REKLAMA
REKLAMA

MARCA: Real Madryt chce sprawdzić intencje Hezonji

Mario Hezonja chce odejść do Cleveland Cavaliers, ale nie dopełnił formalności. Real Madryt natomiast chce się zabezpieczyć na ewentualność przyspieszonego powrotu Chorwata do Europy.

REKLAMA
REKLAMA
MARCA: Real Madryt chce sprawdzić intencje Hezonji
Mario Hezonja. (fot. Getty Images)

Sytuacja Mario Hezonji stała się bardzo skomplikowana. Chorwat nie był zadowolony z powodu zwolnienia Sergio Scariolo i postanowił, że tego lata opuści Real Madryt. Jego umowa obowiązuje do 2029 roku, ale była w niej zapisana klauzula umożliwiające jednostronne zerwanie kontraktu, by odejść do NBA. Obowiązywała ona do 20 lipca i wymagała zapłaty 850 tysięcy euro. W ostatnim możliwym momencie Mario zgłosił chęć skorzystania z tego zapisu.

Problem w tym, że nie miał jeszcze wtedy żadnego porozumienia z klubem z NBA i nie wpłacił wspomnianej kwoty. Real Madryt w takiej sytuacji uważa, że Hezonja pozostaje zawodnikiem z ważnym kontraktem. Mario nie porzucił chęci odejścia i porozumiał się z Cleveland Cavaliers. Co ciekawe, jego umowa gwarantowałaby mu znacznie niższe zarobki niż w Madrycie, a do tego trzeba jeszcze dodać kwotę klauzuli.

REKLAMA
REKLAMA

Grecki portal Sport24 podał wówczas informację, że Hezonja podpisze umowę z Cleveland, ale ona w krótkim czasie zostanie rozwiązana. W takiej sytuacji Chorwat mógłby wrócić do Europy, gdzie czeka na niego kolejka chętnych, takich jak Dubaj czy Olympiakos. Na takim rozwoju zdarzeń najbardziej straciłby Real Madryt, bo straciłby kluczowego zawodnika za stosunkowo niewielką kwotę.

MARCA informuje, że Królewscy postanowili zabezpieczyć się na tę okoliczność. Zgodziliby się na odejście Hezonji do Cleveland, ale pod warunkiem zachowania praw do zawodnika w Europie. To by oznaczało, że Mario nie mógłby podpisać umowy z innym klubem na Starym Kontynencie bez zgody Realu Madryt, który mógłby wyrównać najwyższą ofertę. Agenci koszykarza natomiast oferowali Madrytczykom kwotę wyższą niż 850 tysięcy za rozwiązanie umowy.

Na razie trzeba czekać na rozwój sytuacji, a w ostateczności cała sprawa może skończyć się w sądzie.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (0)

REKLAMA