REKLAMA
REKLAMA

Arbeloa: Czerwona kartka zakończyła dwumecz

Álvaro Arbeloa udzielił wywiadu dla Movistar+ po przegranym 3:4 rewanżowym ćwierćfinale Ligi Mistrzów z Bayernem Monachium na Allianz Arena i odpadnięciu z rozgrywek. Przedstawiamy wypowiedzi trenera Realu Madryt.

REKLAMA
REKLAMA
Arbeloa: Czerwona kartka zakończyła dwumecz
Fot. Getty Images

Wszystko zakończyło się po czerwonej kartce?
Tak, myślę, że tak. To jasne, nie?

REKLAMA
REKLAMA

Jak to oceniasz?
Nie można wyrzucić piłkarza za taką rzecz. Myślę, że sędzia nawet nie wiedział, że ma kartkę i dlatego ją pokazał, ale to rozbiło i zakończyło dwumecz, który był bardzo piękny, bardzo wyrównany, stał na najwyższym poziomie i tam zakończyło się spotkanie.

Jak czuł się Camavinga?
Jak wszyscy.

Analizując mecz: pierwsza połowa była szalona, ale to była bardzo dobra pierwsza połowa w wykonaniu Realu.
To był bardzo dobry mecz w wykonaniu moich zawodników i bardzo mi przykro z ich powodu. Przykro mi z powodu wysiłku, który włożyli. Przykro mi z powodu madridistas, którzy tu przyjechali i wszystkich tych, którzy oglądali w swoich domach. To mnie boli, ponieważ Real nie wygra szesnastej Ligi Mistrzów w tym sezonie, ale jestem bardzo dumny z tego, co zrobiła drużyna, z pracy, jaką włożyli. Zostawili duszę i, jak powiedziałem wczoraj, wracamy do Madrytu z tarczą, ponieważ dali z siebie wszystko.

W drugiej połowie powoli widać było zmęczenie, ale też trzeba było wstrzymać się ze zmianami do dogrywki.
Tak. Mieliśmy też sytuację, by coś strzelić. To jasne, że niektórzy zawodnicy byli zmęczeni, ale tuż przed golem chcieliśmy dokonać zmian, wpuścić świeżych zawodników, ale po bramce wszystko się skończyło i mimo że próbowaliśmy, to się nie udało.

REKLAMA
REKLAMA

I co teraz w tym, co zostało w sezonie?
Nic, idziemy dalej, ponieważ to jest Real Madryt. To jasne, że liga jest bardzo, bardzo trudna, ale zawsze powtarzałem, że nawet w dzień, kiedy się skończy, musimy walczyć do ostatniej kolejki, do końca sezonu. Mamy herb, którego musimy bronić i nie mamy innej opcji.

Na koniec: widzieliśmy, jak przechodził obok nas prezes Florentino Pérez. Był u was? Powiedział wam coś?
Nie, ja jeszcze się z nim nie widziałem.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (162)

REKLAMA