Real Madryt może być pewny, że będzie miał swojego przedstawiciela w półfinale mundialu. Zanim Marc Cucurella i Thibaut Courtois spotkają się na treningu w Valdebebas, staną po przeciwnych stronach w jednym z najważniejszych meczów turnieju.
Hiszpanie rozpoczęli mistrzostwa od bezbramkowego remisu z Republiką Zielonego Przylądka, ale później wygrali cztery kolejne spotkania. W fazie grupowej pokonali Arabię Saudyjską 4:0 i Urugwaj 1:0, następnie bez większych problemów wyeliminowali Austrię 3:0, a w 1/8 finału zwyciężyli Portugalię 1:0. Gola dającego awans zdobył w 91. minucie rezerwowy Mikel Merino. Drużyna Luisa de la Fuente jako jedyna nie straciła jeszcze bramki na tym mundialu. Seria Unai Simóna bez wpuszczonego gola w mistrzostwach świata wynosi już 609 minut. Hiszpanie pozwolili Portugalczykom na oddanie tylko dwóch celnych strzałów, a jednym z najważniejszych elementów ich defensywy jest Cucurella.
Nowy obrońca Realu Madryt rozegrał wszystkie możliwe minuty i zanotował dwie asysty. Pod nieobecność Nico Williamsa jego współpraca z Álexem Baeną stała się głównym sposobem Hiszpanii na budowanie akcji lewą stroną. Cucurella regularnie włącza się do ataku, ale jednocześnie bardzo szybko wraca do ustawienia. – Jeśli pokażemy swoją najlepszą wersję, jesteśmy bardzo trudnym zespołem do pokonania – mówił w rozmowie z RNE.
Courtois doskonale wie, jak ważną rolę odgrywa jego nowy klubowy kolega. – Cucurella jest świetnym zawodnikiem. Kiedy rusza do przodu, po odbiorze musimy spróbować wykorzystać przestrzeń za jego plecami. Trzeba jednak pamiętać, że bardzo szybko wraca – ocenił Belg. Bramkarz zapowiedział również, że jego koledzy spróbują podwajać Lamine’a Yamala, ale przestrzegł, że skupienie całej uwagi na 18-latku byłoby błędem.
Relacja obu madridistas rozpoczęła się od drobnej zaczepki. Po spotkaniu z Senegalem Courtois żartował, że zaczął już obserwować Cucurellę na Instagramie, ale Hiszpan nie odwzajemnił tego gestu i nie został jeszcze dodany do grupy zawodników Realu na WhatsAppie. Dzisiaj będą mieli okazję lepiej poznać się na boisku, chociaż przez co najmniej 90 minut nie będzie miejsca na koleżeńskie uprzejmości. Dla Courtois będzie to szczególne spotkanie. Belg przypomniał, że mieszka w Hiszpanii od 11 lat, nazywa ją swoim drugim domem i prawdopodobnie pozostanie tam także po zakończeniu kariery. Przyznał również, że jego dzieci są bardziej związane z Hiszpanią niż z Belgią.
Belgia długo nie przypominała zespołu zdolnego do walki o medale. Zremisowała z Egiptem 1:1 i Iranem 0:0, a pierwsze przekonujące zwycięstwo odniosła dopiero w ostatniej kolejce fazy grupowej, pokonując Nową Zelandię 5:1. W 1/16 finału przegrywała z Senegalem 0:2 jeszcze na pięć minut przed końcem, ale doprowadziła do dogrywki i zwyciężyła 3:2. Później rozbiła współgospodarzy ze Stanów Zjednoczonych 4:1. Rudi Garcia zaskoczył w tamtym spotkaniu, pozostawiając na ławce Kevina De Bruyne, Jérémy’ego Doku i Romelu Lukaku. Zaufanie otrzymali młodsi zawodnicy, a Charles De Ketelaere odpowiedział dwoma golami i asystą. Lukaku pojawił się na boisku w drugiej połowie i ustalił wynik, zdobywając swoją trzecią bramkę na turnieju.
Belgia ma już 13 trafień i oddaje średnio 21,4 strzału na mecz, najwięcej spośród wszystkich uczestników mistrzostw. Aż dziesięć goli zdobyła po przerwie, a pięć było dziełem rezerwowych. Najbardziej regularny pozostaje Leandro Trossard, który zanotował dwie bramki, dwie asysty i stworzył partnerom 17 okazji, co jest najlepszym wynikiem na mundialu. Belgowie przystąpią jednak do ćwierćfinału poważnie osłabieni. Amadou Onana zerwał więzadło krzyżowe w kolanie i nie zagra już w tym turnieju. Jego miejsce w środku pola powinien zająć Hans Vanaken. Największą niewiadomą pozostaje Doku. Część hiszpańskich mediów przewiduje jego powrót do jedenastki razem z De Bruyne, ale możliwe jest również ponowne wystawienie Dodiego Lukébakio. Lukaku ma pozostać rezerwowym.
Luis de la Fuente nie powinien dokonywać zmian. Rodri rozegrał przeciwko Portugalii najlepszy mecz na turnieju, wykonując 87 podań i odzyskując piłkę siedem razy. Mikel Oyarzabal ma już cztery gole, natomiast selekcjoner podkreśla, że najlepsza ofensywna wersja Lamine’a Yamala dopiero nadejdzie. – To będzie najtrudniejszy mecz, jaki dotąd rozegraliśmy. Belgia ma bardzo silny zespół i piłkarzy przyzwyczajonych do wygrywania – ostrzegał trener Hiszpanów.
Historia również dostarcza dodatkowego kontekstu. Czterdzieści lat temu te reprezentacje spotkały się w ćwierćfinale mundialu w Meksyku. Po remisie 1:1 Belgia wygrała serię rzutów karnych 5:4 i po raz pierwszy awansowała do półfinału. Hiszpanie zrewanżowali się cztery lata później zwycięstwem 2:1 w fazie grupowej, ale odpadnięcie z 1986 roku do dziś pozostaje jednym z ich najbardziej bolesnych mundialowych wspomnień.
Od porażki z Belgią na EURO 1980 Hiszpania nie przegrała z tym rywalem żadnego z jedenastu spotkań, odnosząc dziewięć zwycięstw i notując dwa remisy. Jednocześnie od swojego mistrzowskiego turnieju w 2010 roku ani razu nie dotarła do półfinału. Belgowie ostatni raz znaleźli się w najlepszej czwórce osiem lat temu, gdy w Rosji wyeliminowali w ćwierćfinale faworyzowaną Brazylię.
Przewidywane składy
Hiszpania: Unai Simón; Pedro Porro, Pau Cubarsí, Laporte, Cucurella; Rodri, Pedri; Lamine Yamal, Dani Olmo, Álex Baena; Oyarzabal.
Belgia: Courtois; Castagne, Mechele, Ngoy, De Cuyper; Tielemans, Vanaken; Trossard, De Bruyne, Doku; De Ketelaere.
Mecz Hiszpanii z Belgią na Los Angeles Stadium rozpocznie się o 21:00 polskiego czasu. Transmisję przeprowadzą TVP 1, TVP Sport, tvpsport.pl i aplikacja TVP Sport. Spotkanie skomentują Jacek Laskowski i Robert Podoliński, a sędzią będzie Michael Oliver z Anglii. Zwycięzca zmierzy się we wtorek z Francją w półfinale w Dallas.
Komentarze (5)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się