Od wydarzeń z 7 maja minęły już ponad trzy miesiące. Wtedy Tchouaméni i Valverde starli się w szatni, a Urugwajczyk po wszystkim trafił do szpitala, ponieważ po uderzeniu Francuza upadł i mocno uderzył głową. W poniedziałek obaj ponownie spotkali się w Valdebebas po powrocie Tchouaméniego do pracy. W międzyczasie rozegrano mundial, zawodnicy udali się na wakacje, a klub ukarał obu piłkarzy grzywnami w wysokości 500 tysięcy euro. AS zaznacza jednak, że dopiero wspólna gra pokaże, czy po tamtym zdarzeniu wszystko rzeczywiście wróciło do normy.
Obaj zawodnicy wypowiadali się już publicznie na temat konfliktu i przyjęli swoje przeprosiny. – Nie ma żadnego problemu. W szatni dzieje się wiele rzeczy. Kiedy wrócił, podaliśmy sobie ręce i dalej razem pracowaliśmy. Oczywiście, że rozmawialiśmy – mówił Tchouaméni w czerwcowym wywiadzie dla L’Équipe. Podobnie sytuację przedstawiał Valverde. – Otrzymałem wtedy wsparcie wielu ludzi, wszystkich kibiców i klubu. Czasami w futbolu i w życiu trzeba przejść przez takie przeszkody. Ze wszystkiego można wyciągnąć wnioski. Jestem pewien, że to pomoże mi stać się lepszym kapitanem – stwierdził Urugwajczyk.
Od tamtego zdarzenia Valverde i Tchouaméni nie wystąpili jednak razem w oficjalnym meczu. Mogli wspólnie trenować kilka razy, ale Urugwajczyk najpierw musiał pauzować zgodnie z protokołem dotyczącym wstrząśnienia mózgu po upadku i uderzeniu głową. Później problemy mięśniowe sprawiły, że jeden lub drugi nie był dostępny w końcówce sezonu La Ligi, kiedy najważniejsze rozstrzygnięcia były już znane.
José Mourinho zależy przede wszystkim na tym, by cała sprawa rzeczywiście należała już do przeszłości. Według Asa Portugalczyk planuje oprzeć środek pola właśnie na Valverde i Tchouaménim. Obaj mają tworzyć podwójny pivot zabezpieczający zespół, w którym z przodu ma znaleźć się ofensywna czwórka złożona z Yana Diomandé, Mbappé, Viníciusa i Bellinghama. Od współpracy Francuza z Urugwajczykiem ma więc w dużej mierze zależeć równowaga całej drużyny w nadchodzącym sezonie.
Mourinho nie zamierza przy tym organizować żadnego specjalnego spotkania między zawodnikami. W klubie wychodzą z założenia, że obaj już wcześniej wszystko sobie wyjaśnili i nie ma potrzeby ponownego otwierania tego tematu. Trener wkroczy do akcji dopiero wtedy, gdy zachowanie piłkarzy lub ich współpraca na boisku pokażą, że konflikt nie został jednak całkowicie zażegnany.
Komentarze (54)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się