (asysta: Vinícius)
Real Madryt: Courtois; Trent, Rüdiger, Huijsen, Cucurella; Camavinga, Valverde (77' Bernardo), Bellingham (87' Arda Güler); Brahim (65' Diomandé), Vinícius, Mbappé
Pozostali na ławce: Łunin, Javi Navarro, Carreras, Konaté, Dumfries, Rivas, Cestero, Ciria i Espí
Málaga: Herrero; Puga (61' Salinas), Recio, Einar Galilea (74' Haitam), Rafita; Izan (87' Ramón), Rafa (46' Martínez), Joaquín (61' Cruz); Dotor, Larrubia, Chupe
Pozostali na ławce: Carlos López, Pastor, Jauregi, Lobete, Otu Jr i Juani
Tabela rozgrywek dostarczony przez Superscore
Komentarze (817)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj sięSocio RealMadryt.pl
Zanim odpowiesz, sprawdź wcześniejsze komentarze
Jako Socio możesz przeglądać publiczną historię komentarzy użytkowników i lepiej wiedzieć, z kim oraz o czym dyskutujesz.