Koszykarze Realu Madryt przerwali zwycięską passę w lidze i zaliczyli trzecią porażkę w sezonie zasadniczym. Przegrali dzisiaj z doświadczeniem Tenerife. Marcelinho Huertas i Szermadini rozegrali znakomite spotkanie. MVP meczu został pierwszy z nich. Królewscy ciągle gonili Kanaryjczyków, ale nie byli w stanie ich złapać. Przewaga nad trzecią w tabeli Valencią zmalała do trzech zwycięstw.
Początek spotkania był dobry dla Realu Madryt, który jako pierwszy objął prowadzenie dzięki trzem celnym rzutom za trzy punkty. Później jednak ta skuteczność obwodowa zniknęła. Tenerife natomiast miało zaskakująco dużą przewagę w walce o zbiórki. Świetnie w tym aspekcie prezentował się Giedraitis. Goście byli też skuteczniejsi, a byli prowadzeni przez 42-letniego Marcelinho Huertasa, który od pierwszych minut wskoczył na wysoki poziom. Serią 8:0 goście nie tylko odrobili straty, ale też wyszli na prowadzenie, utrzymując je do przerwy (21:26).
W drugiej kwarcie Real Madryt zdecydowanie poprawił się w walce o zbiórki. Dalej jednak brakowało skuteczności, bo było szczególnie widoczne na linii rzutów za trzy punkty (1/9 w drugiej części). W ten sposób trudno było gonić. Goście dwukrotnie byli w stanie odskoczyć na dziesięć oczek. Królewscy podejmowali próby odrobienia strat i byli blisko, bo na dwie minuty przed końcem tracili zaledwie jeden punkt (41:42), ale ostatnie słowo należało do Tenerife (41:45).
Po zmianie stron dalej brakowało skuteczności, a poza tym zwiększyła się liczba strat. Real Madryt zamiast gonić rywali, zostawał coraz bardziej w tyle. Scariolo zmienił taktykę i drużyna stawiała na wejścia pod kosz. Tenerife grało swoje. Wielu zawodników dokładało punkty i dosyć goście komfortowo czuli się na madryckim parkiecie. Żaden z graczy Królewskich, może za wyjątkiem Tavaresa, nie grał na odpowiednim poziomie (60:68).
Po początku czwartej kwarty Madrytczycy znów byli blisko odrobienia strat, lecz po raz kolejny brakowało im czegoś ekstra, żeby móc wyprzedzić rywali. Tenerife natomiast błyszczało skutecznością nawet w trudnych momentach. Znakomicie prezentował się Patty Mills, którego Królewscy nie potrafili zatrzymać. Real Madryt walczył do samego końca, ale też nie było takiej chwili, w której goście straciliby nerwy i zasłużenie odnieśli cenne dla siebie zwycięstwo.
90 – Real Madryt (21+20+19+30): Abalde (3), Campazzo (11), Okeke (3), Tavares (18), Llull (8), Lyles (9), Krämer (0), Procida (5), Maledon (6), Garuba (4), Feliz (18), Łeń (5).
95 – Tenerife (26+19+23+27): Huertas (25), Abromaitis (9), Giedraitis (7), Guerra (0), Mills (18), Fernández (8), Fitipaldo (0), Scrubb (5), Sastre (3), Szermadini (16), Alderete (0), Doornekamp (4).
Poza kadrą znaleźli się:
Izan Almansa – decyzja trenera
Mario Hezonja – decyzja trenera
Gabriel Deck – decyzja trenera (jeden z trzech zawodników z paszportem spoza Wspólnoty, a do każdej kolejki Ligi Endesa można zgłosić dwóch takich graczy, tym razem byli to Okeke oraz Lyles)
Komentarze (0)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się