Éder Militão zakończył sezon miesiąc temu po swojej trzeciej kontuzji w tym sezonie. To już w sumie trzy lata naznaczone problemami fizycznymi, które ograniczyły jego rolę do 52 rozegranych meczów ze 179 spotkań, jakie w tym okresie zaliczył przez Real Madryt. To alarmujące zaledwie 29% udziału meczowego na nieszczęście zawodnika oraz zespołu, który bardzo mocno odczuł długie nieobecności brazylijskiego stopera.
José Luis Calderón z dziennika MARCA podaje, że obrońca tym razem w poszukiwaniu odpowiedzi na swoje nieszczęście wskazuje na Xabiego Alonso. Militão zakwestionował zarządzanie jego powrotem do rywalizacji na początku sezonu po dwóch latach, w których praktycznie nie grał i uważa, że mogło to być przyczyną jego dwóch ostatnich kontuzji mięśniowych, z których ta ostatnia wymagała operacji i zmusiła go do pożegnania się z marzeniem o mundialu.
Brazylijczyk uważa, że na starcie rozgrywek rozegrał zbyt wiele meczów i że zgromadził zbyt dużo minut, biorąc pod uwagę, z jakiego punktu wracał. Do drugiej przerwy na kadry, gdy doznał urazu mięśniowego, rozegrał 75% minut w klubie. Do tego dochodzi niewystarczający okres przygotowawczy, jaki przeprowadził Real Madryt i który szczególnie odbił się na Militão. To on najbardziej potrzebował letniego rozruchu, a go nie miał. Wrócił i od razu zaczął rywalizować. I robił to tak, jakby nic się nie wydarzyło. Po powrocie po pierwszym urazie wystąpił w 3 meczach z rzędu od początku i 7 grudnia naderwał mięsień dwugłowy z uszkodzeniem ścięgna, przez co pauzował prawie 4 miesiące. Do 7 grudnia odpoczywał tylko w pięciu meczach, przy czym w trzech przypadkach było to wymuszone problemami fizycznymi.
Militão uważa, że ten wymagający terminarz, z którym musiał się zmierzyć, ostatecznie odbił się na jego zdrowiu. W kwietniu po pięciu rozegranych meczach nadszedł drugi cios, który wykluczył go z sezonu i z mundialu. Nie chodzi o szukanie winnych ani o robienie komukolwiek wyrzutów, ale prawdą jest, że 28-latek nie ukrywał swojego niezadowolenia z planu działania Xabiego, który poddał w wątpliwość.
Sytuacja Militão to problem wykraczający poza brak możliwości korzystania z wielkiego szefa defensywy Realu Madryt. Ostatnia kontuzja Brazylijczyka rozbiła też znaczną część planowania sportowego klubu. Niemal w tym samym czasie, gdy poznano powagę ostatniego problemu fizycznego Brazylijczyka, Real wyrzucił do kosza plan na przyszłość środka obrony. Klub wie, że po kontuzji Militão otwiera się nowa era i że zmusza go to do przemyślenia krótkoterminowej przyszłości na pozycji środka obrony, który znów trzyma się na włosku.
– Ogólnie rzecz biorąc, gdy piłkarz z najwyższego poziomu doznaje tak poważnej kontuzji mięśnia kulszowo-goleniowego, potrzebuje od czterech do sześciu miesięcy, by móc wrócić do rywalizacji na najwyższym poziomie – przyznał dziennikowi MARCA Lasse Lempainen, chirurg, który w kwietniu operował Militão. Taki okres przerwy wpłynie na początek sezonu stopera i zmusi Real do zabezpieczenia środka obrony, mając świadomość, że wobec Brazylijczyka jesienią po jego powrocie będzie trzeba zachować nadzwyczajną ostrożność. To wszystko po ostatnich latach, w których już zmagał się z potężnymi problemami na środku obrony. Nadchodzące lato dlatego jawi się jako okazja, by uniknąć bólów głowy, z jakimi mierzyli się Ancelotti, Xabi Alonso i Arbeloa, podsumowuje dziennikarz.
Komentarze (103)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się