REKLAMA
REKLAMA

Real Madryt otworzył portfel

Real Madryt tego lata wydał na transfery 225 milionów euro, co stanowi 40% wydatków wszystkich klubów La Ligi. Jak do tej pory, Królewscy zainwestowali w nowych zawodników więcej niż Barcelona i Atlético łącznie.

REKLAMA
REKLAMA
Real Madryt otworzył portfel
Yan Diomandé, najdroższy transfer La Ligi tego lata. (fot. Getty Images)

Wobec braku tytułów, triumfalny przemarsz przez rynek transferowy. Real Madryt jest jednym z najaktywniejszych klubów trwającego obecnie okienka – wydaje najwięcej z całej La Ligi i jest jedyną hiszpańską drużyną, która jest w stanie jak równy z równym konkurować z klubami Premier League, wskazuje AS. Królewscy wyciągnęli portfel i postanowili mocno zareagować na dwa sezony z rzędu bez trofeów. Wszystko to, aby przełamać ligową hegemonię Barcelony Hansiego Flicka.

REKLAMA
REKLAMA

Real Madryt przeznaczył w sumie 225 milionów euro na transfery Yana Diomandé, Marca Cucurelli, Carlosa Espíego i Denzela Dumfriesa. Iworyjczyk stał się ogólnie najdroższym transferem w całej historii klubu, Cucurella został wykupiony z Chelsea za 55 milionów euro, szybka operacja z Levante w kwestii Espíego kosztowała 25 milionów euro, a Dumfries przeniósł się z Interu Mediolan za 20 milionów euro. To wszystko dopełniają Bernardo Silva i Ibrahima Konaté, którzy dołączyli do klubu jako wolni agenci po wygaśnięciu swoich dotychczasowych kontraktów odpowiednio z Manchesterem City i Liverpoolem.

W sumie sześć transferów, którymi Real Madryt przewodzi całej La Lidze. 40% z ponad 560 milionów euro, jakie do tej pory wydały hiszpańskie kluby, stoi pod znakiem właśnie Los Blancos. Skalę finansowego wysiłku klubu z Santiago Bernabéu pokazuje również to, że wydał on jak na razie więcej niż Barcelona (100,5 miliona euro) i Atlético Madryt (102 miliony euro) łącznie – oczywiście w oczekiwaniu na potencjalne kolejne operacje jak te dotyczące Rodriego czy Cutiego Romero. Ponadto patrząc na całą Europę, spośród sześciu klubów, które tego lata wydały najwięcej, Real Madryt jest jedynym reprezentantem spoza Premier League.

REKLAMA
REKLAMA

Szeroko zakrojona strategia

Ruchy w trwającym okienku transferowym mają na celu odzyskanie La Ligi i Ligi Mistrzów oraz zakończenie dwuletniej posuchy. Poprzedni sezon doprowadził do dywersyfikacji dotychczasowej polityki transferowej. Wcześniej ograniczała się ona do dwóch głównych dróg – wielkie transfery z przyszłością i rynkowe okazje z ugruntowaną już pozycją w futbolu. W tej pierwszej grupie znaleźli się chociażby Jude Bellingham czy Aurélien Tchouaméni, a w tej drugiej Antonio Rüdiger, Trent Alexander-Arnold czy Joselu.

Teraz klub postanowił nieco poszerzyć swoje horyzonty. W ramach dotychczasowej strategii do Madrytu przenieśli się 19-letni Diomandé oraz na zasadzie wolnego transferu Konaté i Bernardo Silva, ale zdecydowano się również na postawienie na takich zawodników jak 27-letni Cucurella czy 30-letni Dumfries. I te dwa ostatnie przypadki to nowość w wykonaniu Królewskich, którzy od 2019 roku i transferów Edena Hazarda i Ferlanda Mendy'ego nie płacili za zawodników powyżej 23. roku życia. Patrząc jeszcze dalej, od 2012 roku i transferu Luki Modricia Real Madryt zapłacił tylko za pięciu zawodników powyżej 25. roku życia – wcześniej już wspomnianego Hazarda oraz Thibaut Courtois, Keylora Navasa, Kiko Casillę i Diego Lópeza.

REKLAMA
REKLAMA

Rekompensata z La Fábriki

Kluczowe w kontekście tegorocznych wydatków są rekordowe zyski wygenerowane przez La Fábricę. Otóż zawodnicy ze szkółki Realu Madryt, czy to za sprawą transferów definitywnych, czy zysków z zachowanych praw z kolejnej sprzedaży, zagwarantowali swojemu byłego klubowi aż 199 milionów euro.

Największe wpływy zapewniły transfery Gonzalo Garcíi do Fulham (40 milionów euro), Nico Paza do Como (60 milionów euro) i Víctora Muñoza do Liverpoolu (20 milionów euro). A cały bilans dopełniają tacy zawodnicy jak César Palacios, Jacobo Ortega, Mario Gila, Álvaro Rodríguez, Álex Jiménez, Fran García i Mario Martín.

Operacje bezpośrednie lub pośrednie, które pozwoliły otworzyć portfel bez zaburzania równowagi ekonomicznej, która również jest jednym z czynników charakteryzujących obecne zarządzanie w klubie, podsumowuje AS.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (12)

REKLAMA