Jonathan Woodgate został właśnie wybrany najgorszym transferem dokonanym w tym wieku. Wprawdzie minęło tylko 7 lat od rozpoczęcia obecnego stulecia, jednak historia angielskiego obrońcy gwarantuje mu pewne miejsce w tym plebiscycie na najbliższe lat kilkadziesiąt.
Czytelnicy gazety "Marca" nie mają żadnych wątpliwości. Woodgate to zdecydowanie najlepszy kandydat do tego mało chwalebnego tytułu. Ponad 37 % uczestników konkursu wskazało na Anglika.
Przypomnijmy, że Jonathan Woodgate trafił do Madrytu w sierpniu 2004 roku. Jednak przez cały rok borykał się z kontuzjami i zadebiutował dopiero we wrześniu 2005 w niesamowitym stylu - zdobył bramkę samobójczą i dostał czerwoną kartkę. W sierpniu 2006 roku został wypożyczony do Middlesbrough i w końcu sprzedany do tego klubu za 14 mln dolarów. Å?ącznie w barwach Realu Madryt zagrał w czternastu meczach, kosztował, 3 lata temu, 25 milionów dolarów.
Na drugim miejscu w tej niechlubnej kategorii wyrzuconych w błoto pieniędzy znalazł się Elvir Baljić, który w 1999 roku trafił do Madrytu na osobistą prośbę ówczesnego szkoleniowca Królewskich, Johna Toschacka. Kosztował 18 milionów euro. Ofensywny pomocnik w ciągu dwóch sezonów (1999-2000 i 2001-2002, w międzyczasie był wypożyczony do tureckiego Fenerbahce) wystąpił 11 razy i zdobył jedną bramkę.
Na trzecim miejscu znalazł się Pato Sosa, Urugwajczyk kupiony przez Atletico Madryt w 2004 roku a na czwartym Philippe Chistanval, francuski obrońca, umiejętności którego do tej pory przeklinają na Camp Nou kibice FC Barcelona.
Jonathan Woodgate - człowiek porażka
Najmniej udany, najbardziej drewniany - nazywajcie jak chcecie
REKLAMA
Komentarze (40)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się