Z meczu na mecz Real Madryt odzyskuje kolejnych zawodników, którzy wracają po letnich zmaganiach w Ameryce Północnej. José Mourinho nie postawił dziś na ani jednego gracza z cantery i po raz pierwszy w trakcie tej pretemporady mógł wykorzystać jedenastu graczy pierwszego zespołu. Zaległości treningowe były jednak bardzo często aż nadto widoczne.
Zawodnicy Królewskich nie wyglądali dobrze pod względem technicznym. Tak łatwe straty i niewymuszone błędy między innymi Endricka czy Viníciusa w ważniejszych meczach byłyby niedopuszczalne. W ataku pozycyjnym Real spisywał się słabo. Grał wolno, nie tworzył okazji, a indywidualnego błysku nie miał kto zaoferować. Teoretycznie drużyna Mourinho wychodziła wysoko z piłką, ale nie wgniatała Deportivo w swoje pole karne, bo często brakowało właśnie precyzji.
Przez to mecz oglądało się średnio, zwłaszcza że Deportivo też niewiele mogło zaoferować. Kilka razy wyszło szybszym atakiem, ale i gospodarzom brakowało skuteczności, szczęścia czy też wyrachowania. Po stronie Realu trudno było kogoś wyróżnić pozytywnie, chyba że na siłę szukalibyśmy piłkarzy, którzy popełnili najmniej prostych błędów. Dziś największą frajdą w A Coruñi było zaćmienie Słońca, ale w doliczonym czasie pierwszej połowy Real chciał z tym powalczyć. Andrij Łunin złapał strzał po rzucie rożnym gospodarzy, doskonale wyrzucił piłkę do wybiegającego Brahima, a ten po profesorsku wykończył sytuację sam na sam.
Pierwsza połowa nie mogła nikogo rozpieścić. Real – poza golem Brahima – stworzył jedną niezłą okazję po dośrodkowaniu Ardy Gülera do Endricka. Wtedy dobrą interwencją popisał się Leo Román. Gospodarze oddali jeden celny strzał, po którym… Real strzelił gola.
W przerwie Mourinho przeprowadził cztery zmiany, co spowodowało też zmianę pozycji Dumfriesa. Na murawie pojawili się między innymi Mario Rivas czy Trent Alexander-Arnold, ale ani oni, ani Fede Valverde i Carlo Espí nie podnieśli poziomu tej rywalizacji. Na tle partnerów nieźle wyglądał Bernardo Silva, który miał co najmniej kilka momentów, gdy brał na siebie reżyserowanie gry i robił to z powodzeniem. Pod względem czucia piłki był półkę wyżej niż na przykład Camavinga, który niezłe zagrania przeplatał z niewymuszonymi stratami na swojej połowie, które od jakiegoś czasu są jego znakiem rozpoznawczym.
Im bliżej było końca meczu, tym mniejsze były emocje, jeśli w ogóle możemy mówić o jakichkolwiek. Real Madryt drugi raz z rzędu wygrał jednym golem i nie ma się co oszukiwać – taka gra nie cieszy oczu kibica. Ale… gdyby to był mecz o punkty i Real wywiózłby z El Riazor trzy oczka, madridista kładłby się spać z delikatnym uśmiechem.
Deportivo A Coruña – Real Madryt 0:1 (0:1)
0:1 Brahim 45+1' (asysta: Łunin)
Deportivo: Román; X. Navarro (60' Comas), Noubi (68' Barcia), Ede (46' Loureiro); Carrillo (22' Villares), Amatucci (46' Mella), Soriano (68' Gilslehart), Angeliño (46' Quagliata); Luismi Cruz (68' Riki), Nsongo (60' Zakaria), Aubameyang (60' Kevin Sánchez)
Pozostali na ławce: Germán i Ferllo
Real Madryt: Łunin; Dumfries, Rüdiger (46' Rivas), Huijsen, Carreras (90' Lamini Fati); Camavinga, Bernardo (86' Ciria); Brahim (46' Trent), Arda Güler (46' Valverde), Vinícius (71' Cestero); Endrick (46' Espí)
Pozostali na ławce: Mestre, Joan Martínez, Lacosta i Yáñez
Wyjściowy skład dostarczony przez Superscore
Komentarze (443)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się