REKLAMA
REKLAMA

Real może uniknąć szpaleru, którego i tak nie zamierza robić

Dzisiejszy mecz z Betisem ma dla Realu Madryt dodatkowe znaczenie. Królewscy mogą sprawić, że Barcelona nie przystąpi do Klasyku już jako mistrz Hiszpanii, choć najnowsze doniesienia wskazują, że nawet przy takim scenariuszu klub z Bernabéu nie planowałby wykonania szpaleru ze względu na sprawę Negreiry.

REKLAMA
REKLAMA
Real może uniknąć szpaleru, którego i tak nie zamierza robić
Piłkarze Barcelony oklaskują graczy Realu Madryt. (fot. Getty Images)

Po zwycięstwie Barcelony nad Celtą sytuacja w tabeli pozostaje dla Realu Madryt bardzo trudna. Blaugrana ma po 32 kolejkach 82 punkty, Królewscy 73, a do końca sezonu pozostało sześć serii gier. Dziewięć punktów straty oznacza, że mistrzostwo jest dla Los Blancos bardzo daleko, ale jednocześnie nadal nie wszystko zostało formalnie rozstrzygnięte. I właśnie dlatego dzisiejszy mecz z Betisem ma dla Realu dodatkowe znaczenie.

REKLAMA
REKLAMA

Nie chodzi wyłącznie o zachowanie choćby matematycznych szans na tytuł. W Hiszpanii wciąż mówi się też o szpalerze, który Real miałby wykonać Barcelonie, gdyby ta przystępowała do Klasyku już jako mistrz Hiszpanii. Według dziennika AS Królewscy mają więc na dzisiejszy wieczór jasny cel: uniknąć takiego scenariusza.

Jeśli Real wygra z Betisem, pozostanie co najwyżej dziewięć punktów za Barceloną, a do zdobycia będzie jeszcze 15 punktów. Nawet gdyby w kolejnej kolejce Królewscy przegrali z Espanyolem, a Barça wygrała swoje dwa mecze, oba zespoły przystąpiłyby do Klasyku przy maksymalnie 12 punktach różnicy. W tamtym momencie do zdobycia pozostawałoby jeszcze 12 punktów, więc Barcelona nie miałaby matematycznie zapewnionego tytułu przed pierwszym gwizdkiem. Szpaleru przed meczem by więc na pewno nie było. Nie oznacza to jednak, że Klasyk nie mógłby stać się wieczorem świętowania dla zespołu Hansiego Flicka. Przy odpowiednim układzie wyników Barcelona nadal mogłaby przypieczętować mistrzostwo właśnie w meczu z Realem Madryt.

Cała sprawa ma jednak jeszcze drugi wymiar. Josep Pedrerol przekazał w programie El Chiringuito, że Real Madryt nie planuje wykonywać Barcelonie szpaleru ze względu na sprawę Negreiry. „Real Madryt nie zrobi szpaleru, mówię to ja. Real nie planuje robić szpaleru ze względu na sprawę Negreiry, która wciąż jest aktualna. Być może w Realu Madryt dojdzie jeszcze do zmiany zdania, ale klub uważa, że przy sprawie Negreiry toczącej się w sądach nie musi robić szpaleru. To nie jest opinia. To informacja”, stwierdził prowadzący.

REKLAMA
REKLAMA

W praktyce oznacza to, że nawet gdyby Barcelona zapewniła sobie mistrzostwo przed Klasykiem, w Madrycie nie uznają szpaleru za oczywistość. Klub ma uważać, że przy wciąż nierozstrzygniętej sprawie Negreiry taki gest nie jest konieczny. Tym bardziej że pasillo nie wynika z żadnego regulaminu. To zwyczaj, a nie obowiązek.

W Hiszpanii temat szpaleru od lat jest zresztą czymś więcej niż tylko sportowym gestem. W teorii chodzi o okazanie szacunku nowemu mistrzowi. W praktyce, szczególnie przy takiej rywalizacji jak Real Madryt – Barcelona, szpaler bardzo szybko staje się elementem presji, medialnego widowiska i kolejnym polem do oceniania postawy przeciwnika.

Ostatni raz taka scena w Klasyku miała miejsce 7 maja 2008 roku. Barcelona, z Xavim, Puyolem i Messim w składzie, ustawiła wtedy szpaler Realowi Madryt na Santiago Bernabéu, bo Królewscy mieli już zapewnione mistrzostwo Hiszpanii. Od tamtego czasu ten obraz wraca przy każdej podobnej dyskusji, ale dzisiejszy kontekst jest zupełnie inny.

W 2018 roku Zinédine Zidane jasno zapowiedział, że Real nie zrobi Barcelonie pasillo. W tle był argument, że sama Barcelona wcześniej nie wykonała takiego gestu wobec Królewskich po triumfach w Superpucharze Europy i Klubowych Mistrzostwach Świata. W Madrycie uznano więc, że skoro rywal wybiórczo podchodzi do tej tradycji, trudno później przedstawiać ją jako nienaruszalny obowiązek.

REKLAMA
REKLAMA

Podobnie było w 2022 roku, gdy Atlético odmówiło wykonania szpaleru Realowi na własnym stadionie po zdobyciu przez Królewskich mistrzostwa Hiszpanii. Klub z Metropolitano tłumaczył wtedy, że medialne rozdmuchiwanie całej sprawy niepotrzebnie podsyca napięcie między kibicami. Można się z tą argumentacją zgadzać lub nie, ale dobrze pokazuje ona, czym dziś w Hiszpanii jest temat pasillo: gestem zależnym od kontekstu, temperatury rywalizacji i woli obu stron.

Dlatego dzisiejszy mecz z Betisem ma dla Realu znaczenie nie tylko sportowe. Zwycięstwo pozwoliłoby Królewskim utrzymać dystans, który uniemożliwi Barcelonie przyjazd na Klasyk już z matematycznie zapewnionym tytułem. A to zamknęłoby przynajmniej jedną część dyskusji o szpalerze. Drugą i tak będzie sprawa Negreiry, bo Real Madryt cały czas nie zamierza przechodzić nad nią do porządku dziennego.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (16)

REKLAMA