REKLAMA
REKLAMA

Cucurella: Spodobało mi się, że Mourinho pamiętał akcje, które mieliśmy w meczu przeciwko sobie i mój wpływ na kolegów

Marc Cucurella pojawił się na konferencji prasowej na zgrupowaniu reprezentacji Hiszpanii. Przedstawiamy najważniejsze wypowiedzi nowego piłkarza Realu Madryt z tego spotkania z dziennikarzami.

REKLAMA
REKLAMA
Cucurella: Spodobało mi się, że Mourinho pamiętał akcje, które mieliśmy w meczu przeciwko sobie i mój wpływ na kolegów
Marc Cucurella na tej konferencji prasowej. (fot. Getty Images)

[Onda Cero] Logicznie możesz sobie wyobrazić poruszenie, jakie wywołał twój transfer do Realu Madryt. Chciałbym, żebyś w miarę możliwości wyjaśnił nam, jak to wszystko się ułożyło? Powiedziałeś już, że stało się to bardzo szybko. Czy były też jakieś inne oferty, na przykład z Barcelony? Jak wyglądała ta ostateczna decyzja, którą podjąłeś? Dziękuję.
Dzień dobry. Tak, wszystko potoczyło się bardzo szybko. Przede wszystkim chcę powiedzieć, że jestem bardzo szczęśliwy z powodu nowego etapu, który rozpocznę. To stało się bardzo szybko. Zadzwonili do mnie rano i powiedzieli mi, że kluby mają już mniej więcej wszystko omówione i zapytali, czy chcę tam przejść. Prawda jest taka, że nie miałem żadnych wątpliwości. Uważam, że to był ważny krok, wielki krok w mojej karierze. W jeden dzień czy półtora dnia wszystko było już załatwione, więc dla mnie tym lepiej. Nie było żadnych rozproszeń, tylko skupienie na mundialu, bo uważam, że ta szansa na to zasługuje. Tyle, trzeba cieszyć się tym wielkim doświadczeniem.

REKLAMA
REKLAMA

[Radio MARCA[ Gratuluję transferu. Chciałem zapytać, czy zaskakuje cię to, że w Barcelonie są ludzie, którzy złoszczą się z powodu twojego transferu do Realu Madryt. Na przykład Piqué powiedział, że nie patrzy dobrym okiem na fakt, że ty, wychowanek Barçy, podpisałeś kontrakt z Realem Madryt [to fake news, Piqué tak nie powiedział - dop. red.]. Zaskakuje cię, że w XXI wieku i w 2026 roku wciąż są ludzie, których dziwi to, że wychowanek Barçy może podpisać kontrakt z Realem Madryt?
Cóż, ostatecznie trzeba szanować opinie, każdy ma swoją. Jestem bardzo wdzięczny za wszystko, co przeżyłem i za wszystko, czego nauczyłem się w szkółce Barcelony, ale na końcu, jak wszystko w życiu, są to etapy. Uważałem, że to był dla mnie najwłaściwszy krok i musiałem go wykonać. Kiedy przychodzi po ciebie taki klub jak Real Madryt, naciska i mówi ci, że cię chce, to myślę, że bardzo trudno to odrzucić. Nie miałem żadnych wątpliwości, że to był właściwy krok. Taki, który zarówno ja, jak i moja rodzina chcieliśmy wykonać. Jesteśmy bardzo szczęśliwi z decyzji, którą podjąłem.

[Cadena SER] Jesteś jednym z najlepszych lewych obrońców na świecie, mistrzem Europy z reprezentacją Hiszpanii, byłeś w Chelsea, która jest wielkim zespołem, ale odchodzisz do Realu Madryt. Uważasz, że to kolejny skok w twojej karierze? Co daje ci ten następny krok, czyli gra w Realu Madryt, skoro praktycznie osiągnąłeś już w futbolu wszystko, jak klubowe mistrzostwo świata czy EURO?
Myślę, że to krok naprzód, bardzo ważny krok. Real Madryt to wielki klub, jeden z najlepszych na świecie. Ostatecznie presja będzie maksymalna, wymagania również. Jestem bardzo szczęśliwy z powodu tych nowych wyzwań. Kiedy trafiasz do klubu tej wielkości, najbardziej chcesz czy najbardziej pragniesz walczyć o tytuły. To klub, który ma najwięcej Pucharów Europy. Oby udało mi się wygrać jakiś jako zawodnik, a przede wszystkim cieszyć się tym doświadczeniem. Myślę, że moja kariera być może nie była najłatwiejsza. Miałem momenty, w których musiałem bardzo ciężko pracować. I otrzymanie nagrody w postaci zostania zawodnikiem Realu Madryt, ze wszystkim, co to oznacza, jest czymś bardzo pięknym. To wspaniała broszka do mojej kariery. Oby udało mi się cieszyć tym jak najbardziej, wznosić trofea i przeżywać to doświadczenie.

REKLAMA
REKLAMA

[COPE] Przepraszam, że nalegam, ale byłeś tego lata bardzo pożądanym zawodnikiem. Czytaliśmy, że Barça i Atlético były tobą zainteresowane, ale pojawił się Real Madryt i ostatecznie to on zgarnął pełną pulę. Chciałem zapytać, czy widziałeś siebie w Barcelonie albo w Atlético przed zamknięciem transferu do Realu Madryt?
Cóż, myślę, że taki proces jest bardzo długi i nie zależy tylko od ciebie. Jest w niego zaangażowanych wiele czynników. Ostatecznie uważam, że najlepsze, co mogło mi się przydarzyć, to fakt, że Real Madryt wszedł bardzo mocno. Praktycznie nie wyciekło to z żadnego źródła, a kiedy już się pojawiło, wszystko było zamknięte. Myślę, że to było dla mnie bardzo ważne, bo sytuacja nie była łatwa: być na mundialu i musieć myśleć o takich sprawach albo nie mieć stuprocentowego skupienia na mistrzostwach. Uważam, że nie zasługiwali na to ani moi koledzy, ani drużyna. Możliwość zamknięcia wszystkiego przed rozpoczęciem turnieju była bardzo ważnym punktem. Kiedy przychodzi po ciebie taki klub jak Real Madryt, bardzo trudno, wręcz praktycznie niemożliwe, powiedzieć mu „nie”. Nie miałem żadnych wątpliwości. Przede wszystkim najbardziej podoba mi się to, że mogę być skupiony na tym doświadczeniu. Kto wie, czy to nie będzie mój pierwszy i ostatni mundial. Nigdy nie wiadomo. Uważam, że to doświadczenie zasługuje na to, żebym był na nim skupiony w stu procentach.

REKLAMA
REKLAMA

[Chiringuito] Chciałbym wiedzieć, czy José Mourinho, trener Realu Madryt, rozmawiał z tobą albo wysłał ci jakąś wiadomość?
Tak, mieliśmy okazję porozmawiać. Zadzwonił do mnie. Byłem szczęśliwy. Kiedy dzwoni do ciebie taki trener jak Mourinho i mówi ci, że chce z tobą pracować, to jest to bardzo ważne. Dał mi też dużo pewności siebie. Mam wielką ochotę już być z nim, zacząć z nim pracować. Z wszystkim, co to oznacza, z moimi pierwszymi dniami w nowym klubie. Wszystko przyjdzie w swoim czasie i oby było to jak najpóźniej, bo to będzie oznaczało, że tutaj dojdziemy do samego końca [śmiech].

[MARCA] Najpierw gratuluję transferu. Chciałem zapytać cię o zdjęcie, które Claudia, twoja partnerka, wrzuciła na Instagrama w koszulce Realu Madryt. Na Twitterze zrobiło się trochę zamieszania, bo mówili: „Cholera, czyli Cucurella jako dziecko też był kibicem Realu Madryt”. Czy ona jest szczęśliwsza od ciebie z powodu tego transferu? Czy ty też jako dziecko byłeś za Realem Madryt i nie mogłeś tego mówić, a teraz już możesz?
Nie, nie! [śmiech] To prawda, że wiele osób myślało, że to ja. Już mnie zabijali jeszcze bardziej, niż wcześniej mnie zabijali, ale nie. Ona i jej rodzina zawsze byli za Realem Madryt. To prawda, że kiedy mnie poznała, to być może wtedy przechodzisz od oglądania futbolu jako kibic do tego oglądania go od środka. Widzisz, że nie wszystko jest tak piękne, jak się wydaje i trochę odkładasz uczucia na bok. Kierujesz się bardziej tym, co jest najlepsze dla ciebie, dla twojej kariery, w tym przypadku także dla naszej rodziny. Wyobrażam sobie, że ona jest bardzo szczęśliwa. Kto by jej powiedział, że będzie miała partnera, który będzie grał w Realu Madryt. Myślę, że także ze względu na jej część bardzo się cieszę, bo była ze mną w ważnych momentach, a teraz będzie mogła cieszyć się tym doświadczeniem razem ze mną.

REKLAMA
REKLAMA

[ESPN] Pozwól, że wrócę trochę do tej rozmowy, którą odbyłeś z José Mourinho, bo on też ma umiejętność wyjaśnienia swojego projektu, umiejętność uwiedzenia cię, powiedzenia ci rzeczy. Co z tego, co ci powiedział, naprawdę do ciebie trafiło i przekonało cię do idei, jaką ma na zespół?
Cóż, nasza rozmowa była dość szybka. To prawda, że nie chciał zajmować mi dużo czasu. Wie, że muszę być skupiony tutaj i grać w swojej najlepszej wersji. Na końcu spodobało mi się to, że w meczu, który rozegraliśmy przeciwko sobie, pamiętał akcje, które mieliśmy, kiedy w Lidze Mistrzów grałem przeciwko Benfice. Przede wszystkim, bardzo podobało mu się to, co wnosiłem do zespołu, jak widział mnie w tej szatni, że poza byciem wielkim piłkarzem liczyło się to, co przekazywałem moim kolegom. Ten mecz był już dawno temu, więc to, że pamiętał takie szczegóły, było dobrą oznaką, że spodobałem mu się albo że wywarłem na nim wpływ tym, jaki byłem jako zawodnik i na boisku. To również dało mi pewność, by wiedzieć, że to jest krok, który musiałem wykonać.

[pytanie po angielsku] Jakie są twoje odczucia po odejściu z Chelsea po tych wszystkich sezonach i co czujesz, że możesz osiągnąć z Realem Madryt – zarówno jako człowiek, jak i jako zawodnik – czego nie mogłeś osiągnąć z Chelsea?
Cóż, myślę, że gdybyście zapytali mnie kilka miesięcy temu, prawdopodobnie powiedziałbym, że nie spodziewam się odejścia z Chelsea, bo byłem tam bardzo szczęśliwy, moja rodzina również była bardzo szczęśliwa. Ale w życiu i w futbolu czasami trzeba coś zmienić i czasami zaczynasz nowe rozdziały, których się nie spodziewasz. Odejście z Chelsea nie jest łatwe, bo mieszkałem tam cztery lata. Myślę, że przyjechałem jako młody chłopak i marzyłem o wygrywaniu trofeów, a Chelsea mi to dała. Mogłem grać w Lidze Mistrzów, co też jest kolejnym marzeniem, które masz, kiedy zaczynasz grać w piłkę. Jestem bardzo wdzięczny za to, co dała mi Chelsea, ale myślę, że krok, który teraz robię do Realu Madryt, jest lepszy, jest większy. Mogę wrócić do swojego kraju. Gram w Realu Madryt, jednym z najlepszych klubów. Myślę, że muszę postawić ten krok. To nie jest łatwa decyzja, ale myślę, że to była odpowiednia decyzja dla mnie i mojej rodziny.

REKLAMA
REKLAMA

[Radio Nacional] Powiedziałeś przed chwilą, że chciałeś to zamknąć przed rozpoczęciem. Odwrócę to pytanie: wielu ludzi krytykowało, że wydarzyło się to właśnie w takim momencie, bo to może zdestabilizować reprezentację w pierwszym meczu. Czy to było nie do skontrolowania? Czy można było poczekać?
Cóż, myślę, że na końcu takie rzeczy trudno kontrolować. To prawda, że o tym nie rozmawiałem, nie myślałem o tym, ale kiedy coś takiego przychodzi, musisz podjąć decyzję. Być może się tego nie spodziewałem, ale przyszło to w tym momencie. Takie rzeczy trudno kontrolować. Uważam jednak, że to w żadnym stopniu nie wpłynęło na drużynę. Wręcz przeciwnie, wszyscy moi koledzy bardzo się ucieszyli, wyściskali mnie. Widzimy też, że są inni koledzy, którzy wydaje się, że przejdą do innych klubów. Myślę, że najważniejsze jest to, że jesteśmy zjednoczeni i że mamy świetną grupę. Poza wielkimi piłkarzami bardzo dobrze się razem bawimy i zawsze, gdy możemy, staramy się pokazać naszą najlepszą wersję. To jest najważniejsze.

[katalońskie TV3] Przepraszam, że nalegam. Jesteś świadomy, że ta operacja z Realem Madryt wywołała sporo zamieszania. Do jakiego stopnia może cię niepokoić cały ten hałas, jaki wywołał transfer do Realu Madryt, szczególnie w Barcelonie? I czy opcja Barçy w ostatnich tygodniach była w którymkolwiek momencie realną opcją?
Cóż, myślę, że jestem bardzo szczęśliwy z decyzji, którą podjąłem. To prawda, że rozumiem, iż może być zamieszanie i że mogą być ludzie, którzy tego nie rozumieją, ale ostatecznie w życiu trzeba podejmować decyzje. To są różne etapy. Nie zamieniłbym mojego etapu w Barçy. Być może jestem tutaj właśnie dzięki wszystkiemu, czego nauczyłem się w La Masii i przez lata w Barcelonie. W tym momencie uważam jednak, że to była decyzja, którą musiałem podjąć. Nie mam powodu zapominać o wszystkim, czego mnie nauczyli i o wszystkim, czego się nauczyłem, ale w tym momencie mojego życia, na tym etapie, myślę, że to była najwłaściwsza decyzja. Taka, która najlepiej do mnie pasowała. Dlatego ją podjąłem.

REKLAMA
REKLAMA

[AS] Widać, że jesteś bardzo lubiany w szatni. Ostatnio widzieliśmy żarty z Rodrim, obejmował cię, zaczepiał cię. Marc Pubill w Las Rozas przed wyjazdem mówił, że chciałby ściągnąć cię do Atlético Madryt. Domyślam się, że zawodnicy Barçy też. Widać, że jesteś tak lubiany, że myślę, iż wielu, niezależnie od tego uścisku po transferze, o którym mówiłeś wcześniej, powiedziało też: „Ej, ja też chciałem Cucurellę w moim zespole”. Co ci mówili?
Cóż, ostatecznie myślę, że najważniejsze jest to, że wszyscy bardzo się szanujemy. Faktycznie rzucają jakieś żarty, ale oni wiedzą, że każda decyzja, którą podejmę ja albo jakikolwiek zawodnik z drużyny, będzie szanowana. Ostatecznie tu jest nieważne, do jakiego klubu należymy. Tutaj jesteśmy jako reprezentacja i jesteśmy bardzo szczęśliwi, że wszyscy tutaj jesteśmy. Wiemy, że samo bycie tutaj jest już nagrodą. Wszystko, co jest dobrą atmosferą i śmiechem, jest bardzo ważne, bo spędzamy razem dużo czasu. Przez wiele godzin mamy tylko siebie nawzajem i to wszystko potem przenosi się na boisko, gdzie dajemy z siebie wszystko jedni za drugich.

[Telemadrid] Przed chwilą powiedziałeś, że różne rzeczy kosztowały cię dużo pracy i że dojście do Realu Madryt jest nagrodą. Zawsze mówiłeś z dużą naturalnością i wrażliwością o więzi, jaką masz ze swoim synem, Mateo, najstarszym. Jak przeżyłeś to szczególnie z nim? Pewnie dowiedział się jako pierwszy. Jak wyglądał ten moment? Opowiedz nam, jak przekazałeś synowi tę wiadomość, która jest tak ważna w twojej karierze.
Myślę, że on chyba jeszcze się nie zorientował. Poważnie. Sądzę, że zrozumie to wtedy, kiedy się przeprowadzimy. To prawda, że dzieci są jeszcze małe, ale już rozumiały, czym jest bycie w Chelsea i co oznacza chodzenie na stadion. Teraz musimy trochę wszystko zmienić, ale spróbujemy zrobić to jak najlepiej. Dobre jest też to, że mamy jeszcze czas do momentu, gdy znów zaczną się szkoły, żeby znaleźć wszystko, spróbować wszystko zorganizować i przyjechać tam już z mniej więcej poukładanymi sprawami. To jest najlepsze. Postaramy się podejść do tego z maksymalną naturalnością, wszystko im wytłumaczyć, że teraz musimy jechać do Hiszpanii, którą bardzo lubili i że teraz będzie to nasz nowy dom. Jesteśmy bardzo szczęśliwi, że będziemy też bliżej rodziny i że będziemy mogli cieszyć się naszym krajem. Na przykład, moja młodsza córka urodziła się w Anglii i jeszcze nie wie, jak to jest mieszkać w Hiszpanii. Jesteśmy bardzo szczęśliwi z tego wszystkiego.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (9)

REKLAMA