Bernardo Silva miał wstępne porozumienie z Atlético Madryt, a równolegle także drugie z Barceloną. Były piłkarz Manchesteru City zdecydował się jednak na Real Madryt dzięki zagwarantowaniu mu określonych prowizji oraz wielomilionowej korzyści podatkowej, podaje Agustín Marco. Poniżej cytujemy jego informacje:
Według źródeł zbliżonych do operacji, transfer Bernardo Silvy nie był dla Realu Madryt bezkosztowy. Królewscy mieli zapłacić zawodnikowi 10 milionów euro netto oraz podobną kwotę jego agentowi, wszechpotężnemu Jorge Mendesowi, oraz jego ojcu. Do tych sum trzeba doliczyć jego wynagrodzenie, które również zbliża się do 10 milionów.
Ponadto porozumienie zakłada, że doświadczony atakujący – w sierpniu skończy 32 lata – oficjalnie podpisze kontrakt dopiero po rozpoczęciu lipca, chociaż umowa – jak informowali niektórzy eksperci rynku transferowego – jest już całkowicie dopięta. Powód, dla którego transfer nie został jeszcze ogłoszony, ma charakter wyłącznie podatkowy. Portugalczyk przez ostatni sezon mieszkał w Manchesterze, gdzie od swoich dochodów płacił podatek w wysokości zaledwie 24%.
Aby uniknąć wzrostu stawki podatku dochodowego do 45% – zgodnie z hiszpańskimi przepisami – wystarczy, że wykaże, iż przez ponad 183 dni nie był rezydentem podatkowym w naszym kraju. Ponieważ dołączy do zespołu najwcześniej dopiero w lipcu, spędzi w Hiszpanii mniej czasu niż wynosi ten okres, dzięki czemu, kiedy będzie musiał rozliczyć się z urzędem skarbowym, zaoszczędzi wiele milionów.
Według źródeł rynkowych ani Atleti, ani Barça nie chciały zapłacić prowizji, których domagali się zarówno Bernardo Silva, jak i Mendes, utrzymujący bardzo bliskie relacje z nowym trenerem Realu Madryt, czyli José Mourinho. Kluby nie chciały również brać na siebie ryzyka podatkowego na wypadek, gdyby hiszpański urząd skarbowy – bardzo uważnie przyglądający się skrótom stosowanym przez wielu dyrektorów spółek giełdowych oraz zawodowych sportowców – zdecydował się zbadać tę transakcję. Inspektorzy skarbowi nakładali już kary na zawodników i kluby za według ich oceny pozorowanie wypłaty dodatkowego wynagrodzenia za pośrednictwem agentów.
Podkreślmy, że dziennikarz nie precyzuje, czy kwota podana w ramach pensji ma wartość netto czy brutto. W przypadku większej kwoty i biorąc pod uwagę, że zawodnik ma podpisać kontrakt 2+1, to przy analizie 2-letniej umowy pomocnik kończący w sierpniu 32 lata może kosztować Królewskich około 40 milionów euro brutto w ramach premii oraz około 34 milionów brutto w ramach pensji, jeśli faktycznie przychody za 2026 rok rozliczy w Anglii i jeśli zastosujemy podane tu uproszczone stawki podatków. Podsumowując informacje El Confidencial, razem daje to zawrotne 74 miliony euro kosztu dla Realu Madryt za sprowadzenie Portugalczyka na 2 lata.
Komentarze (1)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się