REKLAMA
REKLAMA

Lamine Yamal: Oczywiście, że się nie boję Francji, jesteśmy mistrzami Europy

Lamine Yamal wziął udział w konferencji prasowej przed półfinałowym spotkaniem z Francją. Przedstawiamy pełen zapis tego spotkania gwiazdora reprezentacji Hiszpanii z dziennikarzami w Dallas.

REKLAMA
REKLAMA
Lamine Yamal: Oczywiście, że się nie boję Francji, jesteśmy mistrzami Europy
Lamine Yamal. (fot. Getty Images)

[Cadena SER] Masz na koncie siedem goli w reprezentacji Hiszpanii. Mówiłeś, że brak kolejnych trafień cię nie martwi, ale przeciwko Francji na EURO strzeliłeś pamiętnego gola, uznanego później za najładniejszego w całym turnieju. Selekcjoner powiedział przed chwilą, że twój wielki mecz dopiero nadejdzie, chociaż już dwukrotnie wybierano cię najlepszym zawodnikiem spotkania. Jak na to patrzysz? Podejmujesz wyzwanie przed jutrzejszym meczem?
Przede wszystkim bardzo dziękuję. Gole mnie nie martwią, ale zawsze wyjątkowo jest trafić do siatki w takim spotkaniu. Oczywiście podejmuję wyzwanie. Właśnie po to tutaj przyjechałem. Jutro będzie bardzo szczególny dzień.

REKLAMA
REKLAMA

[Cadena COPE] Po wyeliminowaniu Belgii powiedziałeś: „Jeśli ktoś ma się bać, to oni”. Nie wiem, czy we Francji nie zrozumiano tych słów niewłaściwie, chociaż twój kolega Jules Koundé stanął w twojej obronie. Możesz wyjaśnić, co miałeś na myśli? Zaskoczyło cię, jak zinterpretowano tę wypowiedź?
Nie, nie zaskoczyło mnie to. Wiem, jak to działa. Nie zostałem źle zrozumiany. Zapytano mnie, czy boję się Francji, a ja odpowiedziałem, że nie. Oczywiście, że się nie boję. Jesteśmy mistrzami Europy i nie obawiamy się żadnego meczu. Jak powiedział Koundé, to jest futbol i trzeba traktować to właśnie w taki sposób. Tyle.

[Onda Cero] Po ostatnim spotkaniu mówiłeś, że nie możesz się doczekać tego meczu, bo nadchodzi moment największych postaci. Jak przeżyłeś ostatnie godziny? Jak wyobrażasz sobie spotkanie z Francją, szczególnie pod kątem swojego występu?
Bardzo spokojnie. Umówiłem się teraz z bratem, żeby obciąć mu włosy, i tyle. Bardzo chcę, żeby nadszedł już jutrzejszy dzień. A jakie było drugie pytanie? Myślę, że będzie to bardzo atrakcyjny mecz dla każdego widza, zarówno Hiszpana, jak i Francuza. To jedno ze spotkań, na które wszyscy czekali podczas tego mundialu. Obie drużyny będą miały swoje momenty, obie będą atakować i próbować bronić się tym, co mają. Prawdopodobnie będzie bardzo wyrównanie.

REKLAMA
REKLAMA

[Radio MARCA] Zawsze mówiłeś, że na boisku grasz tak samo jak wtedy, gdy grałeś w parku w Mataró. Dzisiaj obchodzisz urodziny, jesteś coraz starszy i masz za sobą coraz więcej ważnych spotkań oraz turniejów. Czujesz przez to większą odpowiedzialność, presję albo niepokój, o którym wspominał Luis de la Fuente?
Presji nie czuję. Gram tak, jak potrafię. Nie zagram ani lepiej, ani gorzej, niż potrafię. Zawsze oddaję drużynie wszystko, co mam, i daję z siebie maksimum. Kiedy robisz wszystko, co możesz, i wiesz, że jesteś w stanie spełnić oczekiwania ludzi, nie odczuwasz presji.

[Telemundo Deportes] Łączy cię wyjątkowa więź z młodszym bratem. Gdybyś przed jutrzejszym meczem mógł porozmawiać z dziesięcioletnim Lamine'em, co twoim zdaniem powiedziałby ci przed wyjściem na boisko w tak szczególnym momencie kariery?
Nie wiem. Myślę, że powiedziałby mi, żebym pozostał sobą i cieszył się grą. Przed takimi spotkaniami nie trzeba dużo mówić. Każdy wie, co ma robić. Każdy wie, że wychodzimy na boisko po zwycięstwo. I tyle.

[ESPN] Kończysz 19 lat, grasz z numerem 19, a finał odbędzie się 19 lipca. Do tego po raz trzeci zmierzysz się z Francją. Wierzysz w numerologię? I jeszcze jedno: czy naszyjnik, który masz na sobie, jest prezentem urodzinowym?
Nie wierzę, bo selekcjoner Portugalii powiedział coś podobnego, a później gola strzelił Mikel Merino, który gra z numerem 6. Naszyjnik nie jest prezentem, bo sam za niego zapłaciłem. Można jednak powiedzieć, że to prezent ode mnie dla mnie.

REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna rozwija się w Stanach Zjednoczonych, ale nadal nie jest tutaj najpopularniejszą dyscypliną. Widziałeś reklamy i billboardy ze swoim wizerunkiem. Co dla ciebie znaczy, że stałeś się w tym kraju tak rozpoznawalny?
To coś bardzo pięknego. Futbol dał mi możliwość, żeby ludzie rozpoznawali mnie chociażby w Chattanoodze. Bardzo to doceniam. Nigdy nie wyobrażałem sobie, że przejdę ulicą w jakimś amerykańskim mieście i ktoś mnie rozpozna. Wiem, skąd pochodzę, dlatego bardzo to wszystko szanuję. Każdego dnia jestem dumny z tego, co osiągnąłem.

[RAC1] Kończysz 19 lat i masz już za sobą wiele wielkich spotkań: finał EURO, półfinały Ligi Mistrzów z Barceloną, finały Pucharu Króla, a teraz półfinał mundialu. Na którym miejscu w hierarchii ważności umieściłbyś jutrzejszy mecz?
Na pierwszym. To najważniejszy mecz, jaki rozegram w swojej karierze. Cieszę się, że udało mi się dotrzeć do tego momentu. Wszyscy jesteśmy bardzo podekscytowani, a ja szczególnie. Bez żadnych wątpliwości będzie to najważniejsze spotkanie w moim życiu.

[Sport] Zawsze byłeś bardzo ambitny. Wyobrażasz sobie siebie jako mistrza świata?
Oczywiście. Będzie trudno, bo trudno jest zdobyć każde trofeum w reprezentacyjnym futbolu, ale wszyscy widzimy siebie jako mistrzów świata. Udało się w 2010 roku, więc dlaczego teraz miałoby się nie udać?

REKLAMA
REKLAMA

[K Sports Nigeria] Strzeliłeś podczas tego turnieju jednego gola i nie zanotowałeś żadnej asysty. Wiele osób uważa, że nie prezentujesz poziomu znanego z poprzednich turniejów, na przykład z EURO. Wynika to z roli taktycznej wyznaczonej ci przez selekcjonera czy nadal przystosowujesz się do gry na swoim pierwszym mundialu?
Każdy turniej jest inny. Nie sądzę, żeby winę za to, że nie mam pięciu goli, ponosił selekcjoner. Takie rzeczy zdarzają się w piłce i naprawdę mnie to nie martwi. Wygrywamy. Kiedy byłem młodszy, oglądałem mundiale, na których Hiszpania odpadała, a teraz wciąż jesteśmy w grze. Skupiam się na tym, żeby rozgrywać kolejne spotkania. Im więcej ich rozegram, tym więcej będę miał okazji do zdobywania bramek. Tylko to jest ważne. Mam nadzieję, że jutro strzelę kolejnego gola.

[DAZN Italia] Jaka była najpiękniejsza wiadomość albo najładniejszy gest, który otrzymałeś dzisiaj z okazji urodzin? Co sam chciałbyś sobie podarować przed jutrzejszym spotkaniem?
Dziękuję wszystkim, że przyszliście na moje urodziny. Na razie nie dostałem zbyt wielu prezentów, bo jeszcze nie widziałem się z rodziną. Sam podarowałbym sobie jutro zwycięstwo i możliwość wyjazdu do Nowego Jorku.

REKLAMA
REKLAMA

[El País] Francja ma Mbappé, Dembélé i Olise. Pod nieobecność Nico czujesz, że gra jeden na jednego na skrzydłach zależy w dużej mierze od ciebie?
Myślę, że mecz będzie miał różne fazy i nie przez cały czas będzie się sprowadzał do pojedynków jeden na jednego. Mamy wielu bardzo jakościowych zawodników w środku pola, w ataku i w obronie. Nie uważam, żeby ich siła ofensywna była dla nas czymś złym. Może się nawet okazać czymś korzystnym. Zagramy tak, jak potrafimy. Każdy zawodnik ma swoje atuty i wykorzystamy je w najlepszy możliwy sposób.

[El Mundo] Pozwolę sobie odejść trochę od futbolu. W Hiszpanii wybuchła dyskusja po artykule byłego premiera, który zastanawiał się nad tym, kto jest Francuzem, a kto nim nie jest. Ty również spotykałeś się z podobnymi komentarzami w kontekście reprezentacji Hiszpanii. Wiesz o tej sprawie i masz na jej temat jakieś zdanie?
Jutro rozegramy jedno z najpiękniejszych spotkań, jakie można zobaczyć na mundialu. Nie sądzę, żeby przed tym meczem było miejsce na takie dyskusje. Jeżeli futbol ma czemuś służyć, to integrowaniu ludzi i całego społeczeństwa. Nie ma lepszych przykładów niż Francja i Hiszpania. Obie reprezentacje pokazują, czym jest integracja. Właśnie na tym polega futbol, a nie na rozmawianiu o tym, co powiedziała jakaś inna osoba.

REKLAMA
REKLAMA

[GOTV Nigeria] Patrząc na wasze występy podczas tego turnieju, w tym zwycięstwa nad Belgią i Portugalią, z czego jesteś dotąd najbardziej dumny?
Z tego, że w trudnych sytuacjach drużyna potrafi cierpieć, przetrwać ciężkie chwile i się podnieść. Zawsze jesteśmy razem i pomagamy kolegom. Podczas takich turniejów jest to bardzo ważne. Właśnie z tego jestem najbardziej dumny.

[Reuters] Odejście trochę od futbolu. Zdajesz sobie sprawę, jak wielką popularność podczas tego mundialu zdobył twój młodszy brat? Czy on, będąc jeszcze tak mały, rozumie, że cały świat się w nim zakochał?
Myślę, że nie zdaje sobie z tego sprawy. Zachowuje się dokładnie tak samo jak w domu. Kiedy pokazuje go kamera, zaczyna robić różne głupoty. Jestem jednak z niego dumny. Kiedy będzie starszy, zobaczy te nagrania i będzie szczęśliwy. Podoba mi się, że ludzie darzą go takim uczuciem jak ja. Kiedy kamera pokazuje go podczas meczu, lubię na niego patrzeć. To mnie bawi.

[Hispanic Sports Media] Przed meczem z Portugalią Luis de la Fuente mówił, że w najważniejszych i najbardziej stresujących momentach zawsze bije od ciebie spokój. Co pomogło ci osiągnąć taką pewność siebie, którą pokazujesz nie tylko na boisku, ale również podczas spotkań z mediami?
Jak zawsze powtarzam, w życiu zdarzają się znacznie trudniejsze sytuacje niż mecz piłkarski. Zawsze o tym pamiętam i zachowuję spokój, bo tak naprawdę nic wielkiego się nie dzieje. To tylko spotkanie i poszczególne akcje. Po meczu każdy wróci do swojego życia. Jestem spokojny, wiem, na co mnie stać, i nie martwię się bardziej, niż powinienem. Nie przytłacza mnie to.

REKLAMA
REKLAMA

[Vito TVO Ecuador] Wspominałeś kiedyś, że przy takiej rozpoznawalności trudno jest pozostać normalnym, bo presja związana z twoim nazwiskiem może na ciebie wpływać. Jak bardzo może ona oddziaływać na ciebie jutro, biorąc pod uwagę nadzieje całej Hiszpanii? Jak bardzo dojrzeliście jako drużyna od pierwszego meczu turnieju?
Myślę, że bardzo dojrzeliśmy. Przeszliśmy przez trudne momenty, chociażby w pierwszym spotkaniu z Republiką Zielonego Przylądka czy wtedy, gdy Belgia doprowadziła do wyrównania. Od EURO bardzo się rozwijamy jako zespół i jako rodzina. Jesteśmy szczególnie dumni z tego, że potrafimy przechodzić przez trudne chwile. Ja nie odczuwam presji. Sami mówicie, że nie jestem w najlepszej formie, więc nie musicie jutro niczego ode mnie oczekiwać. Jestem jednak przekonany, że będzie to wyjątkowy dzień.

[dziennikarz z Meksyku] Po ostatnim meczu powiedziałeś, że twój brat Keyne zadzwonił do ciebie wcześniej i zapowiedział, że pokaże do kamery język. Teraz, kiedy miałeś okazję z nim pobyć, powiedział już, co zrobi jutro?
Na razie powiedział mi tylko, żebym zadzwonił do fryzjera, bo chce się ostrzyc. Zaraz się z nim zobaczę i wtedy przekonamy się, co mi powie.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (3)

REKLAMA