– Wygrana 3:0 nad Realem w barwach Eibaru w 2018 roku? Tak, tak, pamiętam, pamiętam. To był mój drugi mecz w podstawowym składzie i byłem bardzo szczęśliwy. Myślę, że to doświadczenie bardzo pomogło mi się rozwinąć. To był bardzo skromny zespół, tamten Eibar. Byliśmy wszyscy jak przyjaciele grający w pierwszej lidze i to był rok, w którym świetnie się bawiłem i bardzo się tym cieszyłem.
– Żarty z kolegami z kadry po transferze do Realu? Cóż, jakieś żarciki się pojawiły, bo to prawda, że teraz będziemy rywalami, ale wszystko w dobrej atmosferze. Teraz jesteśmy tutaj bardzo szczęśliwi, wszyscy mamy ten sam cel. Później, gdy już wrócimy do klubów, relacja może być inna. Na boisku każdy będzie bronił swoich interesów, będą nasze zaczepki, ale wszystko zostanie tam, a poza boiskiem będziemy mieli taką samą relację jak wcześniej.
– Kontrowersje po wrzuceniu przez moją partnerkę jej zdjęcia w koszulce Realu z dzieciństwa? Tak, ona zawsze była za Realem Madryt i cała jej rodzina też. Ale gdy zaczęła być ze mną, zaczęła widzieć, że świat jest inny. Nie tak jak futbol widziany przez kibica. Świat od środka jest inny niż ten oglądany z zewnątrz. Jest wiele rzeczy, które nie są tak piękne, jak się wydają z zewnątrz. Ona zawsze wspierała mnie we wszystkim i wie, że to, co najlepsze dla mnie, jest też najlepsze dla nich. Jestem bardzo szczęśliwy z jej powodu, z tej szansy i z tego, że osiągnęliśmy to razem.
– Transfer ostatecznie nie naruszył spokoju reprezentacji? Bo to są zupełnie różne rzeczy. Myślę, że każdy musi szukać swojego szczęścia poza reprezentacją, w swoich klubach. Jeśli ktoś podejmuje decyzję o zmianie drużyny, to wszyscy, którzy tutaj jesteśmy, będziemy go wspierać, bo na końcu podejmuje tę decyzję, żeby rozwijać swoją karierę, być lepszym piłkarzem, aspirować do większych rzeczy albo dlatego, że chce wrócić do swojego kraju. Albo też dlatego, że chce przeżyć doświadczenie za granicą. Każda decyzja jest czymś osobistym. Myślę, że w reprezentacji jesteśmy wszyscy wielkimi piłkarzami i każdy ma swoje życie, a tutaj musimy je dzielić. I wszystko jest mile widziane.
– Dla mnie tym lepiej, że wszystko potoczyło się szybko, bo to prawda, że gdy coś wychodzi, wszyscy zaczynają cię pytać: rodzina, przyjaciele… Tutaj też pewnie pojawiłyby się typowe żarciki i tak dalej, ale jasne, dla mnie było dużo lepiej, że poszło to tak szybko. Pyk, pyk, zrzuciłem to z siebie. Ja dowiedziałem się o sytuacji dwa dni przed pierwszymi informacjami w mediach. Co więcej, dzień przed otrzymaniem informacji miałem dwa wywiady i powiedziałem, że nie chcę teraz podejmować żadnej decyzji i że powiedziałem agentom, żeby mi nic nie mówili. A dwa dni później to wszystko wyszło. Wyobrażam sobie, że te media mogły pomyśleć, że je okłamałem. Ale nie zrobiłem tego. To wydarzyło się dokładnie po treningu i wtedy zrobiliśmy tamte wywiady. Poszedłem spać i rano, gdy się obudziłem, powiedzieli mi: „Zadzwoń do nas”. Miałem wiadomości od ojca, od brata, od agentów i pomyślałem: „Uff, zobaczmy, co się stało”. Szczerze mówiąc, nie myślałem, że chodzi o futbol. Pomyślałem, że może wydarzyło się coś złego, jakiś problem w rodzinie albo coś podobnego. A kiedy do mnie zadzwonili, na początku w to nie wierzyłem. Wszystko potoczyło się bardzo szybko i dla mnie tym lepiej. Od razu powiedziałem „tak”, bez wahania.
– Zrobiliśmy wideorozmowę i powiedzieli mi, że Real Madryt i Chelsea osiągnęły porozumienie i czy chcę przejść do Realu Madryt. Wtedy oczywiście nie wiedziałem nawet, jak zareagować, bo dopiero co się obudziłem, nie spodziewałem się tego. Byłem trochę w szoku. Więc oni zaczęli mi opowiadać całą historię, jak do tego doszło i tyle. I po tym powiedziałem im, że tak. W tej samej rozmowie. Myślę, że takie okazje zdarzają się raz w życiu, nie można ich odrzucić. Klub taki jak Real Madryt, który wygrał tak wiele, który jest jednym z najlepszych klubów na świecie…
– Czy dostałem telefon od Florentino? Nie. Powiedzieli mi, że Mourinho chce ze mną porozmawiać. I później, gdy się rozłączyłem, porozmawiałem z nim i tyle. [Jak wyglądała ta rozmowa?] Cóż, to, że dzwoni do ciebie trener taki jak Mourinho, z całą swoją karierą, z tym, co symbolizuje jako szkoleniowiec, jest już wyróżnieniem. A potem to, że mówi, iż chciał mnie do Realu Madryt, że widzi mnie jako dobrego zawodnika do swojego zespołu… To powód do dumy. Bardzo chcę z nim pracować, dać z siebie wszystko i żeby to był wielki sezon.
– Czy Barcelona się mną interesowała? Nie, nie. Powiedziano mi, że chcieli sprowadzić lewego obrońcę, ale nic więcej. Na tym się skończyło. Prawda jest taka, że oni są chyba skoncentrowani na sprowadzeniu napastnika i ostatecznie niczego nie było. Zainteresowanie a konkrety dzieli cały świat, ale nie było nic więcej. Było za to coś z Atlético, ale powiedziałem agentom, że nie chcę nic wiedzieć, dopóki to się nie skończy, bo chcę być skoncentrowany na tym mundialu, bo to jest wyjątkowa okazja i zasługuje na pełne skupienie. Ale ostatecznie wyszło tak i dobrze. Z jednej strony cieszę się, że stało się to na początku, że zostało zamknięte i teraz nie mam niczego w głowie poza cieszeniem się tym turniejem.
– Mam bardzo dobre wspomnienia z pobytu w Madrycie, gdy grałem w Getafe i też z możliwości powrotu do takiego miasta jak Madryt. Myślę, że to bardzo dobra rzecz dla mnie, dla mojej rodziny i jestem bardzo szczęśliwy.
– Uratowałem też obecność Realu w kadrze Hiszpanii na mundialu? Tak... Cóż, to wydarzyło się tuż przed pierwszym meczem, ale najważniejsze, że to już jest zrobione, że jestem zawodnikiem Realu Madryt, że możemy bardzo cieszyć się wielkimi latami, że możemy znów wygrywać trofea, bo tego wszyscy chcą. Przede wszystkim bardzo chcę cieszyć się tym doświadczeniem.
– Czy rozmawiałem z kimś z drużyny Realu? Nie, na razie nie. Myślę, że wszyscy albo większość jest tutaj na mundialu. Każdy jest skoncentrowany na tym, by dobrze wykonywać swoją pracę, by zrobić jak najwięcej dla swojego kraju. Myślę, że będziemy mieli czas. Gdy zacznie się sezon, spędzimy razem dużo czasu, więc będzie czas, by się poznać.
– Presja w Realu to coś innego? Dobrze wiem, dokąd idę. Wiem, jaka jest tam wymagająca atmosfera. To też przychodzi do mnie w dobrym wieku, kiedy ani w dniu, w którym gram dobrze, nie uważam, że jestem najlepszy, ani w dniu, w którym zagram źle — a na pewno będą mecze, w których zagram źle albo nie na swoim poziomie — nie uznam, że jestem najgorszy. Chodzi o konsekwencję. Myślę, że wszystko ocenia się na koniec sezonu, gdy zdobywa się trofea, czyli to, czego wszyscy chcemy i pragniemy.
Komentarze (4)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się