REKLAMA
REKLAMA

Cortegana: Finansowo Vinícius ustąpił mniej, a Real Madryt podniósł ofertę bardziej

Mario Cortegana z The Athletic przekazał swoje informacje na temat pozostania Brazylijczyka w Realu Madryt. Przedstawiamy wypowiedzi tego dziennikarza z jego kanału na YouTubie.

REKLAMA
REKLAMA
Cortegana: Finansowo Vinícius ustąpił mniej, a Real Madryt podniósł ofertę bardziej
Vinícius w sparingu z Deportivo. (fot. Getty Images)

– Uważam, że działania Arsenalu skłoniły Real Madryt do reakcji i doprowadzenia do przedłużenia kontraktu, które wydawało się bardzo trudne i jeszcze nie tak dawno było dość odległą perspektywą. Wszystko ruszyło z miejsca w ubiegłym tygodniu podczas tego słynnego spotkania. Nie odbyło się ono w Valdebebas. Kamery zarejestrowały Viníciusa Júniora, a właściwie nie tyle samego Viníciusa, ile jego przedstawicieli, ale również dyrektora generalnego José Ángela Sáncheza i szefa skautów Juniego Calafata opuszczających Valdebebas. Spotkanie jednak wcale się tam nie zakończyło. Wtedy dopiero miała rozpocząć się decydująca część rozmów między Realem Madryt a Viníciusem, która odbyła się w jednej z madryckich restauracji.

REKLAMA
REKLAMA

– Co ważne, Florentino Péreza tam nie było. Powiedziano mi, że Florentino nie zajmuje się już takimi rzeczami na bieżąco, dzień po dniu czy godzina po godzinie. Oczywiście zarówno José Ángel, jak i Juni Calafat pozostawali z nim jednak w ciągłym kontakcie i negocjowali na podstawie warunków zatwierdzonych przez prezesa. A były to warunki historyczne. Nie poznamy konkretnych liczb, a przynajmniej dotychczas ich nie ujawniono. Z kilku stron, od osób znających przebieg negocjacji, usłyszałem, że zawarto porozumienie dotyczące zachowania ich w tajemnicy. Zobaczymy, jak długo ono przetrwa, bo nie sądzę, żeby udało się utrzymać to w sekrecie na zawsze. Na razie jednak uzgodniono, że liczby i kwoty pozostaną tajemnicą oraz zostaną w tamtej restauracji.

– Myślę, że jest to bardzo wyraźny sygnał, iż Vinícius wyszedł z tej sytuacji wzmocniony i wygrał tę próbę sił przy przedłużaniu kontraktu: „ja proszę o tyle”, „ja ci tyle nie dam”, „ty mi proponujesz tyle”, „ja tego nie przyjmuję”. Chodzi o wiele milionów. Choć nie znamy dokładnych szczegółów, wydaje mi się interesujące przedstawienie pewnego przedziału. Uważam, że Vinícius będzie miał – lub właśnie zapewnił sobie – jeden z trzech najlepszych kontraktów w całej historii Realu Madryt. A to znaczy bardzo wiele.

REKLAMA
REKLAMA

– Jak mówiłem wcześniej, w ostatnich miesiącach między Realem Madryt a Viníciusem istniał bardzo duży dystans. Negocjacje rozpoczęły się w styczniu 2025 roku, ale pierwsza propozycja Realu Madryt została odrzucona przez zawodnika. Z kolei Real Madryt odrzucił kontrofertę Viníciusa. Mówimy o styczniu i lutym 2025 roku. W kwietniu wydarzyło się coś dziwnego. Real Madryt za pośrednictwem wielu mediów bardzo blisko związanych z klubem przekazywał, odczuwał lub uważał, że przedłużenie kontraktu zostało już uzgodnione. Zapytaliśmy o to jako The Athletic i dano nam do zrozumienia, że tak właśnie jest. Powiedziano nam, że te informacje są prawdziwe i wszystko zmierza w dobrym kierunku. Później jednak otoczenie zawodnika stanowczo temu zaprzeczyło. Trzymaliśmy się tej wersji i taka dynamika utrzymywała się przez bardzo długi czas. Powiedziałbym, że przez rok trwało przeciąganie liny oraz pojawiały się kolejne nieporozumienia. Nie pomagał też Xabi Alonso jako trener, jego konflikt z Viníciusem oraz konflikt Viníciusa z nim. Sytuacja zaczęła się chyba przełamywać na początku tego lata, kiedy w mediach zderzyły się dwa całkowicie przeciwstawne stanowiska.

– Osoby bliższe klubowi mówiły nawet, że Real Madryt może wycofać ofertę przedłużenia kontraktu z Viníciusem – zobaczcie, jak zestarzały się te informacje. Z kolei ludzie bliżsi Viníciusowi twierdzili, że nie dojdzie nawet do żadnego spotkania, a jeżeli Real nie zadzwoni, by podwyższyć ofertę, to nie będzie o czym rozmawiać. Prawda jest taka, że Arsenal wykorzystał ten impas i oddalenie się obu stron, a jego działania trwały przez wiele miesięcy. To nie było tak, że The Athletic nagle ujawnił sprawę, Real Madryt zdążył zareagować i wszystko odbywało się w sposób nieco improwizowany. Nie wiem dokładnie, kiedy Real Madryt się o tym dowiedział, ale wiem, że Arsenal przez wiele miesięcy rozmawiał zarówno z Viníciusem, jak i z jego przedstawicielami. Arteta był bardzo zaangażowany w ten proces. Mówi się o nim wspaniałe rzeczy, jeśli chodzi o spotkania z zawodnikami – potrafi przekonać każdego. W Arsenalu uznają to za bardzo ważny atut negocjacyjny, szczególnie przy tego rodzaju operacjach. Vinícius był całkowicie przekonany do tego projektu. Był zachwycony tym, co przedstawili mu Arteta oraz dyrektor sportowy Arsenalu Andrea Berta. Wiedział również o ogromnym i historycznym wysiłku, jaki Arsenal był gotowy podjąć, żeby go pozyskać.

REKLAMA
REKLAMA

– Vinícius był już praktycznie zdecydowany: „Jeżeli nie przedłużę tutaj kontraktu, odejdę do Arsenalu”. Przez wiele etapów ostatnich miesięcy zarówno w Arsenalu, jak i w otoczeniu samego Viníciusa panowało przekonanie, że przedłużenie umowy z Realem jest bardzo trudne. Między klubem a zawodnikiem istniała duża różnica stanowisk, a Arsenal złożył mu niesamowitą propozycję finansową. Nie mamy informacji, żeby Arsenal zawarł z Viníciusem jakiekolwiek formalne czy podpisane porozumienie. Kiedy jednak rozmawiano o konkretnych kwotach, Arsenal wyraził zgodę i był gotowy zdecydować się na to szaleństwo – na historyczny i bezprecedensowy kontrakt zarówno pod względem wysokości wynagrodzenia, jak i jego struktury. Wszystko zostało zatwierdzone przez właścicieli Arsenalu.

– Nie była to wyłącznie inicjatywa Mikela Artety i Andrei Berty. Sprawa dotarła na sam szczyt struktury właścicielskiej. Właściciele byli gotowi zrobić wyjątek w przypadku zawodnika, którego uznawali za największy transfer od czasu pozyskania Özila w 2013 roku, również z Realu Madryt. Rozmawiałem też o tym z większą liczbą osób z Premier League. Mógłby to być jeden z największych i najgłośniejszych transferów w historii tych rozgrywek – ze względu na kwoty, ale także na fakt odebrania w taki sposób zawodnika Realowi Madryt. Ostatecznie, choć Vinícius miał słabsze ostatnie półtora roku czy dwa lata, wciąż jest dwukrotnym triumfatorem Ligi Mistrzów w wieku, w którym wielu zawodników nie zdobyło jej ani razu. Strzelił dwa gole w finałach Ligi Mistrzów, pobijając należący do niejakiego Leo Messiego rekord najmłodszego zawodnika, który zdobył bramki w dwóch różnych finałach tych rozgrywek. Jest zdobywcą nagrody The Best, zajął drugie miejsce w plebiscycie Złotej Piłki, a ponadto jest komercyjną potęgą.

REKLAMA
REKLAMA

– Była to przede wszystkim kwestia sportowa, ale obie strony – zarówno Arsenal, jak i Vinícius – były bardzo podekscytowane również możliwościami marketingowymi. Chodziło o sprowadzenie zawodnika, który już współpracuje z ponad 15 markami reklamowymi, do największej światowej witryny klubowego futbolu, jaką jest Premier League, z całą jej siłą. I nie chodzi tylko o to, co dzieje się w Anglii – spójrzcie na prawa telewizyjne czy umowy z markami – ale również o jej globalny zasięg oraz oddziaływanie. To wszystko składało się na idealny plan. Arsenal miał go bardzo dobrze przygotowanego, a Vinícius był w pełni zdecydowany na ten klub, gdyby Real Madryt nie wykonał zdecydowanego kroku naprzód.

– Podczas mundialu Real Madryt zaproponował Viníciusowi około 22 milionów euro netto w ramach nowego kontraktu. Brazylijczyk tę ofertę odrzucił. Przed przedłużeniem umowy Vinícius zarabiał około 18 milionów euro po spełnieniu warunków kilku premii. Najważniejsza i najbardziej lukratywna, czyli ta, która najbardziej zwiększała jego wynagrodzenie, była związana ze zdobyciem nagrody The Best. Real Madryt rozpoczął od propozycji wynoszącej około 20 milionów euro. Wtedy stanowiska obu stron bardzo się od siebie oddaliły, atmosfera znacznie się ochłodziła, a rozmowy stały się mniej płynne. Jedna strona mówiła: „Nie mogę dać ci więcej”. Druga odpowiadała: „Ja również nie ustąpię”. Jak wiecie, Vinícius domagał się premii za przedłużenie kontraktu, co dla Realu Madryt stanowiło czerwoną linię. Podczas mundialu strony próbowały zbliżyć swoje stanowiska. Zwróćcie uwagę, że Vinícius nie przedłużył umowy ani nie przyjął propozycji wynoszącej 22 miliony euro, mimo że zarabiał 18 milionów. To już oznaczało podwyżkę o cztery miliony euro rocznie. Vinícius bardzo mocno naciskał, między innymi dlatego, że wiedział o atrakcyjnej dla niego opcji przejścia do Arsenalu.

REKLAMA
REKLAMA

– W czasie tego impasu, gdy nawet dodatkowe 4 miliony euro nie stanowiły rozwiązania, uzgodniono, że po powrocie Viníciusa do treningów z Realem Madryt w sierpniu odbędzie się spotkanie. W tym momencie trzeba powiedzieć o kluczowych postaciach. Ważny był Mourinho. Pojawiły się informacje sugerujące coś innego, ale nie – Mourinho pozostawał w regularnym kontakcie z Viníciusem i odegrał ważną rolę w procesie przedłużenia jego kontraktu. Nie oznacza to, że Mourinho miał przykuć się łańcuchem do Bernabéu albo pójść do gabinetu Florentino, aby zażądać podpisania nowej umowy. Mourinho doskonale wiedział, że klub wyznaczył granice, których nie zamierza przekraczać. Chciał, żeby Vinícius został, ale zdawał sobie sprawę, że decyzja zostanie podjęta na wyższym szczeblu. A na samej górze znajdował się Florentino Pérez, który – wraz z Junim Calafatem – był moim zdaniem jednym z największych obrońców i zwolenników Viníciusa Júniora przez cały ten czas.

– W Realu Madryt znajdowali się jednak również ważni ludzie, w tym członkowie zarządu, którzy uważali, że jeżeli Vinícius nie przedłuży kontraktu, najlepszym rozwiązaniem będzie sprzedanie go jeszcze w sierpniu, by później nie stracić go za darmo. Ryzyko przed kolejnym rokiem było bardzo duże, szczególnie w obliczu tak silnego europejskiego rywala jak Arsenal. Jeśli nie udałoby mu się pozyskać Viníciusa w sierpniu, a Brazylijczyk nie przedłużyłby umowy, Arsenal z pewnością znajdowałby się później na bardzo dobrej pozycji. Ostatecznie podczas tamtego spotkania Real Madryt podwyższył ofertę. Jak informowaliśmy, Vinícius też obniżył swoje wymagania. Strony spotkały się więc w pewnym punkcie. Uważam, że Vinícius ustąpił mniej, a Real Madryt podniósł ofertę bardziej, ale obie strony zbliżyły stanowiska.

REKLAMA
REKLAMA

– W Arsenalu byli przekonani, że na podstawie wcześniejszych rozmów z Viníciusem do tego nie dojdzie. Sądzę, że w pewnym momencie Vinícius uznał, iż Real Madryt nie zapewni mu oczekiwanego statusu, co – miał tego pełną świadomość – oddalało go od pozostania w klubie. Kiedy uczestnicy opuścili spotkanie, a w pierwszych doniesieniach pojawiła się informacja, że Vinícius nie odejdzie z Realu, a właściwie, że zbliża się do przedłużenia kontraktu, w Arsenalu zaczęto mówić: „Kurczę, co się tutaj wydarzyło? Dzieje się coś dziwnego”. Jeszcze tego samego dnia, w środę, Vinícius i jego przedstawiciele podziękowali Arsenalowi za całą wykonaną pracę, za naprawdę dobrą pracę, przekazując, że zawodnik przedłuży kontrakt z Realem Madryt. My dowiedzieliśmy się o tym nieco później. Oczywiście to, że Vinícius zarchiwizował – nie usunął, tylko zarchiwizował – wszystkie posty na Instagramie, miało służyć przygotowaniu ogłoszenia o przedłużeniu umowy z Realem Madryt i skupieniu na nim całej uwagi.

– Tak w pewnym skrócie wyglądały kulisy negocjacji dotyczących jednego z najtrudniejszych przedłużeń kontraktu w całej historii Realu Madryt. Ponownie potwierdza to coś, o czym często mówiłem na tym kanale. Ponad klubem znajduje się bardzo niewiele osób, ale zdarzają się wyjątki, przy których klub może wykazać się nieco większą elastycznością. Ludzie mówią: „Cristiano i Ramos przegrali z Florentino, bo Florentino postawił klub ponad nimi”. To prawda, ale w obu przypadkach istnieją też pewne dodatkowe okoliczności. W przypadku Sergio Ramosa rok po La Décimie, gdy w negocjacjach pojawił się Manchester United – a temat United ciągnął się już od pewnego czasu – Florentino musiał ustąpić. Ramos był strzelcem wyrównującego gola w finale La Décimy, w słynnej i kultowej minucie 92:48. Prawdopodobnie był najlepszym środkowym obrońcą na świecie i wciąż miał przed sobą najlepsze lata swojej kariery. Kiedy jednak przekroczył trzydziestkę, przeszedł operację kolana i pojawiło się zmęczenie wszystkimi latami trudnych relacji, pełnych wzlotów i upadków, Florentino powiedział: „Nie przedłużę z tobą kontraktu. Wycofuję ofertę”. Co wydarzyło się teraz w przypadku Viníciusa? Gdy Ramos miał teoretycznie wkroczyć w najlepsze lata kariery, to Real Madryt musiał stać się bardziej elastyczny, przymknąć oko na swoje wcześniejsze założenia i dać mu kontrakt, którego początkowo nie chciał mu zaoferować.

REKLAMA
REKLAMA

– Tak samo było z Cristiano. Kiedy Cristiano był niezadowolony i publicznie powiedział: „Jest mi smutno” i tak dalej, klub musiał to wytrzymać oraz podwyższył mu wynagrodzenie. Gdy jednak Portugalczyk miał już ponad 30 lat, zmęczenie po tylu latach było bardzo duże, a ponadto – jak wówczas informowano – chciał, żeby klub zapłacił za niego karę podatkową i tak dalej, Real powiedział: „Dość. Przynieś mi 100 milionów euro, powiedz, że chcesz odejść, a sprzedam cię do Juventusu”. To jednak zupełnie inne przypadki. Sytuacja Viníciusa była znacznie bardziej podobna do przypadków Sergio Ramosa i Cristiano w najlepszym okresie ich karier niż do przypadków Ramosa i Cristiano po trzydziestce, gdy za nimi było już wiele lat wyczerpującej współpracy.

– Mam jeszcze jedną teorię. Podkreślam, że jest to teoria, a nie informacja. Chodzi o „efekt Rodriego”. Uważam, że Real Madryt wiedział, co się dzieje. W dniu zamknięcia negocjacji w sprawie przedłużenia kontraktu, od samego rana informowaliśmy w The Athletic – a wiedzieliśmy o tym już od kilku dni – że Barcelona wkroczyła do walki o Rodriego, analizowała jego pozyskanie, a samego zawodnika pociągał projekt Manchesteru City. Skoro my wiedzieliśmy tak wiele, a w dodatku tego samego dnia temat miał rozwinąć się jeszcze bardziej i według informacji Rodri miał zbliżyć się do Barcelony oraz powiedzieć – lub już wcześniej powiedział – „nie” Realowi Madryt, to Real musiał o wszystkim wiedzieć. Uważam, że zupełnie inaczej podchodzi się do przedłużenia kontraktu i negocjacji, kiedy wiadomo, co może czekać klub pod względem sportowym, projektu, reputacji, wizerunku oraz reakcji kibiców. Inaczej negocjuje się, jeśli ma się Rodriego, a inaczej, jeśli może się go stracić, kiedy wszyscy byli przekonani, że trafi do Realu.

REKLAMA
REKLAMA

– Moim zdaniem winę za to ponoszą przede wszystkim dziennikarze informujący o Realu Madryt. Uważam, że przesadnie rozbudzili oczekiwania i mówili o wielu ofertach oraz innych rzeczach. Sądzę, że Real przeanalizował sytuację i pomyślał: „Jeżeli teraz Rodri odejdzie do Barcelony, kiedy wszyscy byli przekonani, że trafi do nas…”. W mojej ocenie tylko jedna rzecz byłaby bardziej niepopularna od przedłużenia kontraktu z Viníciusem za gigantyczne pieniądze: nieprzedłużenie z nim umowy i oglądanie, jak za 60, 70 czy 80 milionów euro odchodzi do bezpośredniego rywala. Chodzi o rywala, który wyeliminował cię dwa lata temu, który liczy się w Lidze Mistrzów, dotarł do jej finału i w ostatnim sezonie przegrał go dopiero po rzutach karnych, a także zdobył mistrzostwo Anglii. Byłoby to wzmocnienie za grosze tak bezpośredniego europejskiego przeciwnika, który ma od ciebie lepszy projekt. W przypadku piłkarza takiego jak Vinícius byłyby to bardzo małe pieniądze. Uważam więc, że sprawa Rodriego również mogła w pewien sposób wpłynąć na te wydarzenia i zmusić Real Madryt do takiego działania.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (27)

REKLAMA