REKLAMA
REKLAMA

Sąd Najwyższy odrzucił odwołanie Realu Madryt ws. anulowania dwóch parkingów przy Bernabéu

Zakończyła się sądowa droga postępowania przeciwko parkingom pod Bernabéu. Nie powstaną one przynajmniej w dotychczasowej formule, bo za kulisami trwają rozmowy w sprawie kontynuowania prac nad jednym z nich.

REKLAMA
REKLAMA
Sąd Najwyższy odrzucił odwołanie Realu Madryt ws. anulowania dwóch parkingów przy Bernabéu
Otoczenie stadionu Santiago Bernabéu w marcu 2026 roku. (fot. Getty Images)

Przypomnijmy, że około 3 lat temu rozpoczęto prace nad dwoma podziemnymi parkingami od zachodniej i wschodniej trybuny Santiago Bernabéu. Sąsiedzi stadionu zebrani w Stowarzyszenie Sąsiedzkie Poszkodowanych przez Bernabéu zaskarżyli te inicjatywy, które miasto wdrożyło we współpracy z klubem, a sądy pierwszych instancji przyznały im rację, potwierdzając, że procedura była wadliwa, a powody realizacji projektów dla dobra publicznego nie są dobrze uargumentowane.

REKLAMA
REKLAMA

Media podają, że teraz Pierwsza Sekcja Izby Administracyjnej Sądu Najwyższego definitywnie przekreśliła plany Realu Madryt i miasta dotyczące budowy dwóch parkingów i podziemnego tunelu w okolicach stadionu Santiago Bernabéu, odmawiając przyjęcia do rozpoznania skargi kasacyjnej, którą klub złożył w październiku ubiegłego roku. Od tego postanowienia nie przysługuje odwołanie i kończy to postępowanie w sprawie parkingów w tej formie i przy tym planie.

Ponadto Sąd Najwyższy obciążył klub zarządzany przez Florentino Péreza kosztami postępowania w wysokości 2 tysięcy euro. Kwota ta dochodzi do 12 tysięcy euro, które już osiem miesięcy temu nałożył na Real Madryt Wyższy Trybunał Sprawiedliwości w Madrycie. Te pieniądze, razem z 6 tysiącami euro, do których zapłaty skazano Urząd Miasta Madrytu, mają trafić do mieszkańców.

To jednak nie koniec, ponieważ konsekwencje ekonomiczne tych parkingów sięgają znacznie dalej i zapowiadają dziurę przekraczającą 20 milionów euro w kasie wszystkich madrytczyków. Powodem jest unieważnienie koncesji, którą rząd José Luisa Martíneza-Almeidy przyznał Realowi Madryt na budowę parkingu przy Castellanie, drugiego przy ulicy Padre Damiána oraz podziemnego tunelu z bezpośrednim dostępem do stadionu. Po unieważnieniu koncesji odpowiedzialność spada na Urząd Miasta, który będzie musiał zapłacić Realowi Madryt za koszt prac już wykonanych przy parkingu na Castellanie. Władze miasta pozwoliły klubowi kontynuować roboty przez kilka miesięcy, gdy istniał już pierwszy wyrok przeciwko tej inwestycji, za co teraz zapłacą wszyscy madrytczycy.

REKLAMA
REKLAMA

Temat projektu w takim kształcie więc upadł ostatecznie i definitywnie. Przy tym parking od La Castellany (trybuny zachodniej) miał zostać zbudowany w 40%, w tym postawiono jego podstawową strukturę, a Real Madryt (konkretnie jego stadionowa spółka) jako wybrany wykonawca i późniejszy zarządca parkingiem miał wydać już na te roboty ponad 20 milionów euro (ze 100-milionowego kredytu, jaki pozyskał na tę inicjatywę). Dlatego miasto musi wypłacić mu za to odszkodowanie.

Przy tym w kwietniu podano, że miasto i sąsiedzi rozpoczęli rozmowy w sprawie wykorzystania zbudowanej struktury i wykreowania nowego projektu tego jednego parkingu. Co jednak ważne, wtedy podkreślano, iż mieszkańcy zaznaczają, że popierają parkingi tylko dla siebie i chcieliby, by zbudowano parking tylko do ich usług, a nie przyjezdnych czy nawet klubu. Miasto szuka konsensusu, bo chciałoby wybudować w tej okolicy parking dla rozładowania ruchu, ale również nie chce wypłacać odszkodowania Realowi. Przy tym oczywiście klub nie miałby żadnego interesu w budowaniu i zarządzaniu parkingiem tylko dla mieszkańców. Od kwietnia nie ma nowych informacji w tej sprawie.

Wcześniej podawano, że pierwotny plan Realu na oba parkingi zakładał przeznaczenie 547 z 1846 miejsc mieszkańcom za maksymalnie 100 euro miesięcznie, co jest połową kwoty, jaką ci płacą obecnie za swoje miejsca w tej dzielnicy. Jak podkreślamy, ten projekt jest już całkowicie i absolutnie martwy.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (5)

REKLAMA