Najpierw 13 maja Real Madryt poinformował, że sąd Audiencia Provincial w Madrycie wydał postanowienie, w którym jasno i kategorycznie stwierdza, że ani José Ángel Sánchez Periáñez, dyrektor generalny klubu i członek jego zarządu, ani Real Madrid Estadio S.L. nie ponoszą odpowiedzialności za żaden czyn zabroniony w związku z koncertami organizowanymi na stadionie Santiago Bernabéu. Następnie Florentino Pérez w wywiadzie dla El País powiedział:
Na jakim etapie są koncerty na Bernabéu?
Florentino: Sprawa jest już rozwiązana, wygraliśmy w sądach, będziemy organizować koncerty. Mamy wsparcie ratusza i wspólnoty autonomicznej, które przygotują specjalne przepisy. Na przykład koncerty będą mogły kończyć się o 23:00. Dla nas koncerty nie są źródłem przychodów. Real Madryt osiąga w tym roku 1,25 miliarda przychodów. To sprawa marginalna. Chodzi bardziej o prestiż miasta.
Wobec tych informacji o wygranej Realu Madryt w drugiej instancji i planowanych zmianach przepisów dotyczących wielkich wydarzeń, dzisiaj konto na X o nazwie @RuidoBernabeu [HałasBernabeu], które było pierwszym walczącym z Realem Madryt i jego stadionem w tej sprawie, wystosowało następującą serię wpisów:
Jeden sąsiad napisał coś bardzo rozsądnego: przepisy niczego nie wygaszają. Nie trzeba ich zmieniać. To niepohamowana żądza zysku i wymykająca się spod kontroli technologia dźwięku, znajdująca się w rękach inżynierów, którzy nie kierują się powołaniem właściwym swojemu zawodowi, zabijają imprezy masowe.
Jakie są granice, o ile w ogóle jakieś mają, do których są gotowi doprowadzić technologię dźwięku? Ekstremalny hałas to nie tylko uciążliwość, lecz także kwestia fizjologiczna: zmęczenie, stres, zaburzenia snu, drgania o niskiej częstotliwości…
Nawet jeśli z prawnego punktu widzenia nie zostaje przekroczony pewien średni próg, doświadczenie może być bardzo agresywne. Dźwięk był wykorzystywany jako narzędzie przymusu i tortur właśnie dlatego, że oddziałuje bezpośrednio na układ nerwowy, a nie tylko na gust muzyczny.
Ciało to odczuwa, nawet jeśli ucho się przyzwyczaja. Istnieje punkt, w którym nagłośnienie przestaje wzmacniać coś ludzkiego, a zaczyna narzucać stałą fizyczną obecność. To nie jest już tylko wspólne przeżywanie muzyki, lecz akustyczne zajmowanie przestrzeni.
Im bardziej efektywna staje się technologia dźwięku, tym bardziej potrzebne są rozsądne regulacje, by uniknąć nieustannego wyścigu ku większej głośności i większej mocy akustycznej.
Nie jesteśmy wrogami muzyki ani imprez masowych. Wielu sąsiadów odrzuca jednak coraz bardziej agresywny model wydarzeń, pomyślany pod wielki biznes i masową turystykę, w którym głośność i zajmowanie przestrzeni publicznej osiągnęły poziomy trudne do zniesienia dla tych z nas, którzy mieszkają tutaj przez cały rok.
Komentarze (3)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się