[RMTV] Jak chciałbyś, żeby twoi piłkarze podeszli do meczu przeciwko Alavés, które z Quique Sánchezem Floresem ma teraz serię czterech meczów ze zdobyczami punktowymi i przyjeżdża, potrzebując punktów, żeby wydostać się z dołu tabeli?
Cóż, z taką samą potrzebą, jaką mają oni. My też mamy potrzebę zwycięstwa, rozegrania dobrego meczu, gry przed naszymi kibicami na Bernabéu z wielką chęcią i przede wszystkim pokazując właśnie to. Tę ambicję i chęć, które musimy mieć, żeby rozegrać wielki mecz i zdobyć trzy punkty.
[La Sexta] To będą praktycznie dwa lata, dwa sezony bez zdobycia żadnego ważnego tytułu. Ty, będąc w środku, czego twoim zdaniem potrzebuje ten zespół, żeby znów zdobywać te wielkie tytuły?
Jeśli, jak mówisz, to już dwa sezony bez wygrania czegokolwiek i sądzę, że ostatni raz coś takiego wydarzyło się ponad 20 lat temu. Uważam, że Real Madryt to klub, w którym częściej rzeczy układają się dobrze. Są sezony i momenty, w których sprawy nie układają się tak, jakby się chciało, ale mentalność tego klubu to zawsze patrzeć w przyszłość. Ja zawsze myślę, że w Realu Madryt nie wystarczy nie przegrywać, ale też nie wystarczy wygrywać, bo nie ma możliwego usprawiedliwienia, które pozwalałoby ci nie patrzeć w przyszłość z myślą o ponownym osiąganiu nowych celów, nowych tytułów... Znamy wymagania Realu Madryt i to właśnie musimy mieć w głowie. Zostało 7 meczów, trzeba wygrać wszystkie 7, każdy jeden z nich, a kiedy ten sezon się skończy, pomyślimy o następnym i o wszystkich rzeczach, które musimy znów robić dobrze, żeby wygrywać.
[El Desmarque] Zawsze mówi się o pańskiej przyszłości, a pan już przedstawił swoją opinię jako trener. Ja chciałbym pana zapytać jako socio klubu i jako madridistę: czy madridista Arbeloa, socio Arbeloa chciałby, żeby ten projekt był kontynuowany w przyszłym sezonie?
Jestem madridistą, ale jestem trenerem Realu Madryt i sądzę, że to jest decyzja, która nie należy do mnie. I jak mówiłem wam już wiele razy, możecie sobie oszczędzić takie pytania, jakie chcecie zadać, bo odpowiedź zawsze będzie taka sama [uśmiech]. Absolutnie nie martwi mnie moja przyszłość. Martwi mnie tych 7 meczów, a zwłaszcza pierwszy z nich, czyli ten, który mam jutro i to jedyne, co mam w głowie. Uważam, że to jedyne, co jest ważne dla Realu Madryt.
[SER] Jesteś człowiekiem tego klubu, znasz go doskonale, byłeś piłkarzem, reprezentantem Hiszpanii, a teraz jesteś trenerem i doskonale wiesz, co dzieje się w szatni. Jeśli klub zapyta cię o opinię, a wyobrażam sobie, że tak będzie, to co im odpowiesz? Uważasz, że rozwiązanie to twoje pozostanie? Kontynuowanie projektu?
Cóż, znowu powiem dokładnie to samo [uśmiech]. Uważam, że są to decyzje, które bardziej należą do kompetencji klubu niż do moich. Jasne jest, że ja mam bezpośredni kontakt z klubem w każdym tygodniu i mam szczęście mieć z nim bardzo, bardzo dobrą relację. Jednak jak powiedziałem, jedyna przyszłość, która mnie martwi, to jutrzejsza. Myślę, że nie tylko mnie, ale cały klub. Uważam, że to 7 meczów, które dla nas są ważniejsze niż mogłoby się wydawać. To jest nasze życie i sądzę, że to jest coś, co musimy pokazać jutro - jakie znaczenie będzie miało tych 7 meczów dla naszej drużyny.
[COPE] Patrząc na ostatnie lata, jeśli Real nie wygra ligi w tym roku, to wygrał 7 z ostatnich 20. W ostatnich latach wygrano prawie tyle samo Lig Mistrzów co lig. Znajdujesz jakieś wyjaśnienie? Czy krajowe rozgrywki są zaniedbywane?
Cóż, jakieś byśmy znaleźli, prawda? [uśmiech] I dla wielu łatwo to zobaczyć na pierwszy rzut oka, ale co do naszych występów, na pewno mamy margines poprawy w lidze w ostatnich latach i musimy robić wiele rzeczy dobrze. W tych miesiącach, kiedy tu byliśmy, to myślę, że spisywaliśmy się dużo lepiej w wielkich spotkaniach, w meczach o większym stopniu trudności, niż wtedy, gdy mierzyliśmy się z rywalami o mniejszej tożsamości. A jeśli mam mówić o tych trzech miesiącach, to uważam, że właśnie tutaj mamy duży margines na poprawę, ale też przeżywaliśmy okoliczności takie jak te z Gironą, które moim zdaniem sprawiają, że Realowi Madryt łatwiej jest wygrać Ligę Mistrzów niż Ligę, a to mówi już bardzo wiele rzeczy.
[El País] Jedną z rzeczy, o których mówił Ancelotti w latach swojego pobytu tutaj w swojej drugiej erze, było to, że jednym z jego zadań było przeprowadzenie przejścia od bardzo utytułowanego pokolenia do tego następnego. On mówił o potrzebie wyłaniania nowych liderów w szatni w miarę tego, jak odchodzili Kroos, Modrić czy Nacho, by wymienić tych ostatnich. Na jakim etapie widzisz tworzenie się czy też pojawianie się nowych liderów w szatni? A szatnię ty sam znasz dobrze.
Nie, mamy liderów. To jasne, że to bardzo, bardzo młoda kadra. Jeśli porównasz ją z kadrami, które zdobywały tutaj Puchar Europy, to one miały średnią wieku 28–29 lat, gdy rozgrywały finały, a teraz, kiedy wystawiamy jedenastkę, to zwykle mamy 23–24 lata. Jest jasne, że to bardzo młoda kadra, że od wielu zawodników chcemy wymagać wiele zbyt wcześnie, ale też mamy wielkich liderów. Mogę wymienić wielu. Na przykład, Carvajal, Alaba, Militão, Bellingham, Valverde, Vinícius, Mbappé... Myślę, że jest wielu zawodników z dość dużym doświadczeniem, którzy spędzili wiele lat w klubie i wiele lat w świecie futbolu. Oni mają ogromną osobowość, ale mamy też mnóstwo młodych piłkarzy, którzy dopiero niedawno przyszli do klubu, a to nie jest klub łatwy do adaptacji [uśmiech], ale pracują dobrze i mam do nich wszystkich wielkie zaufanie.
[Chiringuito] Nie wypowiadał się pan od zeszłej środy w Monachium. Chciałbym wiedzieć, jaka jest pana sytuacja osobista, jak pan przeżył te dni, czy udało się dobrze odpocząć, jak osobiście czuje się Arbeloa?
Dobrze, bardzo dobrze. [śmiech] Już wam powiedziałem i zawsze wam mówię, że dziękuję za zainteresowanie, ale zawsze czuję się dobrze. Zawsze uważam się za osobę z dużą siłą, dużą energią, dużą nadzieją, wielką ambicją i dopóki będę siedział na tym krześle, to taki będę. I nie miałem szczęścia... Cóż, nie wiem, czy to szczęście, ale nie jestem osobą, która zwykle zostaje w domu, więc mogłem wyjść na ulicę i poczułem dumę madridismo z meczu, jaki drużyna rozegrała w środę. Z wysiłku, z poświęcenia, z tego, jak grali piłkarze. Spodziewam się jutro Bernabéu jak rodziny, zjednoczonego Bernabéu, Bernabéu dumnego z tego, jak zagrała drużyna. Myślę, że odczucie na ulicy jest takie, że pozbawiono nas możliwości bycia w półfinałach lub możliwości walki o miejsce w półfinałach. I cóż, to właśnie mogłem odczuć i to jest też to, co mnie uszczęśliwia.
[ABC] W ciągu tych trzech miesięcy byłeś bardzo hojny w pochwałach wobec całego klubu, wobec prezesa, wobec zawodników, mówiąc, że jesteś tu, żeby im pomagać, że to oni są centrum, oni są głównymi bohaterami, ale kiedy drużyna przegrywała, zawsze brałeś odpowiedzialność na siebie, nigdy nie zrzucałeś jej na nich. Podziękowałeś za to, że przydzielono ci Pintusa jako trenera od przygotowania fizycznego. Nie padło ani jedno słowo przeciwko, ani jeden zarzut wobec czegokolwiek, co się wydarzyło, nawet jeśli nie była to twoja wina. Nie wiem, czy to małe auto-chwalenie, którego dokonywałeś tutaj lub prywatnie, nie daje ci poczucia, że w pewnych sytuacjach to symulowałeś na siłę, kiedy może nie było to najbardziej odpowiednie. Myślę tu też trochę o tobie. Czy uważasz, że byłeś zbyt mało egoistyczny i czy z biegiem czasu to również skłoni cię do myślenia o przyszłych decyzjach lub pracy, którą będziesz miał?
W każdym momencie robiłem to, co uważałem, że powinienem robić i nigdy przenigdy nie stawiałem swojej osoby ponad klubem, który uważam za najważniejszy, oraz ponad moimi zawodnikami. Zawsze mówiłem, że mam nadzwyczajną kadrę. Jestem bardzo, bardzo, bardzo dumny z moich piłkarzy. Bardzo szczęśliwy, że mogę z nimi pracować każdego dnia. Z tego, jak mnie przyjęli i jak mnie traktowali. Mamy wiele rzeczy do poprawy, jesteśmy tego świadomi, oni i ja, ale klubowi mogę tylko dziękować za wsparcie, za szansę, którą mi dali, za zaufanie, że każdego dnia siedzę na tym krześle. A wszystko, co powiedziałem, powiedziałem dlatego, że czułem to głęboko w sercu i tak właśnie myślę. Nie żałuję tego.
[DAZN] Jak czuje się Camavinga i jakie były te dni dla Francuza po tym, co zobaczył pan na treningach?
Cóż, czuje ból, tak jak my wszyscy. Myślę, że to była akcja, która z całą pewnością była poważnym błędem sędziego. Była błędem, bo jasne jest, że nie wiedział, że zawodnik ma kartkę, a brak wiedzy, że zawodnik ma kartkę, wydaje mi się bardzo poważnym błędem. Jednak nawet bez kartki uważam, że to akcja, w której w takim meczu karzesz i wpływasz zawodnika, bo pokazując taką żółtą kartkę pomocnikowi sprawiasz, że jest on bardzo ograniczony. To są błędy, które w meczu Ligi Mistrzów nie powinny się zdarzać. Jego to boli, bo wie, czym jest Real Madryt, wie, jakie znaczenie ma w szatni, w klubie. Jest tu od wielu lat, wygrał dwa Puchary Europy. To zawodnik, który mając 24 lata, zagrał też na mundial i w mistrzostwach Europy. Dla mnie Camavinga to bardzo ważny piłkarz. Myślę, że w krótkim czasie, odkąd tu jestem, grał dużo i bardzo dobrze. Ma nie tylko moje zaufanie, ale myślę, że ma też zaufanie klubu, sympatię kibiców i oby mógł być z nami jeszcze przez wiele lat.
[Onda Cero] Chciałem zapytać o twoją relację z szatnią. Nie wiem, czy po czasie, który tu spędziłeś, masz poczucie, że największym osiągnięciem było to, że nawet jeśli była to skomplikowana szatnia, która znajdowała się w trudnej sytuacji po zmianie trenera, udało się do nich dotrzeć i im do ciebie? Czujesz się teraz jednym z nich? Czy możesz też myślisz, że powinieneś był mocniej nacisnąć w innego rodzaju sytuacjach? Jak to widzisz?
Ja nie mam tego poczucia, o którym dużo słyszałem - o tej relacji koleżeństwa albo przyjaźni. Myślę, że miałem dobrą relację, jaką miałem z moimi zawodnikami przez wszystkie lata, w których trenowałem. Nie rozumiem futbolu w inny sposób. A posiadanie dobrej relacji nie oznacza, że nie możesz być wymagający, że nie możesz ich naciskać, że nie możesz powiedzieć im prosto w twarz, co robią źle czy co muszą poprawić. Myślę, że to jest relacja, którą człowiek musi zaakceptować, gdy jest piłkarzem i gdy jest trenerem, ale poza tym uważam, że ważne jest, żebyśmy wszyscy mieli ochotę przychodzić do pracy, przychodzić trenować. Znamy wymagania tego klubu. Wiemy, że przejdziemy przez trudne chwile, ale nawet w tych momentach myślę, że zawsze panowała dobra atmosfera w Valdebebas, w szatni i dla mnie to jest ważne. To nie odbiera nam zdolności mówienia sobie rzeczy prosto w twarz i rzeczy, które czasem mogą nam się nie podobać, ale to sprawia, że rozwijamy się jako grupa. I cóż, to właśnie próbowałem robić od pierwszego dnia i dla mnie to jest trafna decyzja, bo zawsze tak robiłem i tak właśnie czuję, że powinna działać szatnia.
[Radio Nacional] Powiedziałeś, że oczekujesz, iż Bernabéu będzie rodziną, że ludzie będą wspierać drużynę do końca sezonu, ale prawdą jest też, że jutro będzie pierwszy mecz po odpadnięciu z Ligi Mistrzów, po którym Real nie będzie już miał możliwości gry o tytuły. Czy martwisz się tym, że może dojść do tego, jak już zdarzyło się w niektórych meczach tego sezonu, że będą gwizdy i buczenie wobec niektórych zawodników?
Nie, nie martwi mnie to. Nie martwi mnie to, bo naprawdę poczułem na ulicy, że madridismo jest z drużyną. To, co musimy zrobić, to rozegrać jutro wielki mecz, grać dobrze, pokazać, że chcemy wygrać i wywalczyć sobie oklaski Bernabéu. Tutaj nie wystarczy to, jak dobrze zagraliśmy w ostatnią środę. Jutro jest dzień, w którym jeśli chcemy, żeby stadion i publiczność byli z nami, musimy to pokazać od chwili, gdy ruszy piłka. Musimy wyjść po mecz, wyjść po zwycięstwo, pokazać tę ambicję, żę naprawdę chcemy i tak jak robimy to w wielkich meczach, robić to przeciwko każdej drużynie. Cóż, to jest temat, którą musimy nadal poprawiać i jutro to jedyne, co mnie martwi.
[AS] Mówiąc o młodych zawodnikach i przywództwie, ostatnio jednym z ważnych graczy w meczu przeciwko Bayernowi był Arda Güler. Chciałem zapytać, jak pan go widział przez te 3 miesiące i czy jest jednym z tych zawodników, którzy mają przewodzić Realowi w przyszłości?
Z Gülerem to były 3 bardzo intensywne miesiące [uśmiech], które moim zdaniem pozwoliły nam zbudować świetną relację, bo przeszliśmy przez wiele rzeczy. Kiedy tu przybyłem, dużo mówiło się o tym, że Arda nie jest zdolny grać w ważnych meczach. W tych meczach o większej intensywności. A spójrz tylko na dwumecz, jaki rozegrał przeciwko Bayernowi Monachium czy na dwumecz, jaki rozegrał przeciwko Manchesterowi City. Mówiłęm mu to bardzo jasno od pierwszego dnia: czy grasz, czy nie grasz, bez względu na mecz i jego intensywność, nigdy nie będzie to z powodu braku umiejętności. Odkąd mogłem z nim pracować, zawsze widziałem talent, który posiadał, chęci, poświęcenie, jakie wkłada również taki zawodnik jak on. On nie ucieka od poświęcenia i pracy. To jego zasługa, bo potrafił też uczyć się na błędach, które mogliśmy popełniać po drodze. Na wzlotach i upadkach, na rzeczach, które zrobił dobrze, i na tych, których nie zrobił tak dobrze. Sądzę, że ten sezon, jaki rozgrywa Arda, to wielka nagroda. Pokazuje, że jest zawodnikiem nie tylko przewidywanym do tego, żeby być bardzo ważnym w przyszłości, ale że już jest ważny w teraźniejszości.\
[MARCA] Chciałem zapytać, w jakim procencie albo w jakim stopniu uważasz, że mogło cię ograniczyć w dojściu dalej w tym sezonie to, że przyszedłeś w połowie sezonu do drużyny, której tak naprawdę nie znałeś, bo pracowałeś w innych zespołach? A po tym czasie, czego twoim zdaniem brakuje drużynie? Czy to bardziej kwestia planowania kadry czy mentalności? Bo dużo mówisz o dobrych wielkich meczach i złych innych, ale czy w tych innych meczach przy tym, co posiadacie i przy tym, gdybyś został, to czy trzeba byłoby zmienić wiele rzeczy?
Uważam, że... [uśmiech] Jasne jest, że to nie to samo przychodzić w połowie sezonu i w okolicznościach, w jakich przyszedłem... Przy wielu kontuzjach i przy innych całkowicie odmiennych okolicznościach niż wtedy, gdy ktoś zaczyna sezon od początku. Myślę, że nie zasługuje na dużo większą refleksję to, co dla mnie jest oczywiste. Jak zawsze mówiłem, uważam, że mamy świetną kadrę i naprawdę to mówię, bo tak myślę. Nie sądzę, że potrzebna jest jakakolwiek rewolucja, żeby spróbować znów walczyć o tytuły. Zawsze jest jasne, że można się poprawić. Wszystkie drużyny patrzą latem w przyszłość, żeby dokonywać ulepszeń i jestem pewien, że Real Madryt też to zrobi, a następnie dzięki temu znów będziemy walczyć o zwycięstwa.
[RTVE] Chciałem zapytać pana, co pan sądzi o tym, że przy 7 kolejkach jeszcze do rozegrania prawie wszystkie pytania dotyczą pana przyszłości, przyszłości drużyny lub tego, czy mają przyjść wzmocnienia, a mniej jutrzejszego meczu z Alavés?
[śmiech] Ale to wy zadajecie pytania, a nie ja. Wy macie prawo pytać o to, o co chcecie, a ja jak mówiłem wcześniej, mnie martwi tylko tych 7 meczów, a zwłaszcza jutrzejszy.
[Radio Marca] Powiedział nam pan, żebyśmy zapytali o Mbappé po zakończeniu dwumeczu z Bayernem. Bardziej niż o Mbappé chciałbym zapytać o dwie konkretne akcje z rewanżu z Bayernem, które bardzo rozzłościły ludzi w kontekście Kyliana. Pierwsza była przy stanie 2:3, kontratak dwóch na dwóch, w którym on nie dostrzega Viniciusa, a druga również przy 2:3 i grze w osłabieniu, przy golu Luisa Díaza, kiedy nie pressował tak mocno, jak wymagała tego drużyna przy grze w osłabieniu. Chciałem zapytać, czy zgadza się pan z tą krytyką? I czy pan również zakończył tamten dzień zirytowany niektórymi akcjami Mbappé?
Nie, nie [śmiech], ja nie mogę być zirytowany żadną akcją Mbappé. Uważam, że rozegrał dwumecz na poziomie piłkarza, jakim jest, zdobywając gola w każdym meczu. Był stałym zagrożeniem, bardzo pomagając nam, kiedy wychodziliśmy z kontrami, a także kiedy musieliśmy rozgrywać piłkę. Dla mnie wykonał wielkie poświęcenie w obronie, dużo pracował. Choćbyście w to nie wierzyli, to my oglądamy mecze więcej niż jeden raz, kiedy się kończą i ja naprawdę jestem zadowolony z dwumeczu, jaki rozegrał Kylian Mbappé. Był na poziomie zawodnika, jakim jest. Myślę, że był stałym zagrożeniem dla Bayernu Monachium i to jest właśnie ten Kylian Mbappé, którego wszyscy chcemy oglądać każdego dnia.
Komentarze (21)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się