Drugi sparing i podobny scenariusz. Tak jak przeciwko Fiorentinie Real Madryt pokazał swoją lepszą i gorszą twarz. W pierwszej połowie Królewscy stopniowo przejmowali kontrolę, znacznie agresywniej naciskali rywala na jego połowie i coraz częściej odzyskiwali piłkę wysoko. Nie przekładało się to jednak na lawinę sytuacji. Ferencváros dobrze zamykał środek, boczni obrońcy Realu długo nie dawali odpowiedniej szerokości, Brahimowi brakowało rytmu, a Endrick po raz kolejny sprawiał wrażenie zawodnika, który bardzo chce, czasem wręcz za bardzo. Brazylijczyk dobrze wychodził do podań i potrafił sam stworzyć sobie okazję, lecz w decydujących momentach brakowało mu spokoju.
Najbardziej klarownym punktem zespołu znów był Arda Güler. Turek coraz mocniej zachowuje się jak zawodnik, przez którego ma przechodzić gra Realu. Schodzi po piłkę, pomaga przy jej wyprowadzeniu, pojawia się między liniami, zmienia strony i szuka ostatniego podania. W Budapeszcie znów to jego lewa noga nadawała akcjom Królewskich kierunek, a ustawienie na „dziesiątce” po raz kolejny wyglądało bardzo naturalnie.
Na prowadzenie Real wyszedł dopiero pod koniec pierwszej połowy i zrobił to za sprawą dwóch wychowanków. Po mocno przeciągniętym rzucie rożnym piłka trafiła na prawą stronę do Alexisa Cirii, który posłał ją z powrotem w pole karne. Mario Rivas wszedł w szesnastkę niczym napastnik i efektownym uderzeniem głową dał Królewskim 1:0.
Po przerwie Mourinho wprowadził między innymi Bernardo Silvę, Viníciusa, Deana Huijsena, Antonio Rüdigera i Carlosa Espíego. Temu ostatniemu wystarczyły cztery minuty, by wpisać się na listę strzelców. Była to jednocześnie najlepsza zespołowa akcja Realu w całym spotkaniu: Endrick, ustawiony już na prawej stronie, połączył się z Ardą, następnie piłka trafiła do Valverde, a akcję wykończył Espí. Real prowadził 2:0 i wydawało się, że może spokojnie kontrolować dalszy przebieg meczu.
Tak się jednak nie stało. Ferencváros po przerwie wystawił więcej podstawowych zawodników, podkręcił tempo, a Real zaczął tracić organizację i intensywność pressingu. Paradoksalnie większe problemy w defensywie pojawiły się już po wejściu bardziej doświadczonych stoperów. Przy bramce na 1:2 gospodarze zbyt łatwo dośrodkowali z lewej strony Królewskich, a Kenan Kodro uprzedził Huijsena i Rüdigera. Później Węgrzy stworzyli sobie jeszcze kilka niebezpiecznych sytuacji, przez co końcówka zamiast spokojnego zarządzania przewagą zamieniła się dla Realu w obronę wyniku. Mourinho zareagował między innymi wpuszczeniem Cestero, by odzyskać większą kontrolę w środku pola.
Debiut Bernardo Silvy nie przyniósł jeszcze fajerwerków. Portugalczyk rozpoczął drugą połowę głębiej, obok Valverde, podczas gdy Arda pozostał ustawiony wyżej. Widać więc pierwszą wskazówkę, gdzie Mourinho może szukać dla niego miejsca: Bernardo ma pomagać w wyprowadzaniu piłki, uspokajać grę i w zależności od sytuacji przesuwać się bliżej pola karnego. Na pierwsze poważniejsze wnioski trzeba jednak poczekać, bo w Budapeszcie był jeszcze mało widoczny. Podobnie Vinícius, który po wejściu na boisko nie zdołał znacząco wpłynąć na ofensywę i wyraźnie potrzebuje czasu, by odzyskać właściwy rytm.
Po dwóch sparingach widać więc przede wszystkim kierunek, a nie gotowy zespół. Mourinho próbuje odzyskiwać piłkę znacznie wyżej, Valverde pozostaje ważnym elementem środka pola, Arda coraz śmielej przejmuje rolę kreatora, a gracze ze szkółki wykorzystują szanse, które daje im niepełna jeszcze kadra. Jednocześnie Realowi ciągle brakuje regularności w ciągu 90 minut. Druga połowa ponownie przyniosła spadek intensywności i więcej chaosu. Wynik tym razem udało się dowieźć, ale przed rozpoczęciem sezonu pracy nadal pozostaje sporo.
Ferencváros – Real Madryt 1:2 (0:1)
0:1 Mario Rivas 41' (asysta: Alexis Ciria)
0:2 Carlos Espí 49' (asysta: Valverde)
1:2 Kodro 57' (asysta: Zachariassen)
Ferencváros: Dibusz (46' A. Varga); Osváth (46' Zachariassen; 80' Szevikjan), Gómez (46' Raemaekers), Zohoré (80; Lakatos), Cadu (46' O’Dowda); Rommens (46' A. Nagy), Kanikovszki (46' O. Nagy); Arzani (46'Corbu; 70' Keita). Ćirković (46' Dele; 80' Szabó), Joseph (46' Kodro; 70' Lisztes); Z. Varga (46' Levi; 80; Bagi).
Real Madryt: Łunin; Dumfries (46' Trent), Joan Martínez (46' Rüdiger), Mario Rivas (46' Huijsen), Carreras (83' Lamini); Valverde (86' Lacosta), Camavinga (46' Carlos Espí); Brahim (46' Bernardo Silva), Arda Güler, Alexis Ciria; (46' Vinícius), Endrick (64' Cestero).
Wyjściowy skład dostarczony przez Superscore
Komentarze (548)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się