REKLAMA
REKLAMA

Dumfries naciska na Trenta, Endrick walczy z Espím

Pierwsze mecze przygotowawcze Realu Madryt przyniosły José Mourinho kilka istotnych wniosków dotyczących rywalizacji o miejsce w podstawowym składzie. Jak zauważa dziennik MARCA, szczególnie ciekawie wygląda sytuacja na prawej stronie obrony, gdzie Denzel Dumfries coraz mocniej naciska na Trenta Alexandra-Arnolda. Podobna walka trwa również na pozycji środkowego napastnika.

REKLAMA
REKLAMA
Dumfries naciska na Trenta, Endrick walczy z Espím
Denzel Dumfries. (fot. Getty Images)

Transfer Denzela Dumfriesa z Interu za 20 milionów euro początkowo był odbierany przede wszystkim jako poszerzenie kadry i zabezpieczenie pozycji Trenta Alexandra-Arnolda. Holender miał być zawodnikiem do rotacji, który pozwoli Anglikowi odpocząć w trakcie długiego i wymagającego sezonu. Pierwsze tygodnie przygotowań pokazały jednak, że jego rola może być znacznie większa.

REKLAMA
REKLAMA

Trent miał być jednym z najważniejszych zawodników w budowaniu gry od tyłu w zespole José Mourinho, szczególnie po pierwszym sezonie w Realu Madryt, który pozostawił po sobie mieszane odczucia. Podział minut w trzech pierwszych sparingach sprawił jednak, że jego pozycja nie jest już tak oczywista. Dumfries od początku dostał od portugalskiego szkoleniowca sporo przestrzeni do pokazania swoich możliwości, a rywalizacja na prawej stronie stała się znacznie bardziej otwarta.

W meczu z Fiorentiną Trent rozpoczął spotkanie na prawej obronie, natomiast Dumfries został ustawiony wyżej, na skrzydle. Anglik rozegrał całe spotkanie, a Holender opuścił boisko w 75. minucie. Przeciwko Ferencvárosowi Mourinho odwrócił role i od pierwszej minuty postawił na Dumfriesa, podczas gdy Trent pojawił się na boisku po przerwie. W starciu z Deportivo Holender ponownie znalazł się w wyjściowej jedenastce, tym razem jako skrzydłowy, a Trent wszedł w drugiej połowie na pozycję prawego obrońcy. Dumfries rozegrał wtedy pełne 90 minut.

MARCA zwraca uwagę, że na początku przygotowań dużym atutem Holendra okazała się jego wszechstronność. Do czasu powrotu Brahima Mourinho miał niewiele możliwości na prawym skrzydle i poza Danielem Yáñezem z rezerw brakowało mu naturalnych rozwiązań na tej pozycji. Dumfries stał się więc dla trenera bardzo użytecznym zawodnikiem, mogącym występować zarówno w defensywie, jak i wyżej. Dodatkowo jego charakterystyka odpowiada profilowi piłkarza, którego Mourinho potrafi zamienić w jednego ze swoich najbardziej zaufanych ludzi.

REKLAMA
REKLAMA

Holender nie pokazał jeszcze w pełni swoich największych atutów, ale już zdążył zaznaczyć swoją obecność w zespole. Trent z kolei prezentuje się podczas przygotowań bardzo dobrze. Anglik wygląda na swobodnego, jest w dobrej formie i wyraźnie chce udowodnić, że to właśnie do niego powinno należeć miejsce w podstawowym składzie.

Podobna sytuacja zaczyna zarysowywać się w ataku. W dwóch ostatnich spotkaniach minuty pomiędzy Endrickiem a Carlosem Espím, były rozłożone niemal po równo, choć niewielką przewagę ma Brazylijczyk. Endrick rozpoczynał w podstawowym składzie wszystkie trzy dotychczasowe sparingi, mimo że po powrocie Kyliana Mbappé jego droga do regularnej gry będzie bardzo trudna.

Zdaniem dziennika MARCA konsekwentne stawianie na Brazylijczyka pokazuje zarówno jego determinację, jak i potrzebę Mourinho, by dokładnie ocenić sytuację przed rozpoczęciem sezonu. Przyszłość Endricka pozostaje jednym z tematów, które mogą ponownie wrócić zimą, jeśli napastnik nie będzie otrzymywał wystarczającej liczby minut.

Mourinho świadomie pozostawia więc kilka znaków zapytania. Portugalczyk zmienia ustawienia, rotuje zawodnikami i nie daje nikomu gwarancji miejsca w jedenastce. Zarówno na prawej obronie, jak i w ataku rywalizacja pozostaje otwarta, a trener wykorzystuje okres przygotowawczy, by zmusić zawodników do walki o swoją pozycję do samego końca.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (12)

REKLAMA