Pełen tłumaczenie artykułu José Barroso, opublikowanego wczoraj wieczorem na łamach L’Équipe.
Ferran Torres, strzelec gola w finale mundialu, którego sytuacja w Barcelonie utknęła w martwym punkcie, może stać się jednym z bohaterów letniego okna transferowego. Wśród zainteresowanych klubów znajduje się Paris Saint-Germain.
To on pojawia się dziś na wszystkich zdjęciach. Bohater Hiszpanii, która sięgnęła po mistrzostwo świata. Ferran Torres zdobył bramkę dającą La Rojy zwycięstwo w finale z Argentyną po dogrywce 1:0, a niedzielny wieczór na MetLife Stadium w East Rutherford w stanie New Jersey odmienił jego życie. Być może także jego przyszłość, która może stać się jednym z najważniejszych tematów tego lata.
Sytuacja 26-letniego napastnika, którego kontrakt z Barceloną obowiązuje do czerwca 2027 roku, od kilku miesięcy nie posuwała się naprzód. W tych okolicznościach kilka europejskich klubów zaczęło pytać o zawodnika jeszcze przed triumfem reprezentacji Hiszpanii. W pierwszej kolejności zrobiło to Paris Saint-Germain. Dwukrotni mistrzowie Europy chcą częściowo odświeżyć linię ataku, tym bardziej po odejściu Gonçalo Ramosa do Milanu za kwotę szacowaną na około 60 milionów euro.
Torres pasuje do wielu założeń paryżan ze względu na swoją wszechstronność, możliwość gry na każdej pozycji w ataku, a zwłaszcza w roli „fałszywej dziewiątki”, którą Luis Enrique interpretuje w bardzo złożony sposób. PSG nie przedstawiło jeszcze Barcelonie oferty finansowej, a Ferran nie jest jedynym zawodnikiem analizowanym przez kierownictwo klubu. Paryżanie nie chcą jednak zastępować portugalskiego napastnika klasycznym środkowym napastnikiem, a zawodnik pochodzący z Walencji znajduje się wysoko na ich liście.
Rozmawiał z Luisem Enrique, który przedstawił mu swój pomysł na grę
Luis Enrique doskonale zna Torresa, ponieważ to właśnie on dał mu zadebiutować w reprezentacji Hiszpanii we wrześniu 2020 roku. Napastnik rozegrał już w kadrze 65 spotkań i zdobył 25 bramek. O tym, że zainteresowanie jest konkretne, świadczy fakt, że obecny trener PSG osobiście zadzwonił do zawodnika. Przekazał mu, że chciałby go sprowadzić, przedstawił swój projekt sportowy oraz rolę, jaką przewiduje dla niego w Paryżu.
Torres bardzo dobrze odebrał ten gest, zwłaszcza że nie czuje podobnego zainteresowania ze strony władz Barcelony. Od ponad sześciu miesięcy nie rozmawiał z dyrektorem sportowym Deco i nigdy nie odniósł wrażenia, że mistrzowie Hiszpanii szczególnie chcą go zatrzymać. Tego lata klub opuścił także Robert Lewandowski, który po wygaśnięciu kontraktu przeniósł się do Chicago Fire w MLS.
Real również ma go na oku
Czy gol strzelony na MetLife Stadium i ogromne zainteresowanie, które nagle zaczęło otaczać Torresa, mogą zmienić podejście Barcelony? Będzie to jedna z najciekawszych kwestii najbliższych tygodni, niezależnie od deklaracji składanych w ostatnich godzinach. Czy Katalończycy mogą pozwolić sobie na odejście bohatera finału, jednocześnie wydając od 100 do 150 milionów euro na Juliána Álvareza?
Gdyby władze klubu zmieniły zdanie, nie można wykluczyć przedłużenia kontraktu Torresa, ponieważ zawodnik jest szczęśliwy w Barcelonie. Trafił tam w 2022 roku, ma dobre relacje z Hansim Flickiem oraz kolegami z szatni, a ostatni sezon zakończył z 21 golami w 49 występach.
W przeciwnym razie PSG mogłoby stać się jego priorytetowym kierunkiem. W Paryżu na razie zachowują cierpliwość, zdając sobie sprawę, że poruszenie związane z jego bramką może w krótkim czasie podbić cenę. Do konkretnych działań może jednak dojść, gdy emocje nieco opadną. Wiele będzie zależało również od rozwoju sytuacji transferowej PSG. Klub wciąż prowadzi rozmowy w sprawie Maghnesa Akliouche’a z Monaco i Yana Diomandé z Lipska, a przedłużenie kontraktu Bradleya Barcoli pozostaje nierozstrzygnięte.
Jeszcze kilka tygodni temu Barcelona wyceniała swojego napastnika na 50 milionów euro. Jak będzie teraz? Jedną z pozostałych możliwości mógłby być Real Madryt. Los Blancos interesowali się Torresem, gdy ten występował jeszcze w Valencii, której jest wychowankiem i w której rozpoczął profesjonalną karierę. Napastnik wybrał jednak Manchester City, ponieważ chciał pracować z Pepem Guardiolą. Dziś może przebierać w ofertach.
Na podstawie artykułu José Barroso w L’Équipe w części mediów pojawiły się już informacje, że Real Madryt interesuje się sprowadzeniem Ferrana Torresa. Problem w tym, że z samego tekstu francuskiego dziennika nic takiego właściwie nie wynika.
Najwyraźniej niektórzy autorzy zakończyli lekturę na tytule, w którym Torres został przedstawiony jako zawodnik „obserwowany przez Real Madryt”. Gdyby dotarli do odpowiedniego fragmentu artykułu, przeczytaliby jedynie, że madrycki klub „mógłby być jedną z pozostałych możliwości”. Nie ma tam informacji o kontaktach z piłkarzem, rozmowach z Barceloną, przygotowywanej ofercie ani nawet o obecnym zainteresowaniu ze strony działaczy Realu.
Jedynym konkretem przywołanym przez L’Équipe jest zainteresowanie sprzed kilku lat, gdy Torres był jeszcze piłkarzem Valencii. Hiszpan zdecydował się wtedy na Manchester City, ponieważ chciał pracować z Pepem Guardiolą. Barroso nie przedstawia żadnego dowodu na to, że ten dawny temat został obecnie odnowiony.
Stworzenie na tej podstawie sensacyjnej wiadomości o Realu zainteresowanym Torresem wymaga więc sporej wyobraźni albo bardzo wybiórczego czytania. Cały artykuł dotyczy przede wszystkim konkretnego zainteresowania PSG, rozmowy piłkarza z Luisem Enrique oraz jego niepewnej przyszłości w Barcelonie. Real pojawia się dopiero na końcu jako czysto hipotetyczna możliwość, oparta wyłącznie na historii sprzed transferu zawodnika do Manchesteru.
Komentarze (30)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się